Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Albańczycy na cenzurowanym


07 maj 2015
A A A

Albańczycy w kraju i państwach ościennych przez lata mogli liczyć na protekcję państw zachodnich. Ostatnie śmiałe deklaracje polityków z Tirany i Prisztiny, a także działania Albańczyków w Macedonii nie spodobały się jednak Brukseli, zaś coraz częściej mówi się również o zbadaniu zbrodni wojennych, dokonanych przez mieszkańców Kosowa w trakcie rozpadu byłej Jugosławii.

Powstanie Republiki Kosowa nie byłoby możliwe bez wsparcia państw zachodnich. Podczas wojny domowej na terenie Kosowa (lata 1998-1999), siły NATO przez 11-naście tygodni dokonywały nalotów na terytorium Jugosławii, zmuszając tym samym prezydenta Jugosławii Slobodana Miloševicia do zaprzestania działań wojennych. W kolejnych latach lobbowano już natomiast na rzecz utworzenia samodzielnego państwa kosowskiego, co ostatecznie nastąpiło w 2008 r.  Przez ten czas na drugim planie znajdowała się kwestia zbrodni wojennych, jakich w latach 90. XX w. dopuszczała się Armia Wyzwolenia Kosowa, podobnie jak istnienie żywych wśród Albańczyków nadziei na utworzenie „Wielkiej Albanii”. Rozbudzone apetyty Albańczyków, zamieszkujących również Czarnogórę i Macedonię, coraz częściej są jednak hamowane przez ich dotychczasowych sojuszników.Wikipedia Commons

„Jeden kraj, jeden naród, jedno marzenie”

Pod takim hasłem pod koniec marca w Tiranie odbyło się wspólne posiedzenie rządów Albanii i Kosowa. Choć samo spotkanie zakończyło się jedynie podpisaniem kilku mało znaczących umów o współpracy, oburzenie wywołał nie tylko jego tytuł, lecz również późniejszy wywiad telewizyjny z udziałem polityków z obu państw. Szef rządu Albanii Edi Rama stwierdził w nim, że zjednoczenie Albanii i Kosowa jest „nieuchronne”, a proces ten jest możliwy na dwa sposoby. Pierwszy dotyczy połączenia obu krajów w ramach Unii Europejskiej, natomiast drugi mógłby zostać przeprowadzony „w sposób klasyczny”, czyli poza strukturami europejskimi. Rama skrytykował  przy tym izolację Kosowa przez Brukselę, mającą polegać na braku liberalizacji warunków wizowych dla obywateli tego państwa.

Deklaracja premiera Albanii spowodowała oczywiście reakcję rządu Serbii, którego przedstawiciele zapowiedzieli, że nigdy nie dopuszczą do powstania „Wielkiej Albanii”. Albańczycy zostali jednak ostro skrytykowani także przez Unię Europejską. Rzeczniczka Komisji Europejskiej ds. polityki sąsiedztwa i rozszerzenia Maja Kocijančič, uznała słowa Ramy za niedopuszczalną prowokację, przypominając o standardach UE, jakimi są współpraca regionalna i dobre stosunki sąsiedzkie.

Ataki w Macedonii

Obawy mogą budzić również działania Albańczyków w innych państwach. Część albańskich ugrupowań mówi wprost o potrzebie utworzenia „Wielkiej Albanii”, co dotyczy także partii działających na terenie Czarnogóry i Macedonii. Albańczycy mają szczególnie mocną pozycję w Macedonii, gdzie zgodnie ze spisem z 2002 r. stanowią ponad 25 proc. społeczeństwa i są większością w 15 z 80 gmin w kraju. W ubiegłym roku Nevzat Halili, przywódca pierwszej partii albańskiej w historii macedońskiego parlamentu, ogłosił w centrum Skopje  powstanie „Republiki Iliridy”, obejmującej region zachodniej Macedonii.

Akcja miała charakter happeningowy, nie przypominając jednak choćby roku  2012, gdy przez kraj przetoczyła się fala protestów i starć pomiędzy Albańczykami i Macedończykami, co kosztowało życie 7 osób. Do poważniejszego incydentu doszło kilka miesięcy później. 21 kwietnia b.r. doszło do ataku na posterunek policji w Gosznicach położonych przy granicy macedońsko-kosowskiej. Grupa 40 uzbrojonych mężczyzn w mundurach Armii Wyzwolenia Kosowa (Ushtria Çlirimtare e Kosovës, UÇK) sterroryzowała policjantów, kierując ostrzeżenie wobec macedońskiego premiera Nikoły Gruewskiego.

Ciemne chmury nad UÇK

Wikipedia CommonsUÇK jest najbardziej kontrowersyjną częścią współczesnej historii Kosowa. Organizacja powstała oficjalnie w 1992 r., za cel obierając sobie walkę o wyzwolenie regionu, także metodami terrorystycznymi. Stąd widniała na liście organizacji o takim charakterze, co zmieniło się jednak pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia. UÇK stała się wówczas partnerem sił NATO w walkach z wojskami Miloševicia, a także mogła liczyć na wsparcie albańskiego rządu. Stosunek Zachodu do UÇK zmienił się po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo. W 2010 r. pojawił się raport Rady Europy na temat działań organizacji, zarzucający jej handel narkotykami i ludzkimi organami, a także wskazujący na ignorowanie tego faktu przez Stany Zjednoczone i państwa Unii Europejskiej. W lecie ub.r. swoje postępowanie w tej sprawie rozpoczęła UE, natomiast w ubiegłym tygodniu do rozliczenia się Kosowian z przeszłością wezwał Frank-Walter Steinmeier. Minister spraw zagranicznych Niemiec stwierdził, że Kosowo powinno powołać specjalny trybunał, który zbada przypadki dokonania zbrodni wojennych przez UÇK.

Dla Albańczyków na całych Bałkanach to drażliwa kwestia. UÇK jest uznawane za obrońców albańskich interesów i wyzwolicieli Kosowa. Dodatkowo dużą popularnością w Kosowie wciąż cieszy się główny „bohater” raportu Rady Europy.  Hashim Thaçi był premierem tego kraju w latach 2008-2014, a obecnie pełni  funkcję wicepremiera i ministra spraw zagranicznych. Wcześniej był przywódcą UÇK i właśnie on ma odpowiadać za przestępcze działania organizacji. Z tego powodu pod koniec kwietnia kosowski wicepremier odwołał swoją wizytę w Belgradzie, bowiem serbskie władze zapowiedziały, iż zostanie aresztowany po wjeździe na terytorium kraju.

Otwarte pozostaje więc pytanie, czy prędzej doczekamy się Albanii i Kosowa w Unii Europejskiej, czy też realizacji ideału „Wielkiej Albanii”.

Maurycy Mietelski