Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Tomasz Aleksandrowicz: EURO 2012 jako zagrożenie: łyżka dziegciu w beczce euforii

Tomasz Aleksandrowicz: EURO 2012 jako zagrożenie: łyżka dziegciu w beczce euforii

05 luty 2009
A A A

 Sample Image

Można sobie wyobrazić bez większego trudu sytuację, w której realizacja rygorystycznych zasad bezpieczeństwa sparaliżuje Mistrzostwa, odbierając im charakter sportowego widowiska. Nieco metaforycznie można powiedzieć, że w takim przypadku terroryści osiągną swój cel bez konieczności dokonywania realnego zamachu czy nawet przekazania fałszywej informacji – sami ze strachu przed terroryzmem ograniczymy swoją wolność i pozbawimy się przyjemności udziału w europejskim święcie piłki nożnej.

Decyzja o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej wywołało powszechną euforię. Nic w tym dziwnego, jest to bowiem bardzo dobra wiadomość z kilku co najmniej przyczyn. Mistrzostwa Europy to wielkie święto sportu, wydarzenie oczekiwane przez wszystkich kibiców w Europie (i nie tylko), to sportowe emocje najwyższej próby, porównywalne przecież z World Cup czy Igrzyskami Olimpijskimi. To wielki prestiż dla Polski i równocześnie wielka szansa rozwojowa.

Perspektywa organizacji EURO 2012 stanowi niezwykle silny impuls gospodarczy związany z koniecznością szybkiej budowy infrastruktury nie tylko sportowej (stadiony), ale i bazy noclegowej, komunikacyjnej etc. Oznacza to inwestycje, napływ kapitału, stworzenie nowych miejsc pracy. Rezultaty tych inwestycji pozostaną przecież w Polsce po zakończeniu Mistrzostw. Wreszcie, same Mistrzostwa oznaczają wyraźny wzrost koniunktury w wielu sferach gospodarki, choćby w branży hotelarskiej, gastronomicznej (szczególnie fast foods, napojów chłodzących, piwa), produkcji różnego rodzaju gadżetów w rodzaju maskotek EURO, flag, emblematów oraz znaczący wzrost obrotów w branży reklamowej. Do tego należy dodać prawa transmisji telewizyjnych etc, etc. Korzyści wydają się zatem bezsporne i oczywiste.

Jest jednak również i druga strona medalu. Organizacja tego typu imprezy masowej to bardzo złożone i kosztowne przedsięwzięcie organizacyjne. Z tego punktu widzenia trzeba zauważyć, iż EURO oznacza przede wszystkim napływ do Polski i miast, w których będą rozgrywane mecze, setek tysięcy ludzi z wielu krajów, którzy – wobec otwarcia granic wewnątrzunijnych – mogą przekraczać granicę RP bez większych problemów i w warunkach minimalnej kontroli. Masowa impreza sportowa oznacza wszakże obecność kibiców, zarówno tych z zagranicy, jak i miejscowych, w tym przypadku – Polaków. Warto dodać – kibiców i pseudokibiców, dla których  mecz jest jedynie pretekstem do wywoływania burd ulicznych i bijatyk kończących się przecież nie tylko uszkodzeniami ciała, lecz także znacznymi niekiedy stratami materialnymi.

Niezbędne jest zatem wprowadzenie zaostrzonych zasad bezpieczeństwa i zapobieganie wszelkim naruszeniom porządku publicznego. Łatwo przy tym o przesadę – zbyt rygorystyczne reguły mogą doprowadzić do sytuacji, w której nic nie zostanie ze święta sportu, a pozostaną jedynie kontrole, strefy zamknięte, kordony i wszechobecne patrole policji oraz – pełna prohibicja. Niestety, znakomita część tych zabezpieczeń okaże się konieczna. Mistrzostwa Europy wywołują przecież silne emocje, zarówno euforię po wygranym meczu, jak i rozczarowanie i frustrację po porażce. O mniej lub bardziej spontaniczny wybuch tej emocji zatem nietrudno – i to nie tylko wśród stadionowych chuliganów, lecz także przeciętnych kibiców.

