Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Ruszyła rekrutacja do Szkoły Strategii!

Kalendarz wydarzeń

Poprzedni miesiąc Czerwiec 2026 Następny miesiąc
P W Ś C Pt S N
week 23 1 2 3 4 5 6 7
week 24 8 9 10 11 12 13 14
week 25 15 16 17 18 19 20 21
week 26 22 23 24 25 26 27 28
week 27 29 30

Strefa wiedzy

zdjecie_aktualnosci
Jak Andaluzja stała się prawicowa
Kolejne wybory do parlamentu wspólnoty autonomicznej umocniły dominację prawicy w Andaluzji. Na południu Hiszpanii doszło do radykalnej zmiany, bo przez prawie cztery dek...
zdjecie_aktualnosci
Na kłopoty Sarmata
Rosja przeprowadziła udany test nowego międzykontynentalnego pocisku balistycznego. Prezydent Władimir Putin nazwał rakietę Sarmat, zdolną do przenoszenia głowic jądrowyc...
zdjecie_aktualnosci
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich re...
Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w Chińskiej Republice Ludowej, zdaniem amerykańskich mediów była przede wszystkim sukcesem chińskiego przewodniczące...
zdjecie_aktualnosci
Hiszpanów (nie) dzieli priorytet narodowy
Nowy rząd hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej Andaluzji ma kierować się w swojej polityce „priorytetem narodowym”. Pod tym hasłem kryje się pierwszeństwo dla Hiszpanów w...
zdjecie_aktualnosci
Trudne zadanie Rumena Radewa
Nowy, jednopartyjny rząd Bułgarii zaczyna swoją misję z ogromnym społecznym mandatem. Do priorytetów gabinetu Rumena Radewa mają należeć zmiany w wymiarze sprawiedliwości...
zdjecie_aktualnosci
Rosyjska gospodarka na minusie
Rosyjska gospodarka zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku na minusie - poinformowało pod koniec kwietnia rosyjskie ministerstwo rozwoju gospodarczego. ...
zdjecie_aktualnosci
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje
Nominacja szwagra na ministra sprawiedliwości ściągnęła falę krytyki na premiera elekta Węgier Pétera Magyara. Lider partii Tisza w tym tygodniu oficjalnie przejmie władz...
zdjecie_aktualnosci
Korupcja i gospodarka zachwiały rządem Grecji...
Zataczające coraz szersze kręgi śledztwo Prokuratury Europejskiej, wraz z narastającym kryzysem gospodarczym, stały się dużym problemem dla premiera Grecji Kiriakosa Mits...
zdjecie_aktualnosci
Wywiad z Łukaszenką: dialog z USA, lojalność ...
17 kwietnia prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka udzielił obszernego wywiadu rosyjskiej telewizji RT. Rozmowę z prezydentem Białorusi przeprowadził Rick Sa...
zdjecie_aktualnosci
Requiem dla bułgarskich postkomunistów
Pierwszy raz od upadku komunizmu w Bułgarii, postkomuniści nie zasiądą w parlamencie. Wprawdzie znajdowali się w kryzysie od kilku lat, ale nóż w plecy Bułgarskiej Partii...
zdjecie_aktualnosci
Front postępowców imienia Pedro Sáncheza
Hiszpania zamierza przewodzić globalnym siłom postępowym, tworząc alternatywę dla prawicowych rządów inspirujących się ruchem „Make America Great Again”. Wydaje się, że h...
zdjecie_aktualnosci
Słoweńscy populiści rozdają karty
Został przewodniczącym parlamentu, decyduje o kształcie przyszłej koalicji rządowej i zapowiada referendum w sprawie wystąpienia Słowenii z Sojuszu Północnoatlantyckiego....

