
W Czerwcu wpadła mi w rękę polska nowość na rynku księgarskim wydawnictwa Świat Książki o wymownym tytule „Zbigniew Brzeziński”. Pozycja jest częścią serii autorytety, o której mam bardzo dobre mniemanie (czytałem m.in. wywiad rzekę z profesorem Bartoszewskim oraz fragmentarycznie biografię Giedroycia) a napisał ją amerykański historyk pracujący na Uniwersytecie Jagiellońskim- Patrick Vaughan.
Pierwsze spostrzeżenia
Książkę czyta się wyśmienicie a tło polityczne barwnego życia Brzezińskiego (o którym pisałem tu) to wykład najnowszej historii powszechnej w przystępnej formie. Vaughan nie tylko bawi, ale i uczy, sypie anegdotami jak z rękawa, ale pokazuje też surowe oblicze Brzezińskiego, który wykreował swoimi seminariami takie postacie jak Madeleine Albright. Wielkie wrażenie na czytelniku robi środowisko harvardzkie lat 50tych oraz koledzy uniwersyteccy Brzezińskiego, z których prawie każdy stał się sławny i wpływowy. Mamy więc w książce wtrącenia Huntingtona, Kissingera i wielu innych. Świetna szata językowa i liczne cytaty zaczerpnięte z otoczenia Brzezińskiego składają się na obraz człowieka, który za cel swojego życia postawił sobie oswobodzenie Polski spod komunistycznego jarzma realizując go krok po kroku. Od Harvardu, na którym bezustannie tłumaczył, że jego imię „należy wymawiać z-BIG-nev” a „wymowa nazwiska zbliżona jest do breh-ZHIN-ski”, po Uniwersytet Columbia i karierę doradcy politycznego zwieńczoną u boku prezydenta Jimmiego Cartera.
Czytaj wiecej »
Inwazja Związku Sowieckiego na Polskę dokonana 17 września 1939 r., jak każdy fakt historyczny, nie była pozbawiona przyczyn ani skutków. Wpisywała się w pewien określony ciąg wydarzeń, zaszłych wcześniej, rozgrywających się równolegle i mających się dopiero wydarzyć. Do bezpośrednich następstw rozbioru Państwa Polskiego przez III Rzeszę i ZSRS, tj. realizacji postanowień paktu Ribbentrop-Mołotow, należało stworzenie egzystencjalnego zagrożenia dla innych państw Europy Środkowej i Wschodniej. Zajmując obszar polskich województw tarnopolskiego i stanisławowskiego, Sowiety wydłużyły swoją granicę z królestwem Rumunii - wojskowym sojusznikiem Polski - okrążając je od północy i pogarszając jego położenie strategiczne na wypadek ewentualnego konfliktu rumuńsko-sowieckiego. Nie bez związku ze skutkami inwazji z 17 września pozostawała więc późniejsza utrata przez Rumunię Besarabii i północnej Bukowiny, zajętych przez wojska sowieckie w czerwcu 1940 r., czemu Rumunia nie mogła się sprzeciwić, nie ryzykując natychmiastowej wojny ze znacznie potężniejszym państwem, którego armie stały na jej północnej i wschodniej granicy - zwłaszcza, że w wyniku rozbioru Polski utraciła wcześniej swego najważniejszego i najsilniejszego militarnego sprzymierzeńca. Zajmując polskie województwo stanisławowskie, Związek Sowiecki wszedł w styczność graniczną z królestwem Węgier (uzyskało ono wspólną granicę z Polską na krótko przed wybuchem II wojny światowej, zajmując w marcu 1939 r. Ruś Podkarpacką, należącą wcześniej do Czechosłowacji), przez co zagroził bezpośrednio również i temu państwu, podobnie, jak Litwie, z którą wszedł w styczność graniczną, zajmując polskie województwo wileńskie. Upadek państwa polskiego, będący rezultatem inwazji z 17 września, umożliwił w konsekwencji Sowietom wymuszenie (pod koniec września i w październiku 1939 r.) na władzach Litwy, Łotwy i Estonii zgody na rozmieszczenie na ich terytoriach baz wojskowych Armii Czerwonej, tj. faktycznie na okupację tych państw przez ZSRS, zakończoną ich anektowaniem w czerwcu i lipcu 1940 r. 17 września 1939 r. spowodował całkowitą geopolityczną przebudowę Europy Środkowej i Wschodniej, ponieważ upadek Polski pociągnął za sobą upadek lub egzystencjalne zagrożenie pozostałych państw regionu.
Czytaj wiecej »