Organizacja EURO to także znaczące wyzwanie dla współpracy transgranicznej służb policyjnych, szczególnie jeśli chodzi o wymianę informacji na temat pseudokibiców, zorganizowanych grup chuligańskich, osób skazanych na karę zakazu wstępu na imprezy sportowe etc.

Są to rzeczy powszechnie znane. Jednakże otwarta pozostaje kwestia wykorzystania EURO 2012 do zamachu terrorystycznego.

Zagrożenie terroryzmem: próba prognozy

Nowy ład międzynarodowy znajduje się jeszcze in statu nascendi, a organizacje terrorystyczne zaczęły już odgrywać w nim rolę istotnych aktorów – pozarządowych organizacji przemocy. Jak słusznie stwierdza Bartosz Bolechów Globalizacja, rewolucja technologiczna, fragmentacja i przemiany społeczne, narastająca przenikliwość i porowatość granic, fenomen państw upadłych, rosnąca siła i rola podmiotów transnarodowych sprawiają, że system międzynarodowy funkcjonujący na zasadach tworzonych w całkowicie odmiennych realiach jawić się może jako coraz bardziej niewydolny i bezradny w obliczu wyłaniających się problemów. 

Dość ponurą prognozę prezentuje także Zbigniew Brzeziński stwierdzając, że mamy obecnie do czynienia z przebudzeniem politycznym znacznej części krajów rozwijających się. Mieszkańcy tych krajów mają, jak jeszcze nigdy dotąd, głęboką świadomość niesprawiedliwości społecznej; często też czują się politycznie upokorzeni. Wszechobecność radia i telewizji oraz coraz powszechniejszy dostęp do Internetu sprawiają, że powstaje nowa wspólnota - połączona wspólnym oglądem świata i uczuciem zazdrości, które można uaktywnić i skanalizować poprzez demagogiczne rozbudzanie namiętności politycznych i religijnych. (…) mamy do czynienia z gwałtownym rozrostem klasy wiekowej do 25. roku życia, a więc z całą masą niespokojnych młodych ludzi. Obrazy i dźwięki, które rozbudziły ich umysły, emitowane są z daleka, a zarazem wzmacniają w nich niezadowolenie z tego, co mają pod ręką. Ich potencjał rewolucyjny ma największą szansę zrealizować się wśród studentów (…) Na ogół pochodzą oni z niepewnych swego statusu niższych warstw klasy średniej i przepełnia ich uczucie społecznego rozjuszenia.

Ci właśnie studenci to czekający na swój czas rewolucjoniści - właściwie już na wpół zmobilizowani, zgrupowani, połączeni przez sieć WWW i wstępnie przygotowani na powtórkę z tego, co przed laty wydarzyło się w Meksyku i na placu Tienanmen, tylko na większą skalę. Przepełniająca ich fizyczna energia i frustracja emocjonalna tylko czekają na jakiś impuls - jakąś sprawę, religię czy obiekt nienawiści. Jak się zatem wydaje, można pokusić się o sformułowanie kilku elementów prognozy zagrożeń terrorystycznych:

- wbrew marzeniom zwolenników globalizacji różnice pomiędzy państwami rozwiniętymi, beneficjentami globalizacji a krajami rozwijającymi się czy wręcz kwalifikowanymi jako państwa upadłe (np. Sudan) będą się zwiększać. Przywołana powyżej ocena Z.Brzezińskiego uzasadnia zatem tezę, iż formą kanalizowania frustracji emocjonalnej będzie sięgnięcie po przemoc – w tym działania o charakterze terrorystycznym;

- w nadchodzących latach podstawową formą konfliktu będzie konflikt asymetryczny. O ile prawdopodobieństwo wybuchu wojny „klasycznej”, tj. starcia zbrojnego, w którym naprzeciw siebie staną duże, nowoczesne i dobrze zorganizowane armie jest stosunkowo niewielkie. Natomiast prawdopodobieństwo wybuchu konfliktów asymetrycznych, przejawiających się także w formie działań terrorystycznych podejmowanych przez organizacje typu sieciowego – wzrasta;

- organizacje terrorystyczne, które należy traktować w kategoriach samodzielnego lub quasi-samodzielnego aktora w stosunkach międzynarodowych, będą przybierać formę sieciową, wykorzystując najbardziej rozwinięte środki łączności. Dla hierarchicznych organizacji, jakimi są państwa i ich agendy, oznaczać to będzie konieczność wypracowania nowych strategii zwalczania terroryzmu, a szerzej – nowych doktryn obronnych;

