Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Berlin, arm aber sexy

Tag >> Historia

Jestem z natury człowiekiem nieśmiałym, poważnie! nie piszę tego, aby zrobić wrażenie propagandowe na blogu, , wykazując, że jest jeszcze zdrowy rozsądek na blogu opróćż propagandy partyjno-ideologicznej.

Nie wiem czy IPN należy zlikwidować, wszak utworzono go z różnych instytucji historycznych dobrze służących. Może należy zmienić program i kierownictwo, na historyka rzecz jasna. Oczywiście lustracja w 2005 r. została wykorzystana w budownictwie IV RP, która jednak upadła. Nadal się ją propaguje, ale horyzont historyczny skrócił się jakby, TW już nikogo nie chwyta za serce. Tamten artykuł DP nie miałby dzisiaj większego sensu. Na szczęście temat się zdezaktualizował.

Historycy na rządowych posadach to zupełnie inna historia. Faktycznie tak się w PRL podziało w ostatnich latach jej przydługiej agonii, że kto miał opozycyjnego ducha ten walił na studia historyczne. W normalnym kraju w rządzie dominują prawnicy, ew. ekonomiści, ale reguły nie ma. Budowanie teorii o nieprzygotowaniu historyków do rządzenia, czy o potrzebia dyplomów, ukończenia jakichś wybitnych szkół jest jajcarstwem, niczym więcej.

Czytaj wiecej »
04 May, 2011 Kategorie: Polityka  klimatyzacja  Historia  

(i jej wpływ na politykę zagraniczną)


Listopadowa pora - jak co roku- zbliża nas do daty chrześcijańskiego święta zmarłych czyli Dnia Zadusznego, bardzo często mylonego z dniem Wszystkich Świętych (czyli zbawionych, za których nie trzeba się już modlić). Chciałbym połączyć ten wyjątkowy czas z zagadnieniami polityki zagranicznej- na ile to oczywiście możliwe. W związku z tym poruszę tematykę śmierci polskich monarchów. Jak umierali? Co mówili, jeśli mieli taką możliwość? Czy w swoich ostatnich chwilach myślami sięgali już wieczności czy też doczesności wyrażonej troską o dobro państwa?

Jak pisał Filip Aries w swoich „Rozważaniach o historii śmierci”, jeśli śmierć nie przychodziła nagle to odbywało się wokół niej chrześcijańskie misterium umierania. W czasach nowożytnych większość ludzi (także władcy) umierało w domach, koniecznie na łożu z głową zwróconą ku niebu. Wokół nich gromadziła się rodzina, w przypadku polskich władców także dworzanie, aż do przełomu XVII/ XVIII wieku normą była też obecność dzieci wokół łoża umierającego. „Gasnący” król żegnał się z rodziną, prosił o przebaczenie wszystkich winowajców w głośnej aklamacji, często wypowiadał zwrot zaczerpnięty z wypowiedzi Chrystusa „In manus tuas Domine commando spiritus meum” poczym milczał aż do momentu ostatecznego, spinającego klamrę jego życia. Zadziwiające jest szczególnie to – jak pisze Aries-, że śmierć przychodziła niemal na życzenie umierającego w momencie ciszy i medytacji, w przewidywanej przez zmarłego chwili. Polscy władcy tuż przed momentem milczenia wydawali jeszcze ostatnie dyspozycje dotyczące losów Rzeczpospolitej, ale o tym za chwile.


Co działo się z konającym w chwili śmierci? Co przeżywała osoba wydająca z siebie ostatnie tchnienie? W całym okresie średniowiecza i nowożytności ideologia śmierci przechodziła liczne przeobrażenia. Jeszcze w VIII wieku na scenach przedstawiających sąd ostateczny w licznych kościołach Europy artyści nie dokonywali rozróżnienia na dwie kategorie ludzi, do których przychodził Chrystus. W myśl listu św. Pawła do Rzymian- wiara w Pana zbawia. Nie znajdziemy więc we wczesnym średniowieczu wizerunku potępionych.


