Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Gospodarka Dolar ma tylko jedną wskazówkę na kompasie - południe

Dolar ma tylko jedną wskazówkę na kompasie - południe

09 marzec 2008
A A A
Od 7 lutego widać wyraźny trend wzrostowy na wykresie euro do dolara. Pnie się on aż do nowego rekordu powyżej poziomu 1,5400.

Kolejną barierą jest 1,5500. Wyznaczane nowe poziomy oporu, opierają się głównie na psychologii inwestowania. Większą rolę odgrywa tutaj okrągła liczba niż rzeczywiste dane makroekonomiczne. Fakty ze świata gospodarki są ważnym wyznacznikiem, pokazują czy dany trend jest aktualny i jeśli dane sprzyjają umacniają jego pozycję, w tym przypadku wzrost EUR/USD.  Po ostatnio niezwykle dynamicznej aprecjacji euro w stosunku do waluty amerykańskiej nowo ustanowionym poziomem wsparcia jest 1,4400.

Image
Źródło: Oanda.com

Od końca listopada do pierwszych dni lutego można było obserwować trend boczny. Dokładnie w tym czasie wytworzyła się formacja trójkąta zwyżkującego. Zaznaczona jest dwiema liniami, z czego dolna oznacza długofalową linię wsparcia, natomiast górna okresowy poziom oporu. Konsolidacja związana była z zaangażowaniem EBC w walkę z kryzysem, oraz niepewność danych z Europy za 2007 rok. Jednak po publikacjach oraz spokojniejszych wypowiedziach J. C. Tricheta euro zaczęło zyskiwać na wartości.

Obecny trend długookresowy można liczyć od początku 2006 roku aż do teraz. Patrząc przez pryzmat lat, wykres ten charakteryzuje się stałym tempem wzrostu i płytkimi korektami, w porównaniu do okresu od 2002 do 2005 roku, kiedy eurodolar szybko, choć z perturbacjami zyskiwał na wartości.

 

Dolar a inne waluty- wyniki procentowe dla okresu od 1 stycznia do 7 marca:

euro: w 2008 zyskało 5;

funt brytyjski: zyskał 1.43;

frank szwajcarski: od czerwca pewnie umacnia się względem USD, zyskał 9.42; 

jen japoński: od czerwca zeszłego roku cały czas wyraźnie zyskuje na wartości, zyskał 8.19;

dolar kanadyjski: umacniał się względem dolara do 5 Listopada 2007, potem gwałtownie zaczął tracić na wartości. Od stycznia w trendzie bocznym, zyskał 0.03;

dolar australijski: poza styczniową korektą, podczas której dolar umocnił się od początku roku waluta australijska zyskała 5.38.

 

Konkluzja: Dolar traci względem wszystkich walut rozważając ostatnie 3 miesiące. Analizując zeszły rok, wyraźnie rysuje się trend, w którym dolar od czerwca-lipca kieruje się na południe. Okresem kiedy amerykańska waluta odrabiała straty był listopad-grudzień 2007.

Odwołując się do analizy technicznej, którą powyżej przedstawiłem warto mieć na uwadze czas. Przedstawiane wykresy, choć biorą pod uwagę miesiące, zaliczają się do długookresowych, bierze się to ze struktur inwestycyjnych w waluty. Zwykle przeciętny trader koncentruje się na godzinach, dniach lub tygodniach. Analiza miesięcy, odwołuje się zatem do graczy instytucjonalnych oraz do banków centralnych, które za pomocą polityki pieniężnej starają się nadać pewien kształt narodowej walucie. Zatem, można wywnioskować, że długoterminowy trend spadkowy dolara jest bardzo silny i długotrwały, jedynie zmiana poszczególnych gospodarek względem amerykańskiej może mieć wpływ na odwrócenie się tego trendu. 

 

Gra w stopy- polityka monetarna banków centralnych.

W styczniu amerykański Bank Centralny obniżył o 0,75 punktów bazowych stopy procentowe do poziomu 3 procent. Argumentacją tej decyzji była słaba gospodarka krajowa oraz nadwyrężony rynek kredytowy.  W raporcie FEDu inflacja została zauważona jako możliwy problem, jednak stan giełdy oraz innych rynków, nie tylko finansowych, jest stawiany jako główny cel banku centralnego Ameryki. W Europie sytuacja wygląda inaczej. Jean-Claude Trichet stawia sobie za zadanie utrzymać inflację w ryzach. Drugim najważniejszym wyzwaniem jest wzrost gospodarczy. Brak decyzji o zmianie stóp procentowych 6 marca, był wynikiem po pierwsze lepszych od spodziewanych wyników gospodarki europejskiej, po drugie odmiennego podejścia do zarządzania polityką monetarną w Europie niż w USA.  Wzrost był niewiele wyższy od przewidywań, wyniósł 2,3 procenta, jednak prezes EBC zaznaczył, że dla przyszłości eurolandu istotne są obecne silne fundamenty. Bez względu na pozytywny wydźwięk wypowiedzi Tricheta, EBC zdecydował się obniżyć przewidywania wzrostu gospodarczego na 2008 rok dla strefy Euro z  2 do 1,7 procent. Zarazem zmieniły się prognozy inflacji na 2008 rok, podniesiono je z 2,5 do 2,7 procenta. 