Adam Lelonek: Kwestia percepcji w międzynarodowych stosunkach gospodarczych


11 sierpień 2012
A A A

Współczesna rzeczywistość staje się bardziej złożona nie tyle ze względu na indywidualną percepcję, ile w kontekście coraz większej liczby niejawnych powiązań i prawidłowości. Tym z kolei, co w jakiś sposób może ją upraszczać, to znajomość ludzkiej natury, oczywiście co do zasady, i wynikające z niej dążenie do zwiększania własnego stanu posiadania w możliwie jak najkrótszym czasie. Jednak to oparte na obiektywnych przesłankach uproszczenie skutkuje równolegle destabilizacją w skali globalnej. Obecny „rynkowy fundamentalizm” czy „samobójcza bankowość” prowadzona przez brokerów kamikaze zdają się tylko to potwierdzać. Przykładów nie trzeba daleko szukać: jedna z największych firm w sektorze finansowym – HSBC – ma na swoim koncie pranie pieniędzy dla karteli meksykańskich, terrorystów z różnych organizacji międzynarodowych, w tym także dla zamachowców z 11 września 2001 roku i Al-Kaidy. Manipulacje stopami procentowymi, defraudacja pieniędzy klientów dla ratowania bilansu i utrzymywania poziomu wartości akcji prowadzi do zakłócania systemu finansowego w skali globalnej.

Jeśli nie znamy lub nie możemy oszacować prawdziwej wartości produktu, usługi czy waluty, nie ma mowy o prawidłowym funkcjonowaniu rynku czy nawet o procesie realnego tworzenia się kapitału jako takiego. Zaburzone funkcjonowanie rynków finansowych skutkuje fikcyjną podażą i popytem na waluty, które przecież przyciągają lub odstraszają inwestorów. W obecnej sytuacji, przy odgórnym sterowaniu gospodarkami przez banki centralne, organizacje międzynarodowe i sieci nieoficjalnych powiązań na styku korporacje-rządy cały znany nam system to czysta fikcja.

Wystarczy tylko wspomnieć, że jedna z największych amerykańskich instytucji finansowych, Goldman Sachs, już ponad pół roku temu wsparł kampanie wyborcze zarówno Republikanów, jak i Demokratów kwotą po 150 mln dolarów! „Zbyt dużym, by upaść” jest obojętne, kto zwycięży – reguły pozostaną i tak takie same. Nie trzeba być ekspertem, żeby być w stanie zrobić założenie per analogiam na gruncie innym niż amerykański, chociażby w Europie. Przecież to właśnie na naszym kontynencie dokonywane są najbardziej ryzykowne operacja finansowe, bez których Wall Street nie byłoby w stanie „zamykać” swoich najbardziej dochodowych interesów. Mowa tu oczywiście o Londynie. Powiązania Camerona z największymi bankami i korporacjami finansowymi są dyskutowane i omawiane już nie tylko w wąskim gronie ekspertów i dziennikarzy śledczych, ale i w prasie kolorowej.

Można też wspomnieć o debiucie giełdowym Facebooka, którego akcje, wycenione na początku na 38$,  straciły na wartości 47% w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Ten sam wirtualny kapitał krąży w takich firmach, jak Zynga czy Groupon. Facebookowi nie pomogło nawet przytulanie się Marka Zuckerberga z Barackiem Obamą przed wejściem na giełdę. Tzn. pomogło, ale w zwiększonym zainteresowaniu inwestorów, nie w zwiększaniu realnej wartości nic nie produkującej firmy. A przecież to nie koniec jego problemów, bo jak podaje BBC.com, na tym portalu społecznościowym istnieje 83 mln nielegalnych kont. Sprawia to, że zgodnie z szacunkami chociażby firmy Limited Press, 80% kliknięć ich reklam na FB, które przecież wpływają na poczytność, sprzedaż i wartość usług, pochodziło od fikcyjnych użytkowników.

Wszystko w dzisiejszym świecie zaczyna być oparte na percepcji. Wartość towarów, usług, walut, czy stabilność, zaufanie, wiarygodność firm, instytucji czy państw. Percepcja klientów sprawia, że bank funkcjonuje. Percepcja środowiska międzynarodowego sprawia, że dane państwo ma określone możliwości działania, dostęp do linii kredytowej oraz wsparcie dyplomatyczne lub wręcz odwrotnie – sankcje, brak funduszy, embargo na własne produkty i presję ze strony najsilniejszych na zmianę władzy. Problem w tym, że percepcja nie stanowi o realnej wartości, za to bardzo łatwo nią manipulować. Stąd „nagle” upadają banki, „nagle” bankrutują biura podróży i „nagle” wypływają na wierzch kompromitujące materiały na polityków. Pytanie tylko, co się dzieje w trakcie narastania błędów i nieprawidłowości? Gdzie są rzetelne media, dziennikarze śledczy, prokuratorzy? To nie jest tylko polskie podwórko, ale globalna rzeczywistość z nieoficjalną siecią międzynarodowych powiązań, a interes trwa tak długo, dopóki ktoś z danego „ogniwa” owego łańcuszka nie przesadzi i sprawa nie wyjdzie na jaw…

