Polityka Unii Europejskiej wobec wschodnich sąsiadów opiera się na uznaniu równości ich decyzji i potrzeb. Wspólne działania Białorusi i Ukrainy będą podstawą do kształtowaniapriorytetów a co za tym idzie programów zmian dla tych krajów. Unia Europejska jako cel wybrała budowę komunikacji ponad granicami i podziałami. UE promuje zmiany poprzez edukację administracji i wymianę doświadczeń ludzi różnych kultur. Pierwszy krok to wymiana wiedzy oraz budowa sieci łączącej fachowców, ekspertów, uniwersytetyi instytucje badawcze w Europie.
Komentarz dla ECAG dotyczący „katyńskiej uchwały” rosyjskiej Dumy
Jeszcze 9 kwietnia bieżącego roku krajowe media rozpisywały się na temat znaczenia zaplanowanej na następny dzień wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Rosji. Leci aby przemówić na umęczonej ziemi w imieniu prawdy, leci aby skierować na Katyń spojrzenie świata- szeptano w kręgach bliskich głowie państwa. Czy 9 kwietnia ktokolwiek mógł spodziewać się dzisiejszej uchwały rosyjskiej Dumy? Nie. Nie mógł, bo procesy historyczne gwałtownie przyśpieszyły w związku z tragedią jaką była katastrofa prezydenckiego Tupolewa.
Odnosząc się do uchwały potępiającej zbrodnię dokonaną w Katyniu trzeba pamiętać o jednym… Gwałtowny skok, którym można pokonać dekady przemian, które dokonują się w obrębie świadomości narodów to epizody. Rozgrzani gwałtownością zmian jakie dokonały się w relacjach polsko- rosyjskich po kwietniowej katastrofie musimy pamiętać o tej prawidłowości. Bieg procesów historycznych szybko powraca do normy, nurt przemian traci wiele ze swojej gwałtowności. Dziś, jutro, za rok polskie i rosyjskie gesty będą mniej spektakularne i widoczne, co nie oznacza jednak że bilateralna odwilż nie będzie kontynuowana.
W tym kontekście uchwała zatytułowana wymownie: „ O tragedii katyńskiej i jej ofiarach” jest wydarzeniem ważnym dla Polaków, dla Rosjan przełomowym. Dzisiejszy czytelnik nie pamięta już jakim wydarzeniem, był w Rosji niedawny pokaz filmu Andrzeja Wajdy? Nie pamięta dla ilu obywateli FR był szokiem. Doceńmy gest, za którym mogą iść następne. Czy nasza percepcja nie została zdominowana przez wybujałe oczekiwania i ową gwałtowność przemian dokonywających się w „ciasnym” okresie kilku posmoleńskich miesięcy? Myślę, że tak.
Uważam, że uchwała Dumy potępiająca zbrodnie katyńską to ważny krok w pojednaniu polsko- rosyjskim. Nie zaprzepaśćmy pozytywnych zamian jakie dokonują się w relacjach z naszym wschodnim sąsiadem. Mocno stąpajmy po drodze pojednania polsko- rosyjskiego, które wyznaczają ważne wydarzenia. Jednym z nich jest przylot Miedwiediewa na prezydencki pogrzeb, o którym zwolennicy kondominium już nie pamiętają. W obłokach wulkanicznego pyłu, w którym utknął Obama, Sarkozy, Merkel, był to promyk. Czy pamiętamy? Drugim z ważnych wydarzeń jest zmiana retoryki historycznej w Rosji, która na naszych oczach strąca Stalina z piedestału. Klamrą spinającą pierwszy etap poprawy bilateralnych stosunków będzie grudniowa wizyta prezydenta FR. Przypomnę tylko, że wizyty rosyjskich prezydentów w Polsce to rzadkość, dlatego tegoroczna urasta do rangi symbolu.
