|
W Azji Centralnej buszuje szarańcza |
|
|
|
Tomasz Mróz
|
|
27.05.2011. |
|
Plaga szarańczy po raz kolejny dotknęła kraje Azji Centralnej. REKLAMA
Tylko w Tadżykistanie obszar upraw zarażonych larwami szarańczy marokańskiej wynosi ponad 125 tysięcy hektarów. Na 99 tysiącach hektarów zastosowano chemiczne opryski. Do walki z szarańczą zaangażowano kilkadziesiąt jednostek sprzętu ciężkiego i około 3,5 tysiąca osób uzbrojonych w ręczne aparaty. Rok temu szarańcza zaatakowała 108 tysięcy hektarów, głownie łąki i pastwiska, zaś opryskano jedynie 45 tysięcy hektarów, co negatywnie odbiło się na wielkości ubiegłorocznych plonów.
Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w zeszłym tygodniu ogłosiła, że pomoże w walce ze szkodnikiem dziesięciu krajom Azji Centralnej i Kaukazu. W tym celu został uruchomiony pięcioletni program mający na celu poprawę jakości infrastruktury używanej zwalczania owadów oraz rozwój współpracy pomiędzy państwami zagrożonych szarańczą. Program na razie otrzymał wsparcie z Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID) w wysokości 1,6 miliona dolarów. Gotowość finansowania projektu zadeklarowały także między innymi Rosja, Francja i Turcja.
W czasach sowieckich władze centralne przywiązywały dużą wagę do walki z szarańczą, używając do tego lotnictwa oraz jednostek wojska. Po rozpadzie ZSRR wiele ziem uprawnych zostało zapuszczonych, co zdecydowanie sprzyjało mnożeniu się stad owadów.
Wielu ekspertów zwraca uwagę na fakt, że plaga szarańczy może przyczynić się do znaczącego kolejnego wzrostu cen żywności w środkowoazjatyckich postsowieckich republikach. Drożyzna z kolei może spowodować wzrost niezadowolenia wśród tamtejszych mieszkańców i zagrozić autorytarnym reżimom. Taka sytuacja nie może dziwić, biorąc pod uwagę, że w najbiedniejszych republikach Azji Centralnej: Tadżykistanie i Kirgizji niemal 50 procent mieszkańców przeznacza połowę swoich dochodów na żywność. Władze również zdają sobie sprawę z wagi problemu: w wielu krajach regionu administracyjnie ustalono górną granicę cen na podstawowe produkty żywnościowe, a policja kontroluje, czy sprzedawcy nie łamią przepisów.
Na podstawie: ca-news.org, pressa.tj, asiaplus.tj, ng.ru. |
|
|