- coraz większa będzie spektakularność zamachów terrorystycznych, potęgując zagrożenie i poczucie strachu. Terroryzm coraz trudniej będzie oswoić, co będzie powodować nerwowe reakcje społeczeństw państw rozwiniętych i naciski na zdecydowane działania rządów, a z drugiej strony – protesty przeciwko brutalności tych działań. Spowoduje to pewien dualizm w reakcjach społecznych: z jednej strony, można spodziewać się reakcji ksenofobicznych i np. radykalnego zaostrzenia polityki imigracyjnej, z drugiej – podejmowania prób nawiązania porozumienia w imię liberalnych tradycji Zachodu. Generować to będzie wewnętrzne napięcia w poszczególnych państwach;

- przełomem okaże się zdobycie i wykorzystanie broni masowego rażenia (szczególnie – broni jądrowej) czy to przez poszczególne państwa (np. Iran przeciwko Izraelowi) czy też przez organizacje terrorystyczne (choćby Al – Kaidę). Taką możliwość należy traktować jako zagrożenie sui genesis, bowiem – niezależnie od strat – odpowiedzią może być zastosowanie przez USA polityki „nagiej siły”, choćby w postaci użycia broni jądrowej przeciwko wybranym celom;

- w tym kontekście należy także jasno stwierdzić, iż zagrożeniem będzie także sama reakcja państw i sposoby walki z terroryzmem, na jakie się zdecydują. Podejmowane dotychczas działania sugerują, że podstawowe metody zwalczania terroryzmu na płaszczyźnie krajowej wiążą się z ograniczeniami swobód obywatelskich (zwłaszcza prawa do prywatności – vide debata nad ustawodawstwem antyterrorystycznym w USA ), jak też – na płaszczyźnie międzynarodowej – z użyciem siły w sposób jednoznacznie wykraczający poza ramy określone w art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych (koncepcje „uderzenia prewencyjnego”  czy „odpowiedzialności za ochronę”)  Zasadne staje się zatem pytanie, czy demokracja liberalna jest w stanie skutecznie walczyć z terroryzmem nie tracąc swoich atrybutów, a więc nie przestając być demokracją liberalną. Wydaje się, że efektywność walki z terroryzmem wymagać będzie już w niedalekiej przyszłości daleko idących kompromisów z obowiązującymi zasadami ochrony praw człowieka, co wywoła kolejne napięcia polityczne tak w sferze wewnętrznej, jak i międzynarodowej;

- można się także spodziewać zastosowania przez terrorystów nowych form działania, np. w postaci cyberterroryzmu na wielką skalę. Wywoła to wielkie straty z uwagi na widoczne już dziś uzależnienie państw rozwiniętych od infrastruktury technologicznej (np. paraliż systemu zasilania w energię elektryczną. Łączy się to z koncepcją konfliktu asymetrycznego, w którym atakowane są tzw. cele miękkie.

Polska jako potencjalny cel zamachu terrorystycznego

Powyższe prognozy odnoszą się również do Polski. Przede wszystkim należy zauważyć, iż terroryzm stanowi już dziś zagrożenie o charakterze globalnym, a więc dotyczącym także i Polski. Nasz kraj jest członkiem NATO, aktywnie uczestniczy w amerykańskich operacjach w Iraku i jednoznacznie opowiada się po stronie koalicji antyterrorystycznej. Wszystko to powoduje, iż dla islamskich fundamentalistów Polska jest krajem wrogim, a zatem potencjalnym celem zamachu terrorystycznego.  Ewentualna zgoda rządu RP na zbudowanie na naszym terytorium tzw. tarczy antyrakietowej może to zagrożenie zwiększyć. Jak twierdzi b. minister obrony narodowej Radek Sikorski, instalacje tarczy mogą stać się celem grup terrorystycznych: Blizsza współpraca z Waszyngtonem leży w interesie Polski: zwiększa jej bezpieczeństwo, ale fakt ten jest także zauważany przez Al – Kaidę i inne grupy radykałów islamskich. Jeszcze kilka lat temu Polska w ogóle nie była na liście celów tych grup. Znalazła się na liście jako cel zapasowy w wyniku naszego zorganizowania w Iraku. Po rozmieszczeniu elementów tarczy rakietowej awansuje o kilka miejsc w hierarchii.
Konkretyzując prognozę dla Polski należy zauważyć:

