Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Rząd opanował sytuację w Tajlandii

14 kwiecień 2009
A A A
Przywódcy „czerwonych koszul” zakończyli we wtorek (14.04) protesty w Bangkoku. W czasie poniedziałkowej konfrontacji z siłami rządowymi zginęły co najmniej dwie osoby, a 123 zostały ranne. Trwają najczarniejsze w historii obchody tajskiego nowego roku – święta Songkran.
„Wszyscy moi bracia i siostry, proszę zrezygnujcie i wsiądźcie do autobusów dostarczonych przez policję” zaapelował we wtorek rano do demonstrantów zgromadzonych wokół siedziby rządu jeden z ich liderów - Veera Musikhapong. „Policja dobrze się wami zaopiekuje” dodał. Veera powiedział, że przyczyną zakończenia protestów jest troska o bezpieczeństwo ich uczestników.

(cc) Y-Not ?Zjednoczony Front na rzecz Demokracji przeciwko Dyktaturze (UDD), który przewodził protestom zapowiada, że to nie koniec walki. „Zakończyliśmy protesty, ale nie zakończyliśmy walki o demokrację. Będziemy kontynuować ten ruch” zapewnił inny czołowy przywódca - Nattawut Saikua.

Wydaje się, że rozprawa z „czerwonymi koszulami” zapoczątkowana rankiem w poniedziałek (13.04) zakończyła się sukcesem. Wojsko działało konsekwentnie, bez niepotrzebnego używania przemocy. Dwie ofiary śmiertelne to mieszkańcy Bangkoku, którzy wystąpili przeciwko demonstrantom. Brakuje potwierdzenia dla słów Thaksina Shinawatry, byłego premiera i przywódcy „czerwonych koszul,” jakoby rząd ukrywał informacje o śmierci „wielu” ludzi.

Poniedziałkowe działania „czerwonych koszul” bardziej przypominały zamieszki niż protesty. Niewielkie pożary wzniecono w Ministerstwie Zdrowia i głównej kwaterze wojskowej.  Demonstranci parkowali cysterny i autobusy wypełnione gazem w pobliżu budynków mieszkalnych, aby w ten sposób zatrzymać nadchodzące siły rządowe. Używali koktajli Mołotowa i broni palnej, palili autobusy. Niewątpliwie wpłynęło to na spadek społecznego poparcia dla ich działań.

Wydaje się, że premier Abhisit Vejjajiva, początkowo bardzo wstrzemięźliwy w działaniach, podjął właściwe decyzje. Wojsko działało szybko i sprawnie, a przy tym delikatnie, zgodnie z zasadą: „Wszyscy są Tajami”, którą wyartykułował naczelny dowódca Songkitti Jakkrabat. Mimo skali protestów i agresywności protestujących nie powtórzyły się wydarzenia z 7 października 2008, gdy w konfrontacji z siłami bezpieczeństwa zginęło kilku demonstrantów Ludowego Sojuszu na rzecz Demokracji  (PAD).

UDD gromadzi zwolenników premiera Thaksina Shinawatry, odsuniętego w wyniku wojskowego zamachu stanu w 2006 roku. Po wyborach w 2007 władzę przejęli jego sojusznicy skupieni w Partii Władzy Ludu (PPP), jednak w wyniku kontrowersyjnej decyzji Sądu Konstytucyjnego partię rozwiązano pod zarzutem oszustw wyborczych. „Czerwone koszule” uważają, że powołany w następstwie rząd Abhisita jest niedemokratyczny, gdyż utworzony w efekcie zakulisowej gry politycznej a nie decyzji społecznej wyrażonej w wyborach.

UDD domaga się ustąpienia rządu i rozpisania nowych wyborów, które prawdopodobnie wygraliby zwolennicy Thaksina. Społeczeństwo jest bowiem podzielone, biedna ludność wiejska i miejska popiera byłego premiera, podczas gdy klasa średnia i wyższa oraz rojaliści są jego przeciwnikami.

Thaksin przebywa obecnie w bliżej nieokreślonym miejscu poza granicami kraju. W Tajlandii ciąży na nim wyrok dwóch lat więzienia pod zarzutem konfliktu interesów. Władze zamroziły też jego aktywa o wartości ponad dwóch mld dol.

Na podstawie:  nationmultimedia.com, bangkokpost.com