Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Daniel Uszycki: Macedonia czy nie Macedonia? Kolejne tarcia na linii Ateny-Skopje


21 czerwiec 2008
A A A

Od kwietniowego szczytu NATO w Bukareszcie, w czasie którego Grecja zgłosiła weto wobec człokostwa Macedonii w Sojuszu, spór w sprawie nazwy dla tej byłej jugosłowiańskiej republiki wszedł w kolejną, niestety niepomyślną fazę.

Dla Grecji, weto było aktem obrony żywotnego interesu narodowego oraz zasad Sojuszu, które mówią o tym, że nie może do niego przystąpić państwo, które ma nierozwiązane spory z aktualnym członkiem. Dla Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii (BJRM) był to wrogi i nieuzasadniony akt działania, który oddalił republikę od członkostwa w strukturach NATO.

Problem nazwy korzeniami sięga do roku 1944, kiedy to marszałek Tito zmienił nazwę południowej prowincji na Socjalistyczną Republikę Macedonii. W 1991 r. republika ogłosiła niepodległość, przyjmując oficjalną nazwę Republika Macedonii. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem sąsiadującej Grecji ale także części międzynarodowej społeczności, w tym Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ostatecznie akcesja Skopje do ONZ została zaakceptowana w 1993, państwo to przystąpiło jednak do organizacji pod tymczasową nazwą BJRM (FYROM-Former Yugoslav Republic of Macedonia). Jednocześnie powołano Matthew Nimetza, jako mediatora ONZ, który miał przyczynić się do wypracowania trwałego kompromisu i ostatecznego zakończenia sporu.

Od szczytu w Bukareszcie temat spornej nazwy powrócił na pierwsze strony gazet, ale i jednocześnie zdeterminował w znaczącym stopniu relacje na linii Ateny - Skopje, czego widocznym rezultatem były liczne tarcia między tymi krajami. Nie będę wyliczał wszystkich incydentów, jakie miały miejsce od tego czasu, gdyż było ich sporo, ograniczę się więc tylko do kilku, najbardziej znaczących:

•    oferta Aten wzmocnienia współpracy i zainwestowania znacznego kapitału w infrastrukturę sąsiada – w tym 75 mln euro na międzynarodową autostradę Salzburg - Saloniki, w zamian za przyśpieszenie negocjacji i przyjęcie przez Skopje bardziej elastycznej postawy. Propozycja ta spotkała się z ostrą krytyką ministra spraw zagranicznych BJRM Antonio Milošovskiego, jako próba przekupienia i „zamach na suwerenność państwa”,
•    odmowa zgody na przelot samolotu turystycznego macedońskich linii lotniczych nad terytorium Grecji – rzecznik prasowy msz podał wtedy, że powodem była nazwa linii, zawierająca słowo Macedonia
•    zatrzymanie na granicy Grecji i BJRM greckich oddziałów KFOR udających się do Kosowa, oficjalnie z powodu braku wymaganych dokumentów,  
•    odwołanie wizyty prezydenta Macedonii Branko Crwenkowskiego w Grecji, w związku z planowanym szczytem państw Europy południowo-wschodniej, z powodu braku zgody na przybycie samolotem z napisem „Rząd Macedonii” (odrzucenie środków zastępczych, takich jak pociąg, samochód)

Dodatkowym, ważkim problemem okazały się wybory parlamentarne w BJRM. Już samo ich widmo zamroziło negocjacje, do tego stopnia, mediator NZ Nimetz oficjalnie oświadczył, że nie spodziewa się żