Dwa lata od antyrządowych zamieszek które przetoczyły się przez Budapeszt, jesteśmy świadkami początku niebezpiecznego skrętu Węgier w prawo. Dziś nie ma tygodnia, by w węgierskiej stolicy nie odbyła się przynajmniej jedna demonstracja lub wiec skrajnej prawicy.
Kiedy jesienią 2006 roku ulice Budapesztu zmieniły się w pole walki pomiędzy przeciwnikami socjalistycznego rządu premiera Ferenca Gyurcsány a policją, nikt nie przypuszczał, że oto jesteśmy świadkami początku niebezpiecznego skrętu Węgier w prawo. Dziś, dokładnie dwa lata od tamtych wydarzeń, nie ma tygodnia, by w...
Cały artykuł dostępny pod
Marcin Łapczyński: Węgierska "polityka ulicy" skręca w prawo