Nie odnajdziemy także w świadomości chrześcijan rozróżnienia na sąd ostateczny i jednostkowy- ten drugi swoje narodziny „obchodzi” dopiero na przełomie XII/XIII wieku. Wiek krucjat, kontakty z arabami, odkrycie na nowo starożytnych przekładów dokonanych przez muzułmanów, rozwój scholastyki i pierwszych uniwersytetów przynosi przełom w pojmowaniu śmierci. Odtąd w licznych scenach przedstawiających umierających pojawiają się postacie diabłów i aniołów walczących o konającego człowieka. Niebawem w oddali pojawia się także Chrystus i Maria, by po ostatnim tchnieniu umierającego dokonać nad nim sądu jednostkowego. Pojmowanie śmierci i zaświatów potęguje epidemia dżumy, która przetacza się przez Europę i naznacza sztukę motywem dance macabre. Problem sądu jednostkowego i ostatecznego, który wykształciło średniowiecze jest widoczny do dzisiaj. Paruzja jawi się wielu ludziom jako powtórzenie wyroku wydanego przez trybunał niebieski w chwilę po śmierci.


Ludzie średniowiecza podchodzili do tematyki śmierci bardzo poważnie, szczególnie władcy noszący na swych barkach odpowiedzialność za losy państwa. Jak pisze Aron Guriewicz w swojej książce „Kultura i społeczeństwo średniowiecznej Europy: exempla XIII wieku”, ludzie średniowiecza byli świadomi, że tylko nielicznym Jezus i Maria pozwolą naprawić błędy i w krótkim odstępie czasu powrócić na ziemię do doczesności. Świat chrześcijańskich władców roił się od ciał opanowanych przez diabelskie siły (wyzbytych duszy, taka średniowieczna wersja zombi), licznych powrotów zza światów czy ożywających figur Jezusa i Matki Boskiej, które grzesznika potrafiły wielokrotnie zdruzgotać i bestialsko pobić.


Właśnie w takim kontinuum czasoprzestrzennym żyli i poruszali się władcy polski. Niektórzy z nich myśleli w momencie śmierci o swojej domenie. Wymienię tu dwa najbardziej znane przykłady. Król Kazimierz Wielki umierał długo i w pełnej świadomości w wyniku obrażeń jakie odniósł podczas polowania. Zdążył zadbać o sprawy państwowe i spisał testament, w którym swoją domenę przekazywał wnukowi. W jego wyniku doszło do licznych zawirować związanych z polityką zagraniczną Królestwa Polskiego, ostatecznie testament unieważniono a Królem została kobieta…


Zygmunt Stary umierał po ciężkiej chorobie w otoczeniu rodziny i dworzan. Niedługo przez swoją śmiercią powiedział do swojego medyka „doktorze patrzaj pulsa”, „rychło pójdziemy do Boga?”. Lekarz zaczął go oczywiście pocieszać, ale stary król nie dał się zwieść i zacytował przed wszystkimi zgromadzonymi przy łożu list św. Pawła do Filipian: „pragnę odejść, a być z Chrystusem". Zaznaczył jednak, że nie ze względu na ziemskie cierpienia, ale z pożądania nieba. Stary król wyspowiadał się, przyjął komunię i podobnie jak Kazimierz Wielki- spisał testament. Na kilka minut przed śmiercią pożegnał się z rodziną, wypowiedział słynne słowa Chrystusa „ In manus tuas domine…”, by zakończyć życie aklamacją „niech będzie pochwalone imię Pańskie”.[1]Sposób w jaki umierał król, był odzwierciedleniem jego znaczenia i powagi na arenie międzynarodowej, którą wkrótce przypieczętował jego syn. Zygmunt Stary nie musiał regulować spraw swojej domeny ponieważ koronował swojego pierworodnego vivente rege.


Nie wszyscy królowie regulowali sprawy polityczne po myśli rządzących elit. Stefan Batory miał powiedzieć w chwili śmierci, że „w Polsce ciężko królować, bo naród nasz chciwy, niestały [...] Wszedłem sam do najnieszczęśliwszego czyśćca, by nie szło o sławę, puściłbym to królestwo, a miałbym jeszcze do owej katowni synowica dać?”. Jego słowa rychło znalazły odbicie w polityce zagranicznej Rzeczpospolitej, następnym królem został bowiem Zygmunt Waza. W podobnym tonie wypowiedział się August III, który stwierdził, że „polska korona była dlań cierniową i nie może jej zakładać na głowę swemu wnukowi Fryderykowi Augustowi, który sam winien zdecydować, czy chce być królem Rzeczypospolitej. Złorzeczył też polskim magnatom, którzy wybrali go na tron, wyzywając ich po francusku: Oh, coquins! (Och, łotry!)”[2]I w tym przypadku polityka zagraniczna usłuchała ostatnich słów króla, był on bowiem ostatnim Sasem zasiadającym na tronie przedrozbiorowej Rzeczpospolitej.


Opisów ostatnich chwil polskich monarchów nie zachowało się wiele. Śmierć to bardzo często gwałtowne zjawisko o czym przekonali się np. Jan Olbracht (udar), Michał Korybut Wiśniowiecki (pęknięcie wrzodów żołądkowych) i wielu innych. Niemniej starałem się wykazać, że dla wielu polskich pomazańców sprawy państwa i jego bezpieczeństwa międzynarodowego lub wewnętrznego, były w momencie śmierci ważne. Chciałem w tym tekście naszkicować także tło historyczne, które ukształtowało stosunek władców do kwestii umierania. Czy mi się udało? Oceńcie państwo sami.


Piotr A. Maciążek
 

01 Nov, 2010 Kategorie: Historia  

Historia pozostawia bardzo często piętno na geograficznym i kulturalnym aspekcie polityki zagranicznej prowadzonej przez poszczególne państwa Europy. Najpopularniejszym przykładem jest tzw. spuścizna Lotara przecinająca nasz kontynent z północy na południe. Lotar, był najstarszym synem Ludwika Pobożnego- syna Karola Wielkiego. W wyniku układu w Verdun (843 rok) podzielono olbrzymie terytoria cesarstwa karolińskiego pomiędzy trzech synów Ludwika. Lotar otrzymał pas ziemi od Morza Północnego po Włochy na terytorium dzisiejszej Holandii, Lotaryngii (od jego imienia), Szwajcarii i Włoch. W ten sposób po upływie tysiąca lat te ziemie nadal stanowią strefę mieszaną kultury i języka francuskiego oraz niemieckiego. W wyniku Verdun narodziły się liczne narody m.in. francuski, niemiecki i włoski. Łączy je historia, kultura, ideologia i aspiracje. To Verdun wykroiło na żywym ciele córki mitycznego Agenora- Europę Zachodnią.

Podobny wydźwięk historyczny w naszej części Europy stanowi cenzura roku 1795. Upadek Rzeczpospolitej Obojga Narodów, państwa Polaków, Litwinów i Rusinów wpłynął na ukształtowanie się nowych narodów na jej dawnym terytorium. To historyczna spuścizna Rzeczpospolitej ukształtowała Ukraińców i Białorusinów. U pierwszych odmienność narodowa wzrastała u boku Polaków i wydarzeń takich jak Unia Lubelska i Unia Brzeska. Lublin podzielił podbitą przez Litwinów Ruś na dwie części stwarzając sprzyjające warunki do powstania dwóch odrębnych narodów na początkowo jednolitym etnicznie obszarze. Brześć Litewski stworzył Kościół Grekokatolicki i unicką metropolię w Kijowie, co tłumaczy silniejszą świadomość narodową w Kijowie niż w Mińsku. Analogiczne procesy zachodziły także w późniejszych czasach. W Wielkim Księstwie Litewskim nośnikiem białoruskiej tożsamości stała się granica państwowa oddzielająca Mińsk od Rosji (chodzi mi o jej cywilizacyjny i metafizyczny aspekt) oraz religia prawosławna (w opozycji do katolickich Litwinów i grekokatolickich Ukraińców). Ważne były także konflikty białorusko- rosyjskie takie jak bitwa pod Orszą.