Tylko, że tu właśnie leży istota problemu. Przychodzi więc do głowy modelowe uproszczenie wyżej wspomnianego mechanizmu. Jest ono w opozycji do amerykańskich postulatów z Occupy Wall Street, gdzie jest mowa o „Top 1 %”, czyli grupie 1 % najbogatszych Amerykanów – nie tylko kapitał w skali globalnej powinien być wyznacznikiem pozycji, a sam z siebie nie daje on władzy. W dzisiejszych czasach kluczem jest wiedza i możliwości, bo to stąd przede wszystkim kapitał się bierze, rzadziej chodzi o talent i ciężką pracę.

Jeśli weźmiemy system międzynarodowy, jako całość, to każde z państw i każdy obywatel danego państwa jest członkiem tego systemu. Obywateli z kolei można podzielić na trzy główne grupy: 1. Funkcjonujące w systemie, ale go nie rozumiejące, 2. Funkcjonujące w systemie i dobrze go rozumiejące, 3. Kształtujące system. Zdolne do cynicznego wykorzystywania systemu są jednostki będące w zdecydowanej mniejszości – z grupy drugiej i trzeciej, jednak prawdziwie niebezpieczne są tylko osoby z grupy trzeciej, gdyż ich wiedza i możliwości oddziaływania nie tylko realnie wpływają na współczesną rzeczywistość, ale są także w stanie istotnie ją zakłócać. Oczywistym jest też, że osoby te nie zrezygnują ze swojej pozycji i z możliwości „ułatwiania” sobie życia oraz realizacji własnych interesów.

Każdego dnia dzisiejszy człowiek ma dostęp do większej ilości informacji, niż człowiek ze średniowiecza otrzymywał przez całe swoje życie. Zrozumiałe jest, że konieczna jest adaptacja, dostosowanie się do zmieniających się realiów, okres przejściowy. Jednak równolegle do tego, firmy, agencje marketingowe i PR-owskie, ale i politycy oraz ideolodzy, świadomi ograniczeń i zagrożeń, nieustannie chcą wykorzystywać atut, jakim jest coraz większa łatwość masowej manipulacji.

W taki sposób trwa „wojna światów” na ideologię, narrację czy opcję polityczną. Widzimy to w kontekście Izraela, Iranu, Syrii, Korei Północnej, idei integracji europejskiej, metod walki z kryzysem, amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, roli Sojuszu Północnoatlantyckiego, zbliżenia Ukrainy z UE, a także w tysiącach innych przypadków. Ale co zrobimy z prawem do informacji, kiedy zostanie nam odebrana prywatność? Abstrahując od faktu, jak łatwo manipulować, wpływać i zmieniać informację, to bez prawa do prywatności nie ma też prawa wyboru.

Birgitta Jonsdottir, posłanka z Islandii, półtora roku temu otrzymała wiadomość z serwisu Twitter, że władze USA poprosiły o dostęp do jej konta, czyli prywatnych wiadomości, informacji o koncie i adresu IP. W normalnych okolicznościach nikt nigdy by się o szczegółach tego faktu nie dowiedział, gdyby sprawa nie była załatwiana przez sąd, gdzie konieczne było pokazanie dokumentu, który zobowiązywał wspomniany serwis społecznościowy do udostępnienia władzom amerykańskim tych danych w ciągu trzech dni i to bez wiedzy posiadacza konta. Posłanka wniosła sprawę do sądu, jednak przegrała. Jak powiedziała w wywiadzie udzielonego Maxowi Keiserowi – „Wszyscy przegraliśmy. Bo teraz wszyscy jesteśmy Amerykanami, jednak nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Teraz amerykańscy urzędnicy mogą wejść na konto każdego, tylko dlatego, że tego chcą”.

