Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Serbia/ Bliska koalicja bloku proeuropejskiego i socjalistów?

Serbia/ Bliska koalicja bloku proeuropejskiego i socjalistów?

10 czerwiec 2008
A A A
W Serbii nastąpił zwrot w negocjacjach powyborczych w sprawie utworzenia nowego rządu. Zwycięzca przedterminowej elekcji w maju, blok "O Europejską Serbię" (ZES) jest bliski zawarcia koalicji z postmiloszewiczowską Socjalistyczną Partią Serbii" (SPS).

Do gwałtownego przełomu w negocjacjach na temat nowego rządu doszło w niedzielę (8.06), gdy władze wiodącej główną rolę w zwycięskiej koalicji "O Europejską Serbię" (ZES) Partii Demokratycznej (DS), upoważniły jej szefa, a zarazem prezydenta kraju Borisa Tadića do prowadzenia rozmów z Socjalistyczną Partią Serbii (SPS) i skupionych wokół niej dwóch mniejszych ugrupowań - Partii Zjednoczonych Emerytów Serbii (PUPS) oraz Jednej Serbii (JS) o uformowaniu koalicyjnego gabinetu.

ImagePodczas partyjnego posiedzenia, prezydent Tadić wykonał znaczący gest kurtuazji w stronę socjalistów, twierdząc, że zarówno jego ugrupowanie - Partia Demokratyczna (DS), jak i Socjalistyczna Partia Serbii (SPS) podzielają wspólne wartości socjaldemokratyczne. Kierowana przez prezydenta Tadića Partia Demokratyczna (DS) jest członkiem Międzynarodówki Socjalistycznej (IS), podczas gdy o przyjęcie do niej stara się Socjalistyczna Partia Serbii (SPS). Partia została założona w 1990 roku przez polityków skupionych wokół nieżyjącego juz prezydenta Serbii i Jugosławii Slobodana Miloševića.

"Nasze partie są świadome, że nie ma już wśród nas naszych liderów - założycieli, i obydwa stronnictwa boleją z powodu ich straty" - mówił prezydent Tadić. Nawiązał tym samym do śmierci prezydenta Slobodana Miloševića w więzieniu Scheveningen pod Hagą w marcu 2006 roku oraz zabójstwa premiera Serbii Zorana Đinđića, długoletniego szefa Partii Demokratycznej (DS) w Belgradzie w marcu 2003 roku.

Stanowiąca wyraźną zachętę dla rozpoczęcia przez Socjalistyczną Partię Serbii (SPS) współpracy z koalicją "O Europejską Serbię" (ZES) wypowiedź Borisa Tadića skrytykowało wielu jego dotychczasowych sojuszników. Wskazywali oni, na fakt, że Partia Demokratyczna (DS) była przez całe lata 90. w opozycji do rządów wszechwładnych wówczas socjalistów Miloševića, i to właśnie Partia Demokratyczna (DS) w sojuszu z innymi stronnictwami politycznymi doprowadziła do obalenia Miloševića w październiku 2000 roku. Następnie to szef demokratów, Zoran Đinđić, premier w latach 2001-2003 doprowadził do przekazania Slobodana Miloševića do aresztu w Hadze i rozpoczęcia jego procesu. Sąd w Hadze oskarżył go o polityczną odpowiedzialność za wybuch krwawych wojen towarzyszących rozpadowi Jugosławii na początku lat 90.

Z drugiej strony, to właśnie oficerowie i żołnierze służb specjalnych z czasów władzy Miloševića, powiązani ze światem przestępczym byli wykonawcami zamachu na życie premiera Zorana Đinđića w 2003 roku.

Wielu sojuszników Borisa Tadića wyraziło oburzenie z powodu zrównywania przez niego postaci Đinđića i Miloševića twierdząc, że ten pierwszy był ostatnią ofiarą polityki byłego prezydenta Serbii i Jugosławii. Tadićowi zarzucono również bezideowość i kierowanie się żądzą utrzymania władzy za wszelką cenę. Wskazuje się również, iż do czasu wyborów prezydent Tadić przy większości okazji krytykował partię socjalistyczną.

Jednak większość polityków z bloku proeuropejskiego rozumie konieczność zawarcia przez nich porozumienia koalicyjnego z partią postmiloszewiczowską. Sam Boris Tadić tłumaczy, że jego intencją jest zabliźnienie starych ran z lat 90., doprowadzenie do ogólnonarodowego pojednania Serbów i utworzenie stabilnego rządu na pełną parlamentarną kadencję, który wprowadziłby Serbię do Unii Europejskiej.

Serbski prezydent i politycy z jego otoczenia już od zakończenia wyborów wysyłali sygnały do Socjalistycznej Partii Serbii (SPS), iż sa gotowi do puszczenia w niepamięć dawnych urazów i rozpoczęcia nowego rozdziału we wzajemnej współpracy.

