Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Armenia-Turcja/ Spór o ludobójstwo trwa

Armenia-Turcja/ Spór o ludobójstwo trwa

11 maj 2006
A A A
Spór pomiędzy Armenią i Turcją o nazewnictwo masakry Ormian z 1915 roku, popełnionej przez funkcjonariuszy państwa tureckiego trwa, wywołując międzynarodowe reperkusje. W ostatnim czasie kwestią tą zajmowały się parlamenty Francji i Bułgarii – obydwa wypowiedziały się w sposób niekorzystny dla strony armeńskiej. 

Parlament bułgarski odrzucił w środę (10 maja) rezolucję, w której wydarzenia z 1915 roku określano mianem „ludobójstwa”. Zostało to uznane za zwycięstwo przez ekspertów tureckich. „My wszyscy, Turcy, Ormianie i Bułgarzy, doświadczyliśmy trudnych czasów. Jednakże teraz powinniśmy się zjednoczyć i razem pracować”. – powiedział Sedat Laciner, z tureckiego think-tanku USAK, specjalizującego się w sprawach zagranicznych. Zdaniem Lacinera, nie należy otwierać „ciemnych kart przeszłości”, a Ormianie „musza się nauczyć jak zapomnieć i przebaczyć. Inaczej nie będą mieli przyszłości, tylko wieczny żal”.

Francja: spór o penalizację

Francuski senat już w 2001 roku uznał masakrę Ormian za ludobójstwo. Wywołało to wówczas ostrą reakcję Turcji, która na pół roku odwołała z Paryża swojego ambasadora oraz anulowała niektóre kontrakty zawarte z francuskimi firmami, na sumę wielu milionów dolarów. Francuzi odczuli to boleśnie, ale nie wycofali się z rezolucji.

Obecnie komisja ustawodawcza francuskiego parlamentu dyskutowała (także w minioną środę) nad kwestią, którą można by określić mianem analogicznym do „kłamstwa oświęcimskiego” – czyli uznaniem za czyn karalny zaprzeczania ludobójstwu Ormian. Projektodawcy planowali, że za twierdzenia negujące ormiański holocaust groziłaby kara 45 tysięcy euro bądź 5 lat więzienia.

Wywołało to – ponownie – opór ze strony rządu w Ankarze. 8 maja wezwano ambasadora w Paryżu na konsultacje do kraju. Premier Recep Tayyip Erdogan spotkał się zaś z przedstawicielami francuskiego biznesu działającymi na terenie Turcji i ostrzegł, że projektowana francuska ustawa będzie miała złe skutki dla dwustronnej współpracy ekonomicznej i zaszkodzi stosunkom bilateralnym Turcji i Francji. Na spotkaniu Erdogan miał powiedzieć, że ustawa sprzeciwia się zasadzie wolności słowa oraz zakomunikować przedsiębiorcom, że oczekuje od nich wywarcia odpowiedniego wpływu na rząd w Paryżu.

Ustawę wcześniej skrytykował też szef tureckiego MSZ Abdullah Gul, który publicznie zapytał swojego francuskiego odpowiednika: „Mnie też zamkniecie w więzieniu?”. Rzecznik MSZ Namik Tan przyznał: „W kręgach politycznych Ankary jest nadzieja, że przedsiębiorcy francuscy, a zwłaszcza Renault, sprzeciwią się decyzji swojego rządu”. Z oficjalnym listem do Jacques’a Chiraca ma wystąpić prezydent Turcji Ahmed Nedżet Sezer. Turcja zapowiedziała też przeprowadzenie spotkań w Ankarze ze wszystkim swoimi przedstawicielami akredytowanymi za granicą w celu przeprowadzenia konsultacji w sprawie oficjalnej linii wobec tragedii z 1915 roku.

Sposób postępowania może wyznaczyć przykład właśnie Francji – oraz Kanady. Ambasador turecki akredytowany w tym kraju również opuścił swój posterunek wezwany do Ankary po tym, jak stanowisko wobec masakry Ormian zajął premier Stephen Harper. W wysłanym 18 kwietnia bieżącego roku liście do swojego odpowiednika R. T. Erdogan zasugerował, że podobne oświadczenia szkodzą wzajemnym stosunkom i wezwał Kanadę do poparcia tureckiej inicjatywy „wspierania badań akademickich” historyków zajmujących się wydarzeniami 1915 roku.

Skuteczna turecka presja czy…?

Komisja ustawodawcza parlamentu francuskiego zdecydowała się na odrzucenie projektu kontrowersyjnej ustawy – choć i tak ma być on jeszcze dyskutowany na sesji plenarnej 18 maja. Tureckie gazety cieszą się, że „Francja jest podzielona”, zaś armeńskie – ubolewają nad skutecznością presji ze strony Turcji, która zdaje się przynosić spodziewane rezultaty. Wpływ lobby armeńskiego nad Sekwaną najwyraźniej okazał się niewystarczający, konstatują z żalem Ormianie.

Rzeczywistość jest chyba jednak bardziej złożona. Wydaje się, że sprawa ludobójstwa Ormian stała się „zakładnikiem” co najmniej kilku sporów toczonych we Francji. 

Po pierwsze, „na agendzie” jest cały czas kwestia członkostwa Turcji w Unii Europejskiej. Niektórzy politycy zachodni, w tym francuscy, domagają się od Ankary jako dodatkowego warunku wstępnego przed wejściem do UE, zaakceptowania faktu ludobójstwa Ormian i rozliczenia się z własną mało chlubną przeszłością. Można domniemywać, że niektórzy politycy czynią to wiedzeni czystym idealizmem i rzeczywistym, głębokim przywiązaniem do europejskich wartości, podczas gdy inni w skrytości ducha liczą, że tego rodzaju „upokorzenie” okaże się dla Turcji nie do przyjęcia, dzięki czemu łatwo będzie o pretekst do niewpuszczania ogromnego muzułmańskiego kraju do ekskluzywnego europejskiego klubu.

Po drugie, nie bez znaczenia jest fakt, że projekt ustawy zgłosiła opozycyjna lewica (Partia Socjalistyczna), co utrudnia jej poparcie przez rządzącą centroprawicę.

Po trzecie wreszcie, przez Francję, w związku z niedawną ustawą na temat oceny kolonializmu, przetacza się dyskusja, czy w ogóle warto zajmować się sprawami „historycznymi” na forum parlamentu. Stanowiska w tej kwestii są podzielone i przebiegają także wewnątrz poszczególnych partii. Stąd też w sprawie „ustawy ormiańskiej” przeciw sobie występują nawet partyjni koledzy.

I tak Jean-Louis Debre, przewodniczący parlamentu, wypowiedział się przeciw mieszaniu się do historii innych krajów. Podobnie uważa szef frakcji parlamentarnej socjalistów Jean Marc Agreault oraz Bernard Accoyer z rządzącej UMP. Ale już sekretarz generalny Partii Socjalistycznej Francis Hollande opowiedział się za przyjęciem ustawy.

Możliwe, że w tej sprawie największe partie nie wprowadzą dyscypliny w głosowaniu. 18 maja zapowiada się więc w parlamencie francuskim prawdziwie gorąca debata.

Na podst. armenialiberty.org, panarmenian.net, theglobeandmail.com, turkishweekly.net, zaman.com