Nie prowadźmy dumnego, rosyjskiego narodu do Canossy, bo i nas może taki los spotkać. Mamy swoje narodowe grzechy, mamy historyczne mity. Mamy własną, polską wersję historii. Każdy ją ma, bo wbrew pozorom jest to nauka relatywna a świadczą o tym liczne międzynarodowe komisje historyczne. Oczywiście rosyjskie pojmowanie historii ma więcej wspólnego z ideologią niż muzą Klio, ale przecież ten trend się odwraca na naszych oczach. Dziś przewodniczący rosyjskiej Dumy do spraw zagranicznych Konstantin Kosaczow stwierdził, że spłaca dług wobec ojców i dziadów. Dodał, że zagłosuje za uchwalą, bo nie chce się wstydzić przed swoimi dziećmi i wnukami. Nie do pomyślenia- powiedziałby Polak przedsmoleński. Doceńmy zatem gesty rosyjskie, pielęgnujmy relacje. Nie obarczajmy uchwały rosyjskiej Dumy oczekiwaniami natychmiastowych odszkodowań jak chciałby tego prezes Kaczyński. Nie tędy droga!
Łatwo coś zniszczyć, trudno budować. I jeszcze jedno- budowa jest mniej spektakularna.
2 listopada szefowie MSZ Polski i Niemiec spotkali się z prezydentem Białorusi- Aleksandrem Łukaszenką. Dla Warszawy wizyta miała priorytetowe znaczenie. Partnerstwo Wschodnie- sztandarowy projekt polskiej dyplomacji- czy zbliżająca się prezydencja naszego kraju w UE to niejedne powody, dla których Sikorski gotów był odwiedzić Mińsk.
Duże znaczenie dla obecnej sytuacji politycznej ma także niedawna wizyta litewskiej prezydent Dali Grybauskaite nad Świsłoczą. Spotkanie w Mińsku to kontrakcja Sikorskiego, który w Wilnie upatruje konkurenta do roli geopolitycznego pomostu łączącego wschód z zachodem. Obie wizyty w kontekście chłodnych relacjach polsko- litewskich zaczynają przeradzać się w pewną formę współzawodnictwa „wschodnioeuropejskiego” wewnątrz struktur UE. Pikanterii całej sprawie dodaje także konotacja historyczna, która stawia Polaków i Litwinów w roli wiodących narodów sukcesyjnych Rzeczpospolitej obejmującej do końca XVIII wieku niemal cały obszar Europy Wschodniej.
Tematyka dotycząca Ukrainy, sytuacji wewnętrznej po ostatnich wyborach prezydenckich i położenia międzynarodowego tego kraju zajmowała ważne miejsce w obradach XX Forum Ekonomicznego w Krynicy (8-10 września 2010 r.). Sprawy ukraińskie były tematem kilku paneli dyskusyjnych i innych wydarzeń towarzyszących obradom Forum. Najszerzej tematykę ukraińską poruszano w trakcie paneli dyskusyjnych. Pierwsza z dyskusji dotyczących Ukrainy odbyła się 8 września 2010 roku i dotyczyła wyzwań integracji europejskiej z perspektywy Unii Europejskiej, Ukrainy i Rosji. Dyskusję prowadził b. pracownik niemieckiego MSZ, Dutmar Studeman. Profesor Paolo Calzini z uniwersytetu w Bolonii zwrócił uwagę na fakt, iż pomimo upływu 20 lat od zakończenia Zimnej Wojny, kontynent europejski nadal jest podzielony. Mówiąc najogólniej, podział ten rozbija Europę na kraje Unii Europejskiej oraz kraje b. ZSRR skupione wokół Rosji. Niejako pośrodku tego podziału znajduje się Ukraina. Nie jest członkiem UE, trudno się też spodziewać aby stała się nim w ciągu najbliższych kilku lat, z drugiej jednak strony Rosja nie ma możliwości narzucenia Ukrainie wyboru jej dalszej drogi. Chcąc przezwyciężyć te podziały, zasadnym byłoby wypracować model integracji, który obejmowałby także kraje postradzieckie i Rosję. Z kolei Borys Tarasiuk, przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej w ukraińskim parlamencie powiedział, że Ukrainie