 Z powyższych danych nasuwa się wniosek, że Amerykanie będąc na krawędzi recesji, starają się przedsięwziąć takie działania, które wyprowadzą krajową gospodarkę z recesji. Z drugiej strony wiadomo, że nie kontrolują inflacji, która niebezpiecznie zyskuje na wartości. W Europie dysonans merytoryczny także ma miejsce, jeśli EBC w najbliższym czasie nie obniży stóp procentowych, stanie przed decyzją gwałtownego cięcia w połowie roku. Takie posunięcie, nie tylko wystraszy inwestorów, osłabiając euro, ale też znacznie osłabi autorytet władz polityki monetarnej. Co gorsza, będzie oznaczało, iż spowolnienie gospodarcze przybrało niepokojących rozmiarów.

Z pewnością z czasem przekonamy się kto miał rację, w końcu jeśli obydwa banki centralne przyjęły odmienne strategie, to jeden z nich powinien odnieść sukces. Pozostaje problem wpływu poszczególnych państw, w tym przede wszystkim USA, na światową gospodarkę, dlatego miejmy nadzieję, że EBC i FED wyjdą z opresji z korzyścią dla globalnego rynku.  

 

Dane makroekonomiczne, jako czynnik wzmacniający spadki dolara. 

Styczeń przyniósł zaskakujące informacje na temat dynamiki sprzedaży detalicznej w USA, wyniosła ona  0,3 procenta za poprzedni miesiąc, pomimo spodziewanego spadku o 0,2 procenta. Jakkolwiek entuzjazm był krótkotrwały przyniósł chwilowe umocnienie miedzy innymi wobec dolara oraz na Wall Street. Od tego momentu Ben Bernanke zaczął także wyraźnie obawiać się o gospodarkę amerykańską. Wszystkie niepewne i negatywne informacje szefa FEDu były skrzętnie odnotowywane na wykresach walutowych, ze stratą dla amerykańskiej waluty. Wśród wielu istotnych danych makroekonomicznych, najważniejszy okazał się wskaźnik rozwoju produkcji z 17 stycznia, opracowany w Philadelphii, który wbrew wszelkim oczekiwaniom był najgorszy od 7 lat.  Kolejne dane z tego dnia oraz wypowiedzi skutkowały już tylko dalszą wyprzedażą dolara.

Pod koniec stycznia spadła sprzedaż zarówno nowych domów jak i tych z rynku wtórnego potwierdzając problemy sektora nieruchomości. Kilka dni po tych danych spadło także zaufanie konsumentów, które przekłada się z czasem na wydatki przeciętnego mieszkańca. Dobre dane o wzroście zatrudnienia zostały zdyskontowane przez wyjątkowo niską (0,6 procenta) dynamikę wzrostu PKB za ostatni kwartał 2007. Początek lutego pogłębił minorowe nastroje: spadek zatrudnionych, nie licząc rolnictwa, względem zeszłego miesiąca wyniósł prawie 100 tysięcy osób. Poziom bezrobocia wyniósł 4,9 procenta. Pozaprodukcyjna aktywność spadła o 10 punktów, natomiast pozarolna produkcja osiągnęła poziom 1,8 względem 6,3 procenta w poprzednim kwartale. Mimo wszystko wyniki wymiany handlowej zaskoczyły inwestorów bardzo pozytywnie, gdyż zmniejszono deficyt o 4,3 miliarda. Wprawdzie wymiana handlowa, głównie z Chinami, ma czołowy wpływ na gospodarkę oraz walutę USA to aspekt ten nie zmienił pozycji inwestorów na świecie względem dolara. Wszystkie podane wyżej wyniki, do marca, pogłębiały się lub zostawały na danym poziomie. Pomimo wysokich spadków zatrudnienia indeks ten nadal traci na wartości.  

Na podstawie: finance.yahoo.com, bloomberg.com, federalreserve.gov, forexfactory.com