- można zaryzykować stwierdzenie, iż Polska jest dla islamskich terrorystów celem zastępczym (rezerwowym), co wynika z realnego znaczenia naszego kraju na arenie międzynarodowej. Konstatacja ta nie może byś jednak usprawiedliwieniem dla lekceważenia tego typu zagrożeń już choćby dlatego, że wykorzystanie celu rezerwowego musi – z punktu widzenia celów terrorystów – łączyć się z większą spektakularnością zamachu, aby osiągnąć zakładany efekt medialny w skali światowej;

- zagrożenia dla polski wynikają także z konfliktów obecnych i przyszłych, jakie mogą toczyć się w naszym otoczeniu międzynarodowym. Wskazać można choćby na konflikt czeczeński czy prawdopodobieństwo wybuchu takiego konfliktu na Białorusi;

- coraz większego znaczenia nabierać będzie zagrożenie tzw. terrorem kryminalnym, a więc stosowaniem przemocy (choćby w postaci zamachów bombowych) w porachunkach mafijnych. Można też zakładać rozwój współpracy pomiędzy organizacjami terrorystycznymi a zorganizowanymi grupami przestępczymi, mającą na celu pozyskiwanie środków finansowych, np. z handlu narkotykami. Co więcej, zorganizowane grupy przestępcze mogą wymuszać za pomocą aktów terrorystycznych konkretne zachowania poszczególnych organów władzy publicznej ;

- trudno także wykluczyć pojawienie się w Polsce tzw. one-issue terrorism czyli terroryzmu jednej sprawy , a więc np. działania terrorystyczne związane z wyrażaniem swoich przekonań dotyczących jednej kwestii, wywołującej silne kontrowersje (np. aborcja czy ochrona środowiska ).

Trudno też nie zauważyć realnych symptomów zagrożeń terrorystycznych, z jakimi mamy już w Polsce do czynienia. Dość wskazać na podłożenie 13 atrap bomb w Warszawie przed wyborami prezydenckimi w 2005 r.  czy też znalezienie przygotowanych do odpalenia plastikowych ładunków wybuchowych na Dworcu PKP w Gdańsku w lipcu 2002 r .; mnożą się też fałszywe alarmy o podłożeniu ładunków wybuchowych . Przyczyny podejmowania tego typu działań mogą być różne – od zwykłej głupoty, poprzez swoistą „modę na terroryzm” aż po testowanie sprawności polskich służb antyterrorystycznych. Potwierdza to jednak tezę, że Polska nie jest już krajem wolnym od zagrożeń terrorystycznych, a zagrożenie to będzie się nasilać.

Euro 2012: miejsce i czas zamachu

Do rozważenia pozostaje zatem ostatnia kwestia: czy Mistrzostwa Europy 2012 spełniają kryteria wyboru celu zamachu terrorystycznego?

Odpowiedź wydaje się, niestety, jednoznaczna. Przeprowadzone w tym zakresie analizy wskazują, że z punktu widzenia organizatorów zamachów terrorystycznych z najistotniejsze kryteria wyboru celu, czasu i miejsca zamachu należy uznać:

- psychologiczne, a więc potencjalny wpływ zamachu na opinię publiczną oraz korzystne z punktu widzenia zamachowców pośrednie konsekwencje zamachu;