Skąd zainteresowanie posłanką? Współpracowała z WikiLeaks przy produkcji filmu, który obiegł cały świat, gdzie amerykańscy żołnierze w Iraku zabili kilku reporterów z agencji Reutersa, ostrzeliwując ich ze śmigłowca. Retorycznym pozostaje pytanie, co jest w tym nielegalnego, że „wypadek” nie został zamieciony pod dywan. Jednak sprawa jest bardziej poważna, gdyż kiedy urzędnicy z Waszyngtonu chcą dostać się do naszych danych, nie ma już nawet znaczenia krajowy immunitet i bycie wybranym w legalnych, demokratycznych wyborach do sprawowania ważnej funkcji publicznej. Jest to dosyć symptomatyczne.

Do jurysdykcji krajowej, jak pokazuje przykład islandzkiej posłanki, dołączona jest jurysdykcja globalna czy ponadnarodowa. Nie ma już granic w kwestiach finansowych czy informacji. Amerykańskie prawo próbuje się implementować na całym świecie chociażby przez znane ACTA, a wewnętrzne przepisy USA, jak np. SOPA (Stop Online Piracy Act) czy NDAA, czyli National Defense Authrorization Act, skutkują dla obywateli praktycznie każdego państwa. NDAA pozwala na nieograniczone zatrzymanie osoby podejrzanej o terroryzm. Kluczem do zgłębienia sensu tego przepisu będzie w tym wypadku słowo „podejrzanej”. Podobne idee na różne sposoby „przemyca się” w przepisach dotyczących Internetu, gdzie manipuluje się coraz częściej definicją wojny cybernetycznej i cyber-terroryzmu.

Największym problemem współczesnych międzynarodowych stosunków gospodarczych jest niemal ortodoksyjna wiara w fasadowość demokracji, rozumianej nie jako ustrój, ale jako system polityczny. Z tego biorą się współczesne błędy w percepcji, bezrobocie, ludzkie tragedie, chęć do wygodnego życia i łatwego zysku czy wreszcie zupełne niezrozumienie realiów i kompletnie nie przystająca do rzeczywistości interpretacja faktów. Co więcej, rozszerza się w ten sposób horyzont dla wszelkiego rodzaju demagogii i patologicznych zachowań społecznych. Nie chodzi przy tym o postulat autorytaryzmu, ale o systemową niewydolność w wydawać by się mogło tak prostych kwestiach, jak korupcja czy nepotyzm, pomimo istnienia tak wielu instytucji kontrolnych i procedur weryfikacji. W tej coraz bardziej „szarej” strefie publicznej spokojnie funkcjonują i realizują swoje cele korporacje transnarodowe, w których o dziwo znajdują po końcu swojej kadencji politycy, którzy wcześniej im pomagali.

Natomiast zaraźliwą patologią społeczną staje się wtrącanie się państwa w każdą możliwą dziedzinę życia. Z kolei kiedy państwo jakąś sferę pozostawia nietkniętą, zajmie się nią od razu taka czy inna organizacja międzynarodowa. Ta antycypacja rozwiązywania społecznych problemów przez urzędników państwowych i fikcja efektowności publicznych ubezpieczeń zdrowotnych, a teraz i emerytur, prowadzi nie tylko Polskę, ale i inne kraje na skraj bankructwa.

Otwiera to pole dla lewicowej demagogii – co można zmieniać i co trzeba robić, „aby żyło się lepiej”. I tak zdaniem Ladislau’a Dowbora „myśl, że można będzie wiecznie zwiększać konsumpcję na planecie, która ma ograniczone rozmiary, mogła przyjść do głowy tylko idiocie albo ekonomiście”. Z kolei komu może przyjść do głowy, że produkcja stosu nowych ustaw i regulacji oraz zadłużanie się państwa w kieszeniach obywateli, czy podnoszenie istniejących lub narzucanie nowych danin może przynieść jakiekolwiek inne efekty, niż długi? Komu może przyjść do głowy, żeby wspierać publicznymi pieniędzmi banki, które realizują własny interes, kradnąc pieniądze klientów, gdy jest taka potrzeba, a tym samym narzekać na kapitalizm eliminując element ryzyka? Jeszcze większemu ekonomiście czy jeszcze większemu idiocie?

Jak mówi cytowana już posłanka Birgitta Jonsdottir: „VISA i MasterCard decydują jakim organizacjom można, a jakim nie można przesyłać pieniędzy. Nie można przekazywać środków dla WikiLeaks, ale można dla Ku Klux Klanu, a nawet dla Al.-Kaidy. Pora się obudzić”.