zależy na rozwijaniu dobrych stosunków zarówno z UE jak i z Rosją. Unia Europejska jest graczem globalnym, Rosja dopiero pretenduje do takiej pozycji. Ukraina będzie dążyć do integracji z UE, niezależnie od tego jednak Ukraina jest i będzie częścią Europy - bez względu na członkostwo w Unii. Ważnym elementem rozwoju stosunków UE - Ukraina jest wprowadzenie ruchu bezwizowego. Andriej Yermolayev, dyrektor Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych zwrócił uwagę na znaczenie dostosowania gospodarki ukraińskiej do standardów unijnych. Będzie to miało kluczowe znaczenie dla perspektyw integracji. Stosunki z UE powinny być strategiczną linią polityki UE, także w sferze energetyki. Wicemarszałek Sejmu RP Marek Kuchciński mówił o wpływie ocieplenia na linii Warszawa - Moskwa na stosunki polsko-ukraińskie; należy podjąć starania, aby nie zaszkodziło ono dobrym stosunkom z Kijowem. Jego zdaniem należy wzmocnić program Partnerstwa Wschodniego, który jest niedofinansowany i traktowany przez niektóre kraje UE lekceważąco. Pozostawienie Ukrainy i innych krajów b. ZSRR w tym regionie samymi sobie będzie oznaczało, iż skierują one wektory swojej polityki w stronę Rosji, która będzie dążyć do odbudowy swojej strefy wpływów w tej części Europy. W drugim dniu obrad Forum Ekonomicznego, tj. 9 września odbyły się dwie dyskusje dotyczące bezpośrednio problematyki ukraińskiej. Pierwsza z nich, której przewodniczył Marcin Święcicki, dyrektor Centrum Analitycznego UNDP „Blue Ribbon" w Kijowie, dotyczyła ekonomicznych priorytetów nowego rządu ukraińskiego. Analizując sytuację gospodarczą na Ukrainie po kryzysie przełomu lat 2008/2009 zwrócił uwagę na poprawę wskaźników gospodarczych (m.in. mniejsze zadłużenie i lepszy bilans płatniczy). Wśród szans dla ukraińskiej gospodarki wymienił m.in. pozytywną ocenę programu naprawy gospodarki przygotowanego przez rząd, członkostwo Ukrainy w WTO i porozumienie z MFW, porozumienie z Rosja o cenach gazu (kwiecień 2010) oraz perspektywę utworzenia strefy wolnego handlu z krajami UE. Zagrożeniami są z kolei niektóre działania rządu (np. odgórne restrykcje dotyczące eksportu zboża), wybory, które zawsze stwarzają polityczne trudności dla reformowania gospodarki, brak postępów w walce z korupcją oraz słabe rezultaty reformy systemu bankowego. \ Irina Akimowa z administracji prezydenta Wiktora Janukowycza przedstawiła osiągnięcia rządu ukraińskiego w walce ze skutkami kryzysu. Reformy gospodarcze są priorytetem zarówno rządu jak i administracji prezydenta. W ciągu ostatnich kilku miesięcy udało się m.in. ograniczyć wydatki rządowe, wprowadzić nowe regulacje dotyczące systemu bankowego, opracować uproszczenie przepisów dla przedsiębiorców, obniżyć poziom inflacji oraz zmniejszyć poziom wydatków socjalnych. Kolejnymi ważnymi zadaniami jakie będą realizowane są: polepszenie administracji podatkowej i redukcja długu publicznego. Natalia Korolevskaya, deputowana do Rady Najwyższej Ukrainy z ramienia Bloku Julii Tymoszenko zwróciła uwagę na fakt, iż Ukraina ma problem z określeniem strategicznego kierunku reform, co nie zmienia faktu, iż powinny one być wprowadzone jak najszybciej. Należy dążyć do przekonania inwestorów zagranicznych, iż po kryzysie sytuacja się ustabilizowała i Ukraina jest dobrym miejscem do ulokowania kapitału. Inwestycje służą bowiem rozwojowi gospodarczemu i podniesieniu poziomu