- technologiczne i organizacyjne, czyli łatwość dostępu do obiektu i skuteczność jego ochrony oraz stopień trudności dostarczenia na miejsce zamachu materiałów niezbędnych do jego przeprowadzenia.
Jednakże specjaliści zgodnie zwracają uwagę, że najistotniejszym czynnikiem branym pod uwagę w procesie wyboru celu zamachu są jego konsekwencje medialno – propagandowe i to one są przede wszystkim brane pod uwagę.. Zamach terrorystyczny musi być medialny, wystarczająco spektakularny, aby przyciągnął uwagę światowych mediów przez jak najdłuższy czas, a za ich pośrednictwem – światowej opinii publicznej. Śmierć ludzi i szkody materialne są niezbędne w celu wywołania psychozy strachu, przekonania, że nikt i nigdzie nie jest bezpieczny, że terroryści mogą uderzyć w każdy cel. Co więcej – biorąc pod uwagę, że dotychczasową praktykę – należy zauważyć,  że terrorystyczny zamach samobójczy jest stosunkowo łatwy do zorganizowania, a działania zapobiegawcze są ekstremalnie trudne. Fakt śmierci zamachowca oznacza, że w procesie planowania zamachu nie występują elementy związane ze sposobem oddalenia się z miejsca zdarzenia, zniszczenia dowodów udziału w zamachu czy uniknięcia zatrzymania przez organy policji. Zamach samobójczy podnosi również status organizacji wśród jej sympatyków, zwiększając m.in. możliwość werbunku kolejnych ochotników.

Jak można odnieść powyższe uwagi do Mistrzostw Europy w 2012 r.? Przede wszystkim należy zauważyć, iż podejmując się organizacji EURO Polska traci status celu zastępczego. Nasz kraj w tym przypadku w ogóle nie jest celem potencjalnego zamachu; celem będzie wielka międzynarodowa impreza masowa, odbywająca się na terenie Polski. Fakt, iż Polska zajmuje pewne miejsce w hierarchii celów terrorystycznych ma w tym kontekście znaczenie dodatkowe, a nie decydujące. Znaczenie to może wynikać z oceny przygotowań Polski do organizacji tak wielkiego przedsięwzięcia. Jest bowiem rzeczą powszechnie znaną, iż nasz kraj nie posiada zbyt wielu doświadczeń w zwalczaniu terroryzmu i tworzeniu systemów zabezpieczeń i koordynacji działań terrorystycznych. Można wręcz stwierdzić, że w Polsce system antyterrorystyczny znajduje się dopiero in statu nascendi. Mowa o systemie, a więc taki układzie, składającym się z n – elementów, z których każdy wchodzi w interakcje z pozostałymi i równocześnie z systemem jako całością. Taki system jeszcze w Polsce nie funkcjonuje, można co najwyżej mówić o istnieniu poszczególnych elementów zabezpieczeń, które dopiero mogą taki system utworzyć. Nie ulega zatem kwestii, że Polska jest słabiej przygotowana do wykrycia próby zamachu, reakcji kryzysowej i opanowania skutków zamachu, niż choćby Wielka Brytania. Należy również założyć, że fakt ten znany jest terrorystom i brany pod uwagę jako jedno ze wskazanych powyżej kryteriów wyboru celu.

Bez wątpienia, cel taki spełnia kryterium medialności, bowiem zamach wywołałby znaczne skutki psychologiczne i propagandowe. Istotna jest także symbolika – Mistrzostwa Europy mogą zostać potraktowane jako przejaw degeneracji cywilizacji Zachodu, bowiem coraz mniejsze znaczenie ma i nich sama rywalizacja sportowa, natomiast są one bez żadnej wątpliwości przedsięwzięciem komercyjnym, klasycznym produktem społeczeństwa masowej konsumpcji i rozrywki.
Kolejnym elementem jest zgromadzenie w jednym miejscu setek tysięcy ludzi. Powoduje to przede wszystkim, iż liczba ofiar potencjalnego zamachu będzie bardzo wysoka. Co więcej, należy przyjąć, iż skutkiem zamachu będą nie tylko ofiary bezpośrednie (osoby poszkodowane w wyniku np. wybuchu ładunku wybuchowego), lecz także ofiary ewentualne paniki tłumu kibiców, nad którą służby porządkowe mogą po prostu nie zapanować. W tym kontekście warto przywołać stwierdzenie cytowanego powyżej Andrzeja P. Przemyskiego, którego zdaniem „jeszcze groźniejsza z punktu widzenia bezpieczeństwa i porządku publicznego jest konstatacja, że ugrupowania zainteresowane osiągnięciem jakichkolwiek skutków politycznych na terenie Polski nie muszą przy tym nawet przeprowadzać zamachu (…) Zupełnie wystarczające do osiągnięcia zakładanego przez terrorystów celu (jakikolwiek by on był) jest przekazanie informacji o zagrożeniu atakiem, bez podejmowania jakichkolwiek fizycznych przygotowań do niego” .