Choć wielu historyków twierdziło, że Rzeczpospolita przegrała walkę o ziemie ruskie wraz z przyjęciem katolickiej religii to jednak wydarzenia jesieni narodów stawiają takie podejście do sprawy w zupełnie innym świetle. Wschodnie granice Białorusi i Ukrainy pokrywają się mniej więcej z granicami Rzeczpospolitej Obojga Narodów, podobnie jest z granicą białorusko- ukraińską. Kijów i Mińsk czy tego chcą czy nie, stanowią dziś część sukcesyjnych narodów dawnej monarchii postlublińskiej.


Aby zrozumieć kontinuum relacji polsko- litewsko- białorusko- ukraińskich musimy je stale odnosić do wzorca Rzeczpospolitej. Dzięki temu łatwiej będzie nam zrozumieć skomplikowane stosunki na linii Warszawa- Wilno, dzięki temu zbliżenie prezydent Dalii Grybauskaitė z Aleksandrem Łukaszenką wyda się mniej egzotyczne (dziedzictwo Wielkiego Księstwa Litewskiego) etc. Przedrozbiorowy wzorzec pozwoli nam zrozumieć dlaczego mała 3 milionowa Litwa ma niewspółmierną do swojej wielkości rolę do odegrania w tej części świata. Dlaczego narody historyczne, te które trwają w Europie Wschodniej od wieków potrafią w dojrzalszy sposób kierować swoimi losami i w pełniejszej formie odciskać swoje piętno na tutejszej architekturze politycznej.


„Piętno” Rzeczpospolitej to nasze dobro wspólne. Rzeczpospolita to nie Polska jak mawiają uczniowie naszych ogólniaków, to nie Korona mówiąc specjalistycznie, Rzeczpospolita to multikulturowa, multireligijna i multijęzykowa spuścizna narodów Europy Wschodniej, której początkiem była Unia Lubelska. Pamiętajmy o tym i nie zawłaszczajmy tego ideologicznego i historycznego skarbu tylko dla siebie.


Parafrazując pewną wypowiedź: teraźniejszość za moment stanie się przeszłością, podobna jest do złudzenia. To co będzie w przyszłości jeszcze się nie zdarzyło, podobne jest do marzenia. Tylko to co było- przeszłość- jest rzeczywistością.


Podsumowując: tylko to co było może być wzorcem, drogowskazem, który pozwoli zrozumieć politykę zagraniczną krajów Europy Wschodniej.


Piotr A. Maciążek
 

01 Nov, 2010 Kategorie: Historia  
Okazuje się, że nie tylko w Polsce polem polityki historycznej są głównie szkolne klasy. W Teksasie również.
Czytaj wiecej »
17 Mar, 2010 Kategorie: western hip-hop  Teksas  szkoła  polityka historyczna  Historia  edukacja  country  

Córki prezydenta Obamy – Sasha i Malia, są już doskonale znane nie tylko amerykańskim, ale i europejskim mediom, które relacjonowały m.in. zwiedzanie przez Obamówny Rzymu i wizytę w lodziarni.