Lewicowa koalicja skupiona wokół Socjalistycznej Partii Serbii (SPS) kierowanej przez 42-letniego Ivicę Dačića, który w czasach kierowania ugrupowaniem przez Slobodana Miloševića nie odgrywał pierwszoplanowej roli politycznej, zdobyła w majowych wyborach piąte miejsce i 20 mandatów w liczącej 250 miejsc serbskiej Skupsztinie (parlamencie). Tuż po ogłoszeniu wyników głosowania rozpoczęła ona negocjacje ze zdobywcami drugiego i trzeciego miejsca - nacjonalistyczną Serbską Partią Radykalną (SRS) Tomislava Nikolića oraz konserwatywną Demokratyczną Partią Serbii - Nową Serbią (DSS-NS) dotychczasowego premiera Vojislava Koštunicy. Trzy bloki osiągnęły porozumienie co do obsady władz lokalnych w Belgradzie (wraz z przedtreminowymi wyborami do parlamentu odbyły się również wybory lokalne), ale w ubiegłym tygodniu doszło pomiędzy nimi do kontrowersji w sprawie dalszego postępowania wobec podpisanego przez Serbię pod koniec kwietnia br. Porozumienia o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) z Unią Europejską, formalnie otwierającego Belgradowi drogę do integracji europejskiej.

Eksperci z partii Vojislava Koštunicy przedstawili przed kilkoma dniami analizę prawną, według której podpisane wówczas przez związanego z koalicją "O Europejską Serbię" (ZES) wicepremiera Božidara Đelića jest nieważne, gdyż Bruksela nie określiła w dokumencie, czy uznaje, że Kosowo pozostaje integralną częścią Serbii.

Część polityków ze skupionej wokół socjalistów koalicji rozpoczęła wówczas zabiegi o przerwanie rozmów o wspólnym rządzie z nacjonalistami z Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) oraz blokiem premiera Koštunicy i rozpoczęcie negocjacji z koalicją "O Europejską Serbię" (ZES). Co prawda szef socjalistów Ivica Dačić jest zdania, że wkrótce uzgodni ze swoimi partnerami wspólne stanowisko w sprawie Porozumienia o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) i wróci do stołu rokowań z radykałami i partią dotychczasowego premiera, lecz politycy z obozu Vojislava Koštunicy nie wierzą już, że zdołają porozumieć się z socjalistami.

"To oczywiste, że nasze rozmowy się zakończyły, a rozmawiając z nami, Socjalistyczna Partia Serbii (SPS) prowadziła równoległe negocjacje z blokiem "O Europejską Serbię" (ZES). Przechodzimy do opozycji. Zapewne też nieważne będzie nasze porozumienie co do obsady władz lokalnych w Belgradzie" - stwierdził we wtorek Velimir Ilić, dotychczasowy minister infrastruktury i bliski współpracownik Koštunicy.

Serbskie media donoszą, że z powodu nieoczekiwanego załamania się negocjacji rządowych z socjalistami i radykałami, dotychczasowy serbski premier "jest bardzo przygnębiony i rozważa wycofanie się z polityki".

Z kolei inne media donoszą, ze ceną jaką domaga się szef socjalistów Ivica Dačić za wejście do wspólnego rządu z koalicją "O Europejską Serbię" (ZES) jest fotel premiera. Część polityków związanych z proeuropejskim blokiem uważa jednak, że żądania te są nierealne. Ich zdaniem stanowisko szef rządu musi przypaść politykowi ze zwycięskiej koalicji, a ugrupowania z bloku Ivicy Dačića mogą w ewentualnym, wspólnym rządzie liczyć jedynie na kilka resortów związanych z polityką społeczną.

W Socjalistycznej Partii Serbii (SPS) istnieje również skrzydło twardogłowych działaczy, którzy są niechętni koalicji z blokiem proeuropejskim. Kilka dni skierowali oni do prezydium partii list otwarty, w ktorym przestrzegają przed zawiązywaniem koalicji z ugrupowaniami skupionymi wokół prezydenta Borisa Tadića.

Potencjalna koalicja bloków "O Europejską Serbię" (ZES) i socjalistów mogłaby w serbskim parlamencie liczyć 122 fotele i uzyskiwać w głosowaniach poparcie 13 posłów Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP) oraz parlamentarzystów mniejszości narodowych - 4 Węgrów i być może - 2 posłów bośniackich i 1 albańskiego.

Pierwsze posiedzenie nowej kadencji Skupsztiny ma zostać zwołane w środę (11.06). Pierwszym sprawdzianem tego, jaką koalicję zawrą w końcu politycy w Belgradzie będą wyboru prezydium serbskiego parlamentu.

Na podstawie: rts.co.yu, b92.net, sps.org.yu, ds.org.yu, dss.org.yu, blic.co.yu