życia obywateli. Należy także wspierać rozwój w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Martin Raiser, kierujący działaniami Banku Światowego na obszarze Białorusi, Mołdawii i Ukrainy powiedział, iż dla gospodarki ukraińskiej zasadnicze znaczenie maja obecnie cztery sprawy. Po pierwsze stabilizacja finansowa, która jest ważna dla wskaźników makroekonomicznych, obniżenia podatków i redukcji deficytu. Drugą ważną kwestią są działania na rzecz zwiększenia wzrostu PKB, jako że obecnie Ukraina znajduje się na podobnym poziomie rozwoju jak 20 lat temu. Kolejną kwestią jest reforma systemu finansowego, a ostatnią - bardziej aktywna walka z korupcją. Paweł Zalewski, wiceprzewodniczący Komisji Handlu Zagranicznego w polskim Sejmie zauważył, iż należy pamiętać, że reformy są potrzebne Ukrainie dla jej rozwoju, a nie po to, aby mogła wstąpić do UE. Tym bardziej, że w Unii Europejskiej chwilowo nie ma pomysłu na rozwój stosunków z Ukrainą - UE zajmuje się problemami związanymi z kryzysem, ponadto można zaobserwować rozczarowanie efektami rządów „pomarańczowej koalicji" w latach 2005 - 2010. Można mieć nadzieję, iż rozmowy na temat powołania strefy wolnego handlu pomiędzy Unią Europejską i Ukrainą nabiorą tempa, gdyż takie porozumienie wpłynęłoby pozytywnie na ukraińską gospodarkę. Ukraina, chcąc wejść na drogę normalnego rozwoju musi skończyć z polityką „życia na kredyt" - tutaj jasne stanowisko muszą zająć wspólnie MFW, Bank Światowy i Unia Europejska. Problematyka trzeciego z kolei panelu dyskusyjnego poświęconego Ukrainie odnosiła się do położenia geopolitycznego Ukrainy. Prowadzący panel, Oleksiej Płotnikow, deputowany do ukraińskiej Rady Najwyższej, powiedział, że strategiczne partnerstwo pomiędzy Rosją i Ukrainą jest równie ważne jak integracja ze strukturami UE. Unia i Rosja to strategiczni partnerzy Ukrainy. Ukraina ma szansę spełniać rolę pomostu pomiędzy Azją i Europą. Dlatego też nie powinna być częścią bloków militarnych, ale stać się elementem europejskiego systemu bezpieczeństwa zbiorowego. Problem tożsamości Ukrainy pojawił się w wypowiedzi byłego premiera RP Leszka Millera. Jego zdaniem większa część Zachodu nie postrzega Ukrainy jako części Europy. Bycie krajem europejskim a bycie krajem UE - to dwie różne sprawy, choć europejskości Ukrainy nikt nie neguje. Ukraina zdaje się poszukiwać swojej tożsamości: z jednej strony hasłem prezydentury Wiktora Janukowycza jest Ukraina jako pomost pomiędzy Europą i Azją. Z drugiej strony Unia Europejska nie ma jednolitego stanowiska co do dalszej polityki wobec Ukrainy. Jeżeli UE zawiesi na czas nieokreślony proces rozszerzenia, Ukraina nie będzie mieć innego wyjścia, jak tylko zwrócić się w stronę Rosji, która obecnie pozostaje jej głównym partnerem gospodarczym. Polska powinna nadal pełnić rolę rzecznika interesów Ukrainy, podkreślać potrzebę otwarcia Europy na Ukrainę, ale bez protekcjonistycznego traktowania. Nie należy też uważać dobrych stosunków na linii Warszawa - Moskwa za „zdradę" w relacjach Warszawa - Kijów. O utrzymaniu głównej linii polityki zagranicznej Ukrainy po ostatnich wyborach prezydenckich mówił deputowany do Rady Najwyższej z ramienia Partii Regionów, Leonid Kozara. Nastąpiła jedynie zmiana paradygmatu, polityka zagraniczna stała się bardziej pragmatyczna, nastawiona na realizację konkretnych interesów politycznych. Do najważniejszych osiągnięć