Czytaj wiecej »
23 Oct, 2009 Kategorie: USA  Sasha Malia Obama  Joe Biden  Historia  Finnegan Biden  Czechy  

Gdy na zachodzie trwała cyfrowa rewolucja, Związek Radziecki wydawał się przez nią zupełnie pominięty. Z różnych przyczyn cała energia naukowa narodu była wykorzystywana do wzmocnienia militarnego oraz technologicznego kraju. Mimo iż Związek Radziecki posiadał wybitnych matematyków i fizyków, informatyka pozostawała na uboczu, ograniczając się do kilku ośrodków naukowych oraz nieznacznej produkcji komputerów o niskiej mocy obliczeniowej. Podobnie było też z systemami operacyjnymi, które niejednokrotnie były kopiami systemów pozyskanych z zachodu.

Czytaj wiecej »
21 May, 2009 Kategorie: Rosja  linux  Historia  
 Rzecz o bankierze, kupcu, miłośniku sztuki oraz zasłużonym mieszkańcu stolicy Prus pochodzącym z małej mieściny na Kaszubach z kryzysem finansowym w tle.

Chojnice. Obecnie powiatowe miasto na południu województwa pomorskiego, w 1710 polskie miasteczko z farą, murami miejskimi, fosą. Słynne z klęski wojsk polskich w starciu z Krzyżakami w 1454 roku, jednak na mocy drugiego pokoju toruńskiego (1466) powróciło na łono Polski. W późne listopadowe popołudnie na świat przychodzi tu Johann Ernst Gotskowski syn zubożałego polskiego szlachcica Adama von Gotskowskiego oraz Anny Magdaleny z domu Abelin. Jego rodzice majątek życia stracili w wojnie północnej i w 1715 zmarli podczas epidemii dżumy. Młodego Johann przyjmuje na wychowanie rodzina w Dreźnie.

Berlin. Na początku osiemnastego wieku stolica Prus nabiera charakteru. Staje się z jednej strony  ostoją wypędzonych z Francji hugenotów, z drugiej przyjmuje wizerunek miasta oblężonej twierdzy. Szybko wzrasta liczba ludności; w 1721 było to 63 300 (z czego 7 645 należało do wojska) podczas gdy ćwierć wieku później miasto liczyło już 106 803 (21 484 to żołnierze) mieszkańców.

Gotskowski udaje się do stolicy Prus na naukę. Będzie kupcem. Zamieszkuje u swojego o trzynaście lat starszego brata Chrystiana Ludwika, z którym później prowadzi wspólne interesy. Nabiera doświadczenie i obycia tak ważnego w swoim fachu. Nowe znajomości, szczególnie z otoczenia dworu królewskiego przydają się w każdej sytuacji. Zażyłość łączy go z przyszłym królem Fryderykiem II, który prosi Gotskowskiego o gospodarcze rady, jak również o przyciągnięcie do Berlina międzynarodowej sztuki. Małżeństwo z córką wpływowego i zamożnego Berlińczyka, Christiana Friedricha Bluma, czynią z Gotskowskiego bardzo dobrze sytuowanego kupca z najlepszymi perspektywami na rozwój swoich interesów. Po śmierci teścia Johann odziedziczył manufakturę zajmującą się obróbką aksamitu i jedwabiu. Z pomocą przyjacielskich kredytów króla udaje się Gotskowskiemu rozbudować swoje imperium do niebotycznych jak na ówczesne czasy rozmiarów (zatrudnia 1 500 osób). Z takim zapleczem pozwala sobie na kupno domu oraz ziemi w centrum Berlina (Brüder Straße oraz Leipzieger Straße .).

Czytaj wiecej »
17 Mar, 2009 Kategorie: Polski Berlin  Kaszuby  Historia  
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny

Berlin, arm aber sexy

Kamil Frymark

Na moim blogu chciałbym przybliżać i prezentować stolicę naszych przyjaciół zza Odry. Jednocześnie postaram się rozjaśniać zawiłości polityczne i społeczne Niemiec, które mają duży wpływ także na nasze zachowania. Zapraszam do wspólnej wyprawy nad Sprewę.

Strona główna bloga

Zobacz profil autora

Blogi psz.pl (RSS)

Tagi w blogach

Przeszukaj blogi

Lista blogów