Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Ukraina/ Na ostatniej prostej prowadzi Janukowycz

Ukraina/ Na ostatniej prostej prowadzi Janukowycz

28 luty 2006
A A A
Niespełna miesiąc pozostał do wyborów parlamentarnych na Ukrainie (odbędą się 26 marca). W sondażach już od dłuższego czasu prowadzi niezmiennie Partia Regionów kierowana przez byłego premiera Wiktora Janukowycza, a po piętach depczą jej Blok Julii Tymoszenko oraz Nasza Ukraina prezydenta Juszczenki. Analizując wyniki badań opinii publicznej wydaje się, że minimalnie większe szanse na sformowanie powyborczej koalicji mają siły „pomarańczowe”, niż „niebieskie” Regiony i ich ewentualni sojusznicy; nie można jeszcze również wykluczyć scenariusza „porozumienia ponad podziałami”.

W sondażu przedwyborczym Centrum Analitycznego „Socjowymir” przeprowadzonym w dniach 19-24 lutego na próbie 2400 osób uzyskano następujące wyniki:
Partia Regionów – 23,3 proc.
BJuT – 19,6 proc.
Nasza Ukraina – 16,7 proc.
-------------------------------------
Blok Ludowy Litwina – 4,5 proc.
Partia Socjalistyczna – 4,1 proc.
Komuniści – 4,1 proc.
Pora-PRP – 3,3 proc.

Pozostałe ugrupowania znalazłyby się poza parlamentem (m.in. blok Natalii Witrjenko). „Ogólnie 85,7 proc. ankietowanych oświadczyło, że wezmą udział w wyborach. To bardzo wysoki wskaźnik” – skomentował Siergiej Taran, szef zarządu „Socjowymiru”. Powiedział on też, że kampania wyborcza charakteryzuje się wysoką polityzacją i polaryzacją społeczeństwa. Znamienne, że nieco ponad 50 proc. Ukraińców nie ma zaufania do rządu Jurija Jechanurowa (Nasza Ukraina).

Nieco inne wyniki przyniosło badanie przeprowadzone między 8 a 17 lutego przez ośrodek „Socinform”. Także i tu prowadzi Partia Regionów (26,8 proc.), ale wiceliderem jest Nasza Ukraina (19,3 proc.), a dopiero trzeci BJuT (16,7 proc.). Do Rady Najwyższej weszłyby także Blok Ludowy Litwina (7,8 proc.), Partia Socjalistyczna (7 proc.), komuniści (4,8 proc.), Pora-PRP (3,8 proc.).

Ciekawe rezultaty przyniosło pytanie zadane ankietowanym „kogo widzą w roli premiera kraju po wyborach”. Rzuca się tu w oczy brak zdecydowanego lidera, który cieszyłby się szerokim zaufaniem i poparciem społecznym. W badaniu „Socjowymiru” Julia Tymoszenko uzyskała 25,1 proc. (czyli nieco więcej niż wyniosło poparcie dla jej bloku wyborczego), Wiktor Janukowycz 19,7 proc, Jurij Jechanurow 9,5 proc., a Aleksander Moroz 5,2 proc. Natomiast według wspólnego sondażu „Unian Sociology Service” i fundacji „Demokratyczne Inicjatywy” przeprowadzonego w styczniu 27 proc. wskazało na Janukowycza, 19 proc. na Tymoszenko, 8 proc. na Jechanurowa, 7 proc na Moroza, 6 proc. na Władimira Litwina.

Pomarańczowo, niebiesko, pomarańczowo-niebiesko czy niebiesko-pomarańczowo?

Władimir Połochało, dyrektor naukowy „Socjowymiru” i jednocześnie polityk startujący do parlamentu z listy ugrupowania Julii Tymoszenko sądzi, że podział kraju na części „pomarańczową” (Nasza Ukraina, BJuT, Partia Socjalistyczna, Pora-PRP) i „niebieską” (Partia Regionów, Blok Litwina, komuniści, Blok Natalii Witrjenko), który zaznaczył się w końcu 2004 roku, trwa nadal. Zdaniem Połochały, jeśli któreś z partii zdecydowałyby się na zawarcie porozumienia i koalicji rządowej „ponad” tym podziałem, zakończyłoby się to dla nich utratą wiarygodności i załamaniem poparcia wyborców.