prezydenta Janukowycza i jego administracji zaliczyć należy: poprawę sytuacji gospodarczej na Ukrainie, co sprawia że Ukraina ponownie staje się wiarygodnym partnerem gospodarczym, zawarcie ważnych porozumień z Rosją (dotyczących Floty Czarnomorskiej i cen gazu), bardziej proaktywne stosunki z USA, określenie jasnych celów politycznych w relacjach z Unią Europejską - bez pustych deklaracji i pobożnych życzeń. Ważnym elementem nowej polityki zagranicznej są także kontakty z krajami Azji, przede wszystkim z Chinami. Obecna prezydentura Wiktora Janukowycza to także szansa, aby w stosunkach polsko-ukraińskich nie pojawiały się akcenty antyrosyjskie. Marcus Meckel, były minister spraw zagranicznych Niemiec stwierdził, iż dla Ukrainy najszybszą drogą do Unii Europejskiej będzie droga wiodąca przez Warszawę. Polska powinna nadal spełniać rolę adwokata Ukrainy w drodze do UE, jest bowiem partnerem, który rozumie Ukrainę lepiej niż inne kraje Europy. Z kolei Unia potrzebuje aktywnej polityki wschodniej, gdyż region Europy Wschodniej jest ważny dla stabilności w całej UE. Oceniając pomarańczową rewolucję należy zauważyć, iż w okresie rządów „pomarańczowych" nie obyło się bez problemów, a nawet pewnych iluzji dotyczących integracji z UE, jednak wydarzenia te potwierdziły proeuropejski kurs Ukrainy. Zdaniem Christophe Leclerqa, wydawcy EuroActiv.com nie ma konfliktu pomiędzy integracją Ukrainy i innych krajów z Unią Europejską, a działaniami konsolidacyjnymi wewnątrz samej Unii. Przyjęcie Turcji do UE nie wyklucza przyjęcia Ukrainy i odwrotnie. W przypadku Ukrainy i jej dążenia do integracji, ważnym krokiem naprzód byłoby zniesienie wiz dla Ukraińców przyjeżdżających do UE. Ukraina, dążąc do integracji powinno stopniowo dostosowywać się do unijnych standardów (np. w sferze systemu prawnego). O przyszłości Europy będzie decydować sześć największych państw UE oraz Rosja, Ukraina i Turcja. Wbrew obawom o „zmęczenie" Ukrainą w ciągu ostatnich kilku lat, tematyka kraj ten i jego aktualne problemy zajmują ważne miejsce w dyskusjach podczas spotkań takich jak Forum Ekonomiczne. Świadczy to o znaczeniu tego kraju dla bezpieczeństwa i stabilności całego regionu Europy Środkowo - Wschodniej. Szczególną rolę do odegrania ma tutaj Polska, jako kraj tradycyjnie wspierający dążenia Ukrainy do integracji ze strukturami zachodnimi, zwłaszcza z Unią Europejską.
Już jutro na terytorium RP ma się odbyć kongres Czeczenów. W związku z tym wydarzeniem szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że "Według naszych informacji, jest cały szereg osób objętych międzynarodowymi listami gończymi, które zamierzają w tej imprezie [Kongresie Czeczeńskim] uczestniczyć. Liczymy, że nasi polscy partnerzy z pełną odpowiedzialnością odniosą się do konieczności uwzględnienia tych aspektów". W związku z tym oświadczeniem oraz wcześniejszą wypowiedzią ambasadora rosyjskiego w Polsce Pana Aleksiejewa, który oskarżył część uczestników kongresu o terroryzm podniosło się w Polsce straszliwe larmo. Reakcję części polskich środowisk intelektualnych bardzo trafnie oddaje cytat portalu wPolityce, na którym zresztą zamieszczane są przedruki moich artykułów: „Warszawa staje przed najważniejszym od lat testem. Zatrzymanie któregokolwiek delegatów czeczeńskich będzie sygnałem o naszej daleko posuniętej wasalności wobec Rosji.”Czy taka opinia ma jakiekolwiek uzasadnienie?