Zagrożenie nie musi wiązać się z użyciem ładunku wybuchowego czy np. broni chemicznej (co wydaje się być mniej prawdopodobne). Warto także rozważyć możliwość użycia patogenów (bioterroryzmu), co oznaczałoby, że skutki zamachu dotknęłyby nie tylko Polski, lecz rozprzestrzeniłyby się na całą niemal Europę. Zamach taki byłby mniej spektakularny (w pierwszej przynajmniej fazie), lecz po ujawnieniu go – niezwykle skuteczny.

Fakt masowości EURO 2012 wiąże się z jeszcze jednym zagrożeniem. Mówiąc językiem potocznym – zawsze najłatwiej schować się w tłumie. Trudno wyobrazić sobie, aby systemy bezpieczeństwa funkcjonujące podczas Mistrzostw Europy – nawet zakładając ich stu procentowa sprawność – były pozbawione luk i uniemożliwiały starannie zaplanowany wcześniej zamach. Nie sposób przecież skontrolować w stosunkowo krótki czasie setek tysięcy ludzi na tyle dokładnie, aby kategorycznie wykluczyć możliwość dokonania zamachu przez każdego z nich. Takie systemy powodują jedynie minimalizację ryzyka, ale przecież nigdy go nie eliminują.

Zakończenie

Nie ulega zatem wątpliwości, że EURO 2012 należy traktować także w kategoriach zagrożeń, w tym także tych o charakterze terrorystycznym. Nie może Stanowić żadnego pocieszenia fakt, iż Polska w zasadzie była dotychczas wolna od terroryzmu, a na liście potencjalnych celów zajmuje stosunkowo odległe miejsce. Nie należy zapominać, iż podstawowym celem będzie nie Polska jako państwo, lecz Mistrzostwa Europy, skupiające na sobie powszechnie uwagę opinii publicznej.
Organizacja EURO to wyzwanie dla Polski również w kategoriach bezpieczeństwa. Konieczne staje się stworzenie sprawnie funkcjonującego systemu antyterrorystycznego jako części systemu europejskiego i międzynarodowego. Jego stworzenie należy obdarzyć równie wysokim priorytetem, jak budowa autostrad czy nowoczesnych stadionów.

Zaprojektowanie i stworzenie takiego systemu to jednak nie wszystko. Trzeba go jeszcze przetestować, przećwiczyć procedury, wyeliminować nieuniknione w fazie teoretycznej błędy. Ponadto, należytą uwagę trzeba zwrócić nie tylko na system jako całość, lecz także na jego poszczególne elementy, w tym także np. na bezpieczeństwo poszczególnych obiektów sportowych.

Na zakończenie wreszcie warto poczynić jeszcze jedną uwagę. Źle funkcjonujący, źle zaprojektowany system stanowi zagrożenie sam w sobie. Rzecz nie tylko w braku rozpoznania przygotowań do zamachu, lecz także w reakcji nań, wzbudzeniu czy też braku możliwości opanowania ogarniętego paniką wielotysięcznego tłumu, co w radykalny sposób powiększa liczbę ofiar. Problem leży także w adekwatności zaprogramowanego systemu bezpieczeństwa do występujących zagrożeń. Można sobie wyobrazić bez większego trudu sytuację, w której realizacja rygorystycznych zasad bezpieczeństwa sparaliżuje Mistrzostwa, odbierając im charakter sportowego widowiska. Nieco metaforycznie można powiedzieć, że w takim przypadku terroryści osiągną swój cel bez konieczności dokonywania realnego zamachu czy nawet przekazania fałszywej informacji – sami ze strachu przed terroryzmem ograniczymy swoją wolność i pozbawimy się przyjemności udziału w europejskim święcie piłki nożnej.

ŹRÓDŁO: Euro 2012 jako zagrożenie – łyżka dziegciu w beczce euforii (w:) EORO 2012. Mistrzostwa Europy w cieniu terroryzmu. Krzysztof Liedel (red. nauk). Studia i Analizy Collegium Civitas, Warszawa 2007.