Deklarację w podobnym duchu złożył 25 lutego na spotkaniu w Żytomierzu Wiaczesław Kirilienko, kandydat startujacy z listy Naszej Ukrainy i jednocześnie wicepremier. Powiedział, że jego zdaniem „demokratyczna większość i Partia Regionów to pojęcia zasadniczo sprzeczne”.

Jednakże niektórzy analitycy ukraińskiej sceny politycznej wcale nie są tu tak kategoryczni i pryncypialni. Na przykład Wiaczesław Pichowszek rozpatruje cztery warianty przyszłej koalicji. Za najmniej prawdopodobne uznaje warianty „jednolicie” pomarańczowe lub niebieskie: pierwszy z nich wykluczają wewnętrzne tarcia i spory liderów, drugi układ najprawdopodobniej nie będzie w stanie zdobyć potrzebnej liczby głosów. Pozostają więc warianty zakładające „kolaborację” Partii Regionów z Nasza Ukrainą, Blokiem Julii Tymoszenko, bądź z obiema formacjami naraz.

Czy są realne szanse na pomarańczową koalicję?

Od 21 lutego trwają rozmowy między siłami „pomarańczowymi” na temat zawarcia szerokiej koalicji przedwyborczej. Z inicjatywą wystąpiła Julia Tymoszenko, kierując ofertę współpracy do Jurija Jechanurowa i Aleksandra Moroza – liderów kolejno Naszej Ukrainy i Partii Socjalistycznej oraz do prezydenta Juszczenki. Z własną propozycją zawarcia paktu wystąpiła tego samego dnia także Nasza Ukraina.

Główne punkty rozbieżności między BJuT i Naszą Ukrainą obejmują stosunek do umowy gazowej podpisanej 4 stycznia z Rosją (BJuT żąda wręcz jej wypowiedzenia) oraz umieszczenie w umowie ewentualnego zakazu wchodzenia w powyborczą koalicję z Partią Regionów w następnej kadencji parlamentu (na taki punkt BJuT się nie godzi).

22 lutego bliski współpracownik Tymoszenko Aleksandr Turczynow oświadczył, że konsultacje nie będą dalej prowadzone. Jednak nastąpił kolejny zwrot sytuacji, gdy wczoraj Roman Zwarycz z „Naszej Ukrainy” oświadczył, że blok nadal dąży do zawarcia „pomarańczowej koalicji”. „Jak to się zwykle dzieje w tego rodzaju procesach, uczestnicy zdecydowali się na przerwę, aby przemyśleć określone rozwiązania tak na obecnym etapie, jak i na przyszłość. Prowadzimy konsultacje i na dwustronnym, i na wielostronnym poziomie, ponieważ wzięliśmy na siebie odpowiedzialność żeby zakończyć ten proces”.

„Niezależnie od tego jakie oświadczenia byłyby wygłoszone przez osobnych liderów sił politycznych jestem przekonany, że mamy wszelkie możliwości aby zakończyć ten proces podpisując odpowiednią umowę, gdzie każda ze stron bierze na siebie określone zobowiązania, uwzględniając w tej umowie rolę Prezydenta jako gwaranta całego procesu. Dziś jest to jak najbardziej możliwe” – dodał Zwarycz.

***

Marina Stawnijczuk, zastępca przewodniczącego CKW, powiedziała, że liczy na pojawienie się około dziesięciu tysięcy obserwatorów zagranicznych na wyborach. „Liczymy na duże zainteresowanie społeczności międzynarodowej wyborami na Ukrainie” – oświadczyła w poniedziałek (27 lutego). Stawnijczuk zadeklarowała, że CKW jest otwarta na konstruktywną współpracę i na uwzględnianie ewentualnych rekomendacji ze strony obserwatorów.

[na podst. en.for-ua.com, glavred.info, korespondent.net]