Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Ameryka Północna Pojawiły się obawy o wyniki spółek w USA

Pojawiły się obawy o wyniki spółek w USA

10 lipiec 2008
A A A
To, co działo się w środę w USA można wytłumaczyć tylko niesamowitym wręcz rozchwianiem nastrojów. Oczywiste było, że po wtorkowych wzrostach bykom potrzebne było w środę neutralne lub wzrostowe zamknięcie. Tylko to dawałoby im naprawdę szansę na rozpoczęcie dłuższego odbicia. Okazało się, że zadanie jest bardzo trudne. Publikacji makroekonomicznych w środę nie było, więc gracze wpatrywali się w rynek walutowy, ropę i w informacje ze spółek. Kurs EUR/USD rósł, co można próbować tłumaczyć wzrostem napięcia w geopolityce (skutek testu rakietowego Iranu). Można próbować, ale żeby to była prawda to nie powiem… Zaprzeczało takiej interpretacji zachowanie rynku ropy, ale o tym niżej. Po prostu gracze na rynku walutowym nie są pewni kierunku i po jednym dniu wzrostu przychodzi dzień spadku.

Wydawało się, że wzrośnie też cena ropy i rzeczywiście drożała ona w ciągu dnia o około 1,5 procent, co przypisywano zarówno geopolityce jak i dolarowi. Powinien bykom na tym rynku pomóc również raport o zapasach paliw w USA. Okazało się bowiem że zapasy ropy spadły o 5,9 mln baryłek a oczekiwano spadku o 1 mln. Wzrosły jednak zapasy benzyny, dzięki czemu dane można było interpretować na dwa różne sposoby. Reakcja była żadna, czyli w tym przypadku „niedźwiedzia”. Skoro geopolityka nie podnosiła szybko ceny baryłki i dane o zapasach też tego nie uczyniły to gracze doszli do słusznego wniosku, że trzeba zamykać długie pozycje. W końcu sesji cena już spadała.

Niezwykłe było zachowanie rynku akcji. Ropa nie miała wielkiego znaczenia, bo wszyscy widzieli, że akurat w środę nie jest zagrożeniem. Pojawiły się jednak przede wszystkim obawy o to, że gospodarka tak zwolniła, że zyski spółek będą bardzo słabe. Dlatego też taniały akcje GE i 3M (oba koncerny uważane są za gospodarkę USA. w pigułce). Sektorowi technologicznemu najbardziej zaszkodził Cisco. Jego szef powiedział, że gospodarka ożywi się dopiero w 2009 roku. Pojawiły się tez wątpliwości odnośnie wyników Google. Tracił tez Intel po tym jak Merrill Lynch wypowiedział się pozytywnie o jego rywalu (AMD).

Osobnym tematem jest zachowanie sektora finansowego. Tutaj nadal trwał roller-coaster z akcjami Fannie Mae i Freddie Mac. W poniedziałek mocno traciły z powodu obaw o konieczność dużego podniesienia kapitału, we wtorek drożały, bo regulator powiedział, że takie potrzeby nie ma. W środę znowu ceny akcji spadały jak kamienie, bo dług Fannie Mae sprzedawał się z bardzo dużą rentownością (wyraźny brak zaufania nabywców). Poza tym mówiono, że Fannie Mae i Freddie Mac są traktowane przez graczy na rynku derywatywów jako posiadające ratingi o 5 poziomów niższe niż nadały im agencje ratingowe. Szkodziła również sektorowi informacja o możliwych stratach Merrill Lynch, który to bank inwestycyjny będzie zmuszony do sprzedaży części aktywów. Dobił rynek szef Bank of America twierdzący, że część Amerykanów odczuje to, co będzie się działo w następnym roku jako recesję.

Tylko początek sesji był umiarkowanie pozytywny. Po 2,5 godzinach indeksy zaczęły się osuwać i do tego im bliżej było końca sesji osuwały się coraz szybciej. Byki mogły liczyć już tylko na szarżę w ostatnich 30 minutach. Nawet cień takiej szarży się nie pojawił, więc niedźwiedzie zaatakowały z całą mocą. Indeksy spadły mocniej niż we wtorek wzrosły, więc znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. Ponieważ gracze boją się raportów kwartalnych to rozstrzygnięcie przyniosą właśnie te raporty. Obawy są tak duże, że spodziewam się pozytywnych niespodzianek.