|
Ostatnie tygodnie przyniosły nagły wzrost napięcia w stosunkach między Libanem a Syrią – w ub. miesiącu Damaszek, wskazując na rzekomy wzrost aktywności przemytniczej i zagrożenia terrorystycznego, pochodzących z północnego Libanu, zgrupował na granicy z tym krajem kilkanaście tysięcy żołnierzy, wyposażonych w czołgi i artylerię. Niepotwierdzone informacje wskazują nawet, że syryjscy komandosi operują już po libańskiej stronie granicy. Syryjczycy rozmieścili też dodatkowe siły na odcinku granicy z Libanem, położonym bardziej na południe, na wysokości Doliny Bekaa, stanowiącej bastion libańskiej szyickiej organizacji Hezbollah. REKLAMA
Strona 1 z 2 Źródła w Bejrucie sugerują ponadto, że agenci syryjskich służb nawiązali kontakt z działającymi na terenie Libanu sunnickimi ugrupowaniami ekstremistycznymi, dążąc przy ich pomocy do zaostrzenia napięcia w tym kraju. Grupy te miały dotychczas marginalne znaczenie w Libanie, syryjski patronat może jednak uczynić z nich niebezpieczne ośrodki terroru, poważnie destabilizujące sytuację w całym regionie.
Geopolityczne uwarunkowania sytuacji wokół Libanu
Motywy działań Syrii wobec Libanu nie są do końca jasne. Zasadniczym celem Damaszku jest zapewne chęć odzyskania geopolitycznej kontroli nad Libanem, tradycyjnie uznawanym przez Syryjczyków za naturalną część ich strefy wpływów w regionie. Ze względu na swe strategiczne położenie i potencjał, Liban stanowi dla Syrii klucz do umocnienia jej pozycji w skali co najmniej Lewantu. Przez niemal 30 lat, do 2005 roku, Syria sprawowała nad swym zachodnim sąsiadem pełną kontrolę strategiczną dzięki wojskowej obecności w tym państwie. Gdy trzy lata temu Damaszek – pod presją libańskiej „Rewolucji Cedrów” i opinii międzynarodowej, wzburzonej udziałem Syryjczyków w zabójstwie libańskiego premiera Rafika Haririego – zmuszony został do wycofania swych wojsk z Libanu, niemal całkowicie utracił kontrolę nad sytuacją w tym państwie. Stało się tak tym bardziej, że libańskie ugrupowania polityczne tradycyjnie opowiadające się za związkami z Syrią utraciły władzę na rzecz demokratycznej koalicji utworzonej przez pro-zachodni „Ruch 14 Marca”. Władze w Damaszku nie zarzuciły jednak swych regionalnych ambicji i związanych z nimi planów odzyskania wpływów w Libanie. Jednym z elementów dążenia do restytucji syryjskiej zwierzchności geopolitycznej nad Bejrutem było m.in. dalsze zacieśnianie związków Syrii z Iranem, równie zainteresowanym umacnianiem swej pozycji w Libanie, jako jednym z kilku frontów walki z Izraelem. Nadzieje Syrii na odzyskanie wpływów w Libanie dzięki pomocy irańskiej spełzły jednak na niczym. Aktywne zaangażowanie Syrii po stronie Hezbollahu podczas wojny w Libanie w 2006 roku zwiększyło jedynie jej izolację, pogłębiając trapiące ten kraj od wielu lat problemy społeczne i gospodarcze. Iran i Hezbollah tryumfalnie ogłosili swe zwycięstwo nad Izraelem (pomniejszając jednak rolę Syrii) i przystąpili do politycznej ofensywy w Bejrucie, której celem było obalenie rządu tworzonego przez „Ruch 14 Marca” i przejęcie władzy przez koalicję skupioną wokół Hezbollahu. Syryjczycy poczuli się oszukani.
Począwszy od 2007 roku, relacje Syrii z Iranem i jego libańskim sojusznikiem Hezbollahem zaczęły się wyraźnie pogarszać. Punktem przełomowym była śmierć Imada Mughanije, jednego z najwyższych rangą liderów Partii Boga, który w lutym br. zginął w zamachu bombowym w Damaszku, w dość podejrzanych okolicznościach. Niedługo potem świat obiegły informacje, że dwaj śmiertelni wrogowie – Syria i Izrael – prowadzą za pośrednictwem Turcji „konsultacje” polityczne, mające na celu uregulowanie wzajemnych relacji i zawarcie układu pokojowego. Jest jasne, że ten radykalny zwrot w polityce syryjskiej ma m.in. na celu próbę odzyskania wpływów w Libanie i umocnienia pozycji Syrii w Lewancie. Istotą syryjskiego planu otwarcia się na Izrael jest swoista strategiczna „transakcja wiązana”: Tel Awiw da Syrii wolną rękę dla działań w Libanie, de facto podporządkowujących ten kraj jej wpływom, Damaszek zaś w zamian zagwarantuje Izraelczykom poskromienie libańskiego Hezbollahu, który jest dziś największym – po palestyńskich grupach terrorystycznych – bezpośrednim zagrożeniem dla państwa żydowskiego. Warto zauważyć, że dla Izraela szybka likwidacja (lub co najmniej ograniczenie) zagrożenia ze strony Hezbollahu jest niezwykle istotne ze względu na rozwój sytuacji wokół irańskiego programu jądrowego. Jeśli Tel Awiw chciałby w przyszłości podjąć wobec Iranu działania militarne o charakterze uprzedzającym, silny i w pełni sprawny Hezbollah flankujący Izrael od północy byłby poważnym problemem dla Izraelczyków.
Izraelsko-syryjska zbieżność interesów strategicznych w odniesieniu do Libanu już dziś wywołuje poważne obawy i sprzeciw Stanów Zjednoczonych oraz państw europejskich, które w ostatnich trzech latach podtrzymywały demokratyczny rząd w Bejrucie. Zaniepokojony jest także Iran, który obawia się, że pozycja Hezbollahu w Libanie – budowana misternie przez ćwierć wieku – legnie teraz w gruzach, grzebiąc irańskie ambicje mocarstwowe wobec Lewantu. Obawy wobec syryjskich intencji wyraża również Arabia Saudyjska, tradycyjny patron i sprzymierzeniec libańskich sunnitów, rywal Iranu. Rijad z radością powitałby klęskę Hezbollahu, ale nie kosztem ponownego zwasalizowania Libanu przez Syrię; wahabiccy Saudowie pogardzają reżimem Baszira al-Assada, wywodzącym się z szyickiej (a więc heretyckiej w opinii większości sunnitów) sekty Alawitów.
|