|
Prowansja to kraina wakacji. Łagodny ciepły klimat, wspaniałe krajobrazy i fascynujące świadectwa minionych wieków, co roku ściągają rzesze turystów. Przemierzając kilometry autostrad w poszukiwaniu najpiękniejszych plaż, zwiedzając nadmorskie kurorty i rekomendowane w przewodnikach zabytki, pomijają, na ogół, w powierzchownym pośpiechu rzeczy najistotniejsze. Oddalone od głównych szlaków wioski, targ spożywczy w małym miasteczku, garncarski warsztat, mężczyźni grający w boule w cieniu platanów, zapach lawendy, to wszystko więcej mówi o życiu regionu niż najlepiej napisane przewodniki. Podobnie jest z winem. Wszechobecne, często przeciętne rosé zawojowało nastawione na turystów sklepy i restauracje, skrywając przed powierzchownym spojrzeniem prawdziwe skarby. REKLAMA
Strona 1 z 2 Winnice zdominowały krajobraz Prowansji zajmując ponad 43 tysiące hektarów, co stanowi niemal połowę powierzchni ziemi uprawnej. Zróżnicowanie gleb, położenia winnic, warunków mikroklimatycznych i uprawianych odmian decyduje o różnorodności wytwarzanych win. Ponad 90% upraw stanowią odmiany czerwone służące do produkcji win różowych i czerwonych. Niespełna 10% to wina białe, niekiedy zaskakująco wysokiej jakości.
Powszechnie uważa się, że winne krzewy sprowadzili do Prowansji greccy koloniści, którzy około 600 r. przed Chrystusem na miejscu dzisiejszej Marsylii, założyli miasto Massalia. Część historyków przypuszcza jednak, że winorośl uprawiano tu co najmniej kilka wieków wcześniej. Tak czy inaczej, tutejsze winnice należą do najstarszych we Francji. Nic w tym nic dziwnego, gdyż właśnie w Prowansji warunki wegetacji są dla winnych krzewów wyjątkowo korzystne. Słońce, które świeci przez blisko 3 tysiące godzin w roku, ciepłe słoneczne jesienie, urozmaicona rzeźba terenu oraz lekkie wapienne i łupkowe gleby o dobrym drenażu wodnym, słowem to wszystko co Francuzi określają jako terroir, tworzy środowisko umożliwiające powstawanie szlachetnych win.
Aby otrzymać dobre wino nie wystarczą tylko sprzyjające warunki. Niezbędna jest wiedza i umiejętności ludzi, którzy winem się zajmują. W Prowansji takimi ludźmi okazali się weterani rzymskich legionów. Otrzymując w nagrodę za lata służby nadania ziemskie, trudnili się najczęściej uprawą winorośli. Łącząc doświadczenie greckich osadników z własnymi, wyniesionymi z Italii umiejętnościami, rozwinęli sztukę wytwarzania wina, tworząc pierwsze prawdziwe gospodarstwa winiarskie. Wprowadzili do handlu winem odpowiedzialność za jakość oferowanych wyrobów. Świadczą o tym, odkryte podczas wykopalisk w Tulonie, amfory z winem, przygotowane do wysyłki, ponumerowane i podpisane przez producenta. Wspomnieniem i spuścizną po czasach rzymskich pozostały niektóre prowansalskie winnice takie jak Bandol czy Bellet, które w czasach najnowszych awansowały do rangi appellation.
U schyłku antyku, najazdy barbarzyńskich plemion atakujących rzymskie imperium zniszczyły podstawy gospodarczego rozwoju Prowansji. Cały region na długie lata pogrążył się w stagnacji. Tradycje winiarskie zachowały się dzięki kościołowi i klasztornym winnicom. Zakonnicy produkujący wino dla celów liturgicznych, przechowali i rozwinęli sztukę uprawy winorośli i produkcji wina. Z czasem handel winem stał się ważnym elementem ekonomicznej niezależności klasztorów. Rozwojowi winiarstwa sprzyjali również władcy. "Dobry Król" Rene Andegaweński, zwany przez mieszkańców Prowansji królem-winiarzem, sam zresztą uprawiający własną niewielka winnicę, opracował technologię produkcji win różowych i klaretów. Importowali je Anglicy, i Niemcy, zamówienia płynęły nawet z Burgundii i Akwitanii, kupowali je miejscowi notable. Od XVIII wieku sława win z Prowansji, zaczęła powoli gasnąć. Na rynek francuski, a później światowy, triumfalnie wkroczyły wielkie wina z Bordeaux i Burgundii. Leżąca na uboczu głównych szlaków komunikacyjnych Prowansja nie mogła konkurować z doskonale zorganizowanymi kupcami z Bordeaux, czy kontrolującą dystrybucję win znad Loary i Burgundii holenderską Kompanią Indii Wschodnich. Inwazja filoksery, która w XIX w. spustoszyła europejskie winnice całkowicie podcięła podstawy prowansalskiego winiarstwa. Świat powoli zapominał o tutejszych winach. Na renesans przyszło poczekać kilkadziesiąt lat. Masowy rozwój turystyki po II wojnie światowej pozwolił północnej Europie ponownie odkryć Prowansję i jej wina. Przede wszystkim różowe. Przyjemne, lekkie, łatwe w piciu, niewymagające, doskonale gaszące pragnienie, świetnie uzupełniają smak większości potraw prowansalskiej kuchni. Stanowią o wizerunku win z Prowansji, nie pozostawiając zbyt wiele miejsca innym, znacznie ciekawszym winom. Warto się nimi zainteresować, spróbujmy więc zrobić mały przegląd.
