Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Eurowybory pod ostrzałem tureckiej krytyki

27 maj 2009
A A A
W kolejną fazę medialnego ożywienia weszła w Turcji problematyka stosunków z Unią Europejską. Tematem przewodnim „tego nurtu” publikacji obok kwestii tureckiej akcesji unijnej stała się wrogość z jaką spotykają się Turcy żyjących w krajach europejskich.

Tematyka europejska nabrała w Turcji szczególnej aktualności m. in. w związku z wydarzeniami towarzyszącymi kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Dziennik “Milliyet” z 25 maja br. donosi, że “stawiana w centrum politycznych sporów” kwestia tureckiej akcesji unijnej jest nadużywana przez propagandę wyborczą partii politycznych kandydujących w eurowyborach 4-7 czerwca. Europejscy politycy “nie mogąc w żaden sposób wzbudzić zainteresowania wyborców” po raz kolejny ratunku szukać mają właśnie w Turcji. Dziennik zauważa również, że proceder ten występuje bez wyjątku we wszystkich 27-u krajach członkowskich UE. Image

„Milliyet” podkreśla, że „nie przewiduje się wejścia Turcji do Wspólnoty w bliższej perspektywie czasowej”. Co więcej - „nie jest nawet jasne czy trwający proces negocjacji taką perspektywą zaowocuje”. W tym kontekście dziennik postrzega wzmożone dyskusji na temat Turcji wyłącznie jako wybieg mający na celu uniknięcie niewygodnego dla europejskich polityków tematu kryzysu ekonomicznego.

Używanie kwestii tureckiej w wewnętrznych rozgrywkach politycznych państw UE spotkało się z silną krytyką ze strony premiera Recepa Erdogana. Przemawiając podczas partyjnego kongresu w Bursie 17 maja br. turecki premier politykę części państw Unii określił mianem „nieuczciwej i niekonsekwentnej”. Skrytykował również mnożenie przed Turcją barier, które nie wynikają z wymogu dostosowania prawa tureckiego do acquis communitaire, i które – co podkreślił - nie pojawiały się w stosunku do innych państw ubiegających się o członkostwo. W przemówieniu premiera jako przykład godnej naśladowania wśród państw UE postawy ukazana została wspierająca tureckie dążenia Polska. Mimo przewagi krytycznych uwag odnośnie stosunków z Unią, wydźwięk przemówienia Erdogana jest pozytywny – premier chwali postępy Turcji, która „zasadziwszy swoje fundamenty na zasadach prawa i demokracji wkrótce dosięgnie rangi nowoczesnej cywilizacji”.   

Optymizmu premiera Turcji nie podzielają eksperci z tureckiego Instytutu Międzynarodowych Badań Strategicznych (USAK). Ich zdaniem fakty po obu stronach niezbicie świadczą o wejściu procesu turecko-europejskiego zbliżenia (a co za tym idzie tureckich prounijnych reform) w okres zastoju. W obliczu przeżywanego kryzysu wzajemnego zaufania, drastycznego spadku poparcia dla Unii jaki nastąpił w społeczeństwie tureckim po 2006 roku oraz zamknięcia się obu stron w sferze własnych wewnętrznych problemów szczególnie szkodliwa jest zdaniem ekspertów obserwowana w przededniu eurowyborów krótkowzroczna polityka europejskich przywódców. 

„Zaman” z 19 maja br. w swojej krytyce postawy przywódców Niemiec i Francji cytuje słowa wypowiedziane przez prezydenta Abdullaha Gula. W odpowiedzi na propozycję Sarkozy'ego by  zaprzestać składania „pustych obietnic” i pełne członkostwo Turcji zastąpić formułą „uprzywilejowanego partnerstwa” Gul przypomniał, że wiążące Turcję z Unią zobowiązanie „jest natury prawnej”. „Przeróżni politycy przychodzą i odchodzą; ograniczoność obejmowanej przez nich perspektywy czasowej każe im mówić rzeczy, którymi my nie mamy zamiaru się przejmować” - zapewnił. Postawę przywódców Niemiec i Francji prezydent Gul określił jako sprzeniewierzenie się danej obietnicy, które podyktowane zostało pogonią za poparciem wyborczym. „Zaman” dodaje, że decyzje Rady Europejskiej zapewniają Turcji status pełnoprawnego członka UE, zaś kanclerz Merkel zapomina najwidoczniej, że umowa koalicyjna z SPD nakłada na nią obowiązek wspierania procesu mającego na celu pełne członkostwo Turcji w UE.

„Zaman” nie zgadza się natomiast z twierdzeniem prezydenta Gula o „braku wizji” po stronie przywódców unijnej dwójki – zdaniem dziennika Turcja po prostu nie pasuje do podzielanego przez Sarkozy'ego i Merkel wyobrażenia na temat Wspólnoty. Jako uzasadnienie dziennik przywołuje wyliczenia autora „Financial Times”, zgodnie z którymi w 2050 roku Turcja byłaby ponad 100 milionowym krajem z najsilniejszym głosem w Radzie UE. Jej dochód w przeliczeniu na mieszkańca wynosiłby tymczasem zaledwie 1/3 unijnej średniej. 

Innym bardzo niepokojącym tureckie media zjawiskiem stała się nasilająca się w obliczu kryzysu fala anty-tureckich i anty-muzułmańskich wystąpień ze strony europejskiej skrajnej prawicy. Manifestacje wrogości wobec Turków nie ominęły Wielkiej Brytanii – tradycyjnego sojusznika Turcji w jej dążeniu do pełnego członkostwa w Unii. Głoszące sprzeciw dla wspierania tureckich “złodziei pracy” materiały propagandowe Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP) stały się nawet podstawą motywowanej zarzutem o rasizm interwencji ministerstwa spraw zagranicznych Turcji. 

Proislamski „Zaman” z 20 maja br. obszernie cytuje wypowiedź Aleva Koruna – posiadającego tureckie korzenie eurodeputowanego z ramienia partii austriackich Zielonych. Korun przekonuje, że swój wkład w obecną popularność głoszących hasło “Zachód dla Chrześcijan” nacjonalistów z FPÖ mają rządzący w Austrii socjaliści i chadecy, którzy sami nie stronili od prowadzenia polityki wymierzonej przeciwko imigrantom. Podobną tezę wysuwa „Milliyet” twierdząc, że „turecki temat zastępczy” chętnie przyswajany jest przez partie centrowe, czego przykładem jest prezydent Nicolas Sarkozy i jego partia UMP oraz chadecja kanclerz Angeli Merkel.


Źródła: “Milliyet”, “Zaman”, “Cihan”, “USAK Gündem”