Próba rekonstrukcji wydarzeń:
Było przed południem. Apogeum zimy, 28 stopni mrozu, śnieg skrzypiał pod butami przechodniów. Pułkownik Latinik wychodził właśnie z Domu Narodowego. Oślepiła go biel rynku, więc szybko skierował wzrok na cieszyńskie podcienia, „lauby” jak mówią tutejsi. Kawa? Przemknęło mu przez myśl. Poprawił mundur i ruszył niespiesznym, równym krokiem w stronę najbliższej kamienicy.
- Panie pułkowniku! Panie komendancie!
- Czego? Odwrócił się i spojrzał na swojego adiutanta, który wybiegł za nim z Domu Narodowego.
Czytaj wiecej »
Córki prezydenta Obamy – Sasha i Malia, są już doskonale znane nie tylko amerykańskim, ale i europejskim mediom, które relacjonowały m.in. zwiedzanie przez Obamówny Rzymu i wizytę w lodziarni.
Czytaj wiecej »
Po wygranym referendum w Irlandii w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego i w zasadzie pewnym podpisie pod dokumentem Lecha Kaczyńskiego pozostanie tylko jeden przeciwnik traktatu: czeski prezydent Vaclav Klaus.
Patrząc na dotychczasowe posunięcia Klausa wydaje się, że to wymarzona dla niego sytuacja.
Czytaj wiecej »
"I po bólu. Czesi przegłosowali traktat" rzucił jeden z moich kolegów. Czyżby zapomniał o Klausie?
No właśnie. Czeski prezydent nie raz już wprawiał Brukselę w konsternację, a swój wizerunek eurosceptyka pielęgnuje dość regularnie. Wszem i wobec głosi jak szkodliwa dla demokracji jest Unia, ile suwerenności nakradła państwom, o tradycji nie wspominając.
Szczęście uśmiechnęło się do niego w marcu. Na półmetku unijnej prezydencji rząd czeski otrzymał votum nieufności, tym samym pozycja Klausa urosła do rangi ponadprzeciętnej. Szansę wykorzystał błyskawicznie. W swoim prowokacyjnym stylu, zadziwiając przy tym rodaków, wykonał gest w kierunku socjaldemokratów i zjawił się na ich kongresie. Krótkie przemówienie, z kilkoma kąśliwymi uwagami pod adresem Topolanka, wystarczyło żeby oczy opinii publicznej zwrócić w swoją stronę.
Czytaj wiecej »