Najbardziej na wschód wysuniętą winnicą Prowansji jest Bellet. Położona w pobliżu Nicei, jeszcze niedawno zagrożona była wchłonięciem przez rozrastającą się aglomeracje miejską. Win z Bellet raczej w Polsce nie znajdziemy. Powierzchnia upraw nie przekracza 50 hektarów, zaś produkcja jest niewielka. Wytwarza się tu subtelne, eleganckie, lekko garbnikowe czerwone wina, oparte na rzadko już stosowanych, tradycyjnych odmianach folle noir i braquet. Są dość długowieczne, bez problemu mogą dojrzewać 15 i więcej lat. Białe wina z Bellet to głównie mieszanki chardonnay i rolle. Są pełne i aromatyczne, zazwyczaj bardzo dobre. W restauracjach podaje się je często do sałatki nicejskiej. Zawsze warto je kupić choć nawet we Francji mogą być z tym problemy. Położone na zachodzie, w pobliżu Marsylii, winnice Cassis, to przede wszystkim wina białe wytwarzane z udziałem szczepów ugni blanc, clairette i marsanne. Są treściwe, pełne, mocne, z charakterystycznym bukietem łączącym aromat migdałów z zapachem kwiatów lipy i delikatną nutą orzechów laskowych. Najbardziej długowieczne, czerwone wino Prowansji to Bandol. Wytwarzane z przeważającym udziałem odmiany mourvedre, uzupełnianej w różnych proporcjach przez syrah, cinsault i grenache, dojrzewa co najmniej 18 miesięcy w dębowych beczkach. W efekcie otrzymuje się wino pełne, mocno garbnikowe, z charakterystycznym posmakiem pieprzu. Spokojnie może dojrzewać 15 lat i dłużej, nie tracąc nic ze swojej siły i bogactwa. W Bandol wytwarza się również wina białe, nie tak jednak znane jak czerwone i na pewno nie tak szlachetne. Położony w pobliżu Aix-en-Provence niewielki, liczący zaledwie 40 hektarów region Palette należy, wraz z Cassis, Bandol i Bellet do najstarszych appellations w Prowansji. Wytwarzane tu wina cieszą się bardzo dobrą opinią wśród koneserów. Czerwone, produkowane podobnie jak w Bandol, z dużym udziałem szczepu mourvedre, są jednak znacznie delikatniejsze, z subtelnym ziołowym bukietem, złożoną budową i doskonałym potencjałem dojrzewania. Równie dobre są wina białe. Świeże, aromatyczne i bogate, przez wielu znawców porównywane do najlepszych win z północnej doliny Rodanu. Bardzo dobre wina. Niestety możliwości ich zakupu są bardzo niewielkie gdyż cała produkcja nie przekracza 150 tysięcy butelek. Nie powinno być natomiast kłopotów z zakupem win z appellation Côtes de Provence. Ponad 17 tysięcy hektarów winnic dostarcza wielkie ilości coraz lepszych win. 60% produkcji to słynne różowe Côtes de Provence. Kiedyś po prostu przeciętne lub wręcz marne, obecnie, staraniem wielu producentów, coraz lepsze. Do ich wytwarzania stosuje się zazwyczaj szczepy cinsault i mourvedre. Ten ostatni w coraz większym stopniu stanowi podstawę win czerwonych, do których produkcji stosuje się również odmiany syrah i cabernet sauvignon. Dzięki temu powstają wina mocne, garbnikowe, o całkiem sporym potencjale dojrzewania.
Białe wina raczej bez wyrazu, nie zapisują się specjalnie w pamięci i raczej nie warto po nie sięgać. Podobnie wygląda sytuacja w położonych na zachód od Côtes de Provence winnicach Coteaux d'Aix-en-Provence i Baux-en-Provence. Można tu znaleźć całkiem przyzwoite rosé i solidne, treściwe, dłużej dojrzewające niż wina z Côtes de Provence. Znawcy twierdzą, że najbardziej ze wszystkich win prowansalskich przypominają one te z Bordeaux.
|