Dość trafnie stan rzeczy oddaje moje rozmowa na wspomnianym portalu. Stwierdziłem w niej, że polityka to bilans zysków i strat. Jakie zyski mamy z wspierania Czeczenów? To jest oficjalne podważanie integralności terytorialnej sąsiedniego państwa . Odpowiedź, była natychmiastowa i zawierała się w zdaniu „a jaki zysk masz z byciem kondominium niemiecko-ruskim?”. Niestety nawet przyjmując teorię o kolonialnym charakterze państwa polskiego nie byłem w stanie zakreślić potencjalnych zysków jakie otrzyma Warszawa w zamian za pomoc okazaną Czeczeńcom. Skoro już jesteśmy kondominium to moralne wsparcie dla nieistniejącego państwa poprawi nasz status? Taka pomoc trafi w próżnię na stopie realnych stosunków międzynarodowych, przyniesie za to szkodę ze strony rosyjskiego sąsiada.Parafrazując słowa blogera Chavaliera zadałem pytanie o umiejscowienie Bielska- Białej w strefie bilateralnych wpływów kondominialnych. Jeżeli moje miasto należy do strefy niemieckiej, to i w tym przypadku wspieranie Czeczenów jest pozbawione sensu. No chyba, że rosyjski kondominator jest dominujący?
Trzeba też pamiętać, że Czeczenia nie jest uznawana na arenie międzynarodowej za osobne państwo. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego rozróżnianie chwalebnych terytoriów separatystycznych (Czeczenia) od sztucznie utworzonych quasi państw godnych potępienia (Abchazja) jest niebezpieczne. Zresztą wsparcie udzielone nieistniejącemu państwu, które de facto jednak funkcjonuje (np. Rosji dla Abchazji) jest mniej kompromitujące od wspierania integralnej części kraju uznawanego na arenie międzynarodowej (Polski dla Czeczeni).
„Z punktu widzenia Rosji Polska jest po prostu zbędna. Nie jest to jednak przejaw nadzwyczajnej wrogości i zapalczywości Rosjan. Wynika to z euroazjatyckiego paradygmatu, który zakłada polityczną i kulturową dominację imperium nad całym regionem” Aleksander Dugin
Ponad 60 letni okres pozornego pokoju w Polsce daje nadzieję na podtrzymanie tego trendu. Nasze członkostwo w NATO utwierdza nas w poczuciu bezpieczeństwa a Państwa Unii Europejskiej z dumą podkreślają, że wszelkie nieporozumienia i konflikty są we wspólnocie rozwiązywane w oparciu o dialog i negocjacje. Tymczasem dwie dekady istnienia wolnej Rzeczpospolitej to zaledwie kropla w oceanie dziejów powszechnych (bo wcześniejsze 40 lat pokoju to pax sovietica w obrębie radzieckich satelitów). Geopolityka nie rysuje przyszłości polskiej w jasnych barwach a cykliczność historii wysyła nam niepokojące ostrzeżenie.
Geopolityka sytuuje na terenie, który umownie nazywamy dziś Europą Środkową „ośrodek siły”. Równinna przestrzeń wciśnięta pomiędzy Bałtyk i Morze Czarne posiada bowiem cechy niezbędne do funkcjonowania potężnego podmiotu międzynarodowego zdolnego odeprzeć nacisk ze strony Europy i Azji. Czołowy polski geopolityk Leszek Sykulski pisze, że: „Ośrodek siły, mimo iż z definicji przypomina wszystkie cechy państwa (terytorium, ludność, władza centralna), jest pojęciem znacznie szerszym od niego. Jego głównym wyznacznikiem jest stały punkt odniesienia przestrzennego, a nie czynnik demograficzny czy ustrojowy. Na tej samej przestrzeni mogą formować się różne państwa, mające nie tylko inną nazwę, ustrój, ale również skład etniczny społeczeństwa. W Azji Mniejszej np. istniało m.in. państwo Hetytów, Cesarstwo Bizantyńskie, Imperium Osmańskie. Były to trzy różne państwa, ale jeden ośrodek siły."
Z zainteresowaniem obserwuję przeobrażenia polskiej polityki zagranicznej, których symbolem staje się Radosław Sikorski. To pierwszy szef MSZ, który dostrzegł anachronizm doktryny Giedroycia i realny status Polski na arenie międzynarodowej. Postępująca degradacja mocarstwowego mitu odsłania nowe sposoby działania polskiej dyplomacji i ostateczne odcięcie się od sanacyjnego wzorca.
Wzorem Becka
Józef Beck, był ojcem nowożytnej „polskiej mocarstwowości”, która zakończyła swój żywot w pierwszych dniach września 1939 roku. Anthony Eden pisał w swoich pamiętnikach o polityce uprawianej przez Becka w następujący sposób:
W dniu 20 stycznia 2010 Koło Wschodnie działające w Wyższej Szkole Cła i Logistyki w Warszawie zorganizowało konferencję naukową pt. „Wybory prezydenckie na Ukrainie 2010 - Prognozy na II turę wyborów prezydenckich i najbliższe lata dla Ukrainy."
Konferencję prowadzili: mgr Adam Lelonek i Paweł Pieniążek.
W pierwszej części konferencji mgr Weronika Miazga z Koła Wschodniego WSCiL przedstawiła sylwetki głównych kandydatów, którzy jak okazało się po I turze wyborów prezydenckich zmierzą się w walce o prezydenturę. Wiktor Janukowycz, o czym chętnie wspominają jego przeciwnicy, w młodości miał problemy z prawem. Po rozpoczęciu kariery politycznej szybko awansował, był m.in. gubernatorem Doniecka, gdzie został zapamiętany jak srogi lecz efektywny manager. W 2002 roku został premierem Ukrainy, w 2003 - stanął na czele Partii Regionów, a rok później zmierzył się w wyborach prezydenckich z Wiktorem Juszczenko, które ostatecznie przegrał. W 2006 stanął ponownie na czele rządu. Z kolei Julia Tymoszenko karierę polityczną zaczęła w 1997, jako deputowana w parlamentu. W tym samym roku została przewodniczącą partii Gromada. W 1999 roku w rządzie Wiktora Juszczenko piastowała urząd wicepremiera. Rok później została usunięta z rządu przez ówczesnego prezydenta, Leonida Kuczmę. Stworzyła organizację nazwaną Forum Ocalenia Narodowego, organizowała masowe demonstracje antyprezydenckie, w związku z czym została na krótko aresztowana. Po wygranych przez Wiktora Juszczenko wyborach w 2005 roku objęła urząd premiera. Konflikt z prezydentem, który rozpoczął się wkrótce potem, w zasadzie nie zakończył się do dzisiaj. W wyborach 2006 roku jej partia otrzymała 20% poparcie, w rok później znów objęła stanowisko premiera. Natomiast mgr Maryan Lopata z Uniwersytetu Lwowskiego przedstawił wpływ różnic regionalnych na wyniki wyborów prezydenckich na Ukrainie. Różnice te wynikają zarówno z podziałów geograficznych, mających swoje źródła w historii Ukrainy (podział na część zachodnią, środkową i wschodnią) jak i z różnic pomiędzy mieszkańcami wsi, małych miasteczek oraz wielkich miast, które przekładają się na wyniki głosowania. Dwa najbardziej interesujące i głosujące przeciwnie regiony to będąca bastionem ukraińskiej prawicy Galicja - na zachodzie Ukrainy oraz tradycyjnie prorosyjski Donbas, położony we wschodniej części kraju.
Druga część konferencji dotyczyła głównych punktów programów partii politycznych z których wywodzą się poszczególni kandydaci. Mgr Łukasz Potocki i Ewelina Detko z Studenckiego Koła Stosunków Międzynarodowych PWSZ z Zamościa przedstawili podziały społeczeństwa ukraińskiego na podstawie analizy wyników wyborów prezydenckich od 1991 roku. Jak wynika z przedstawionej analizy, podział Ukrainy na dwie części (wschodnią i zachodnią z linią podziału na Dnieprze) nie jest wcale tak oczywisty i jedyny: być może wyróżnienie czterech (część zachodnia, wschodnia, południowa i środkowa) a nawet ośmiu regionów bardziej odpowiadałoby rzeczywistości.
Na moim blogu chciałbym przybliżać i prezentować stolicę naszych przyjaciół zza Odry. Jednocześnie postaram się rozjaśniać zawiłości polityczne i społeczne Niemiec, które mają duży wpływ także na nasze zachowania. Zapraszam do wspólnej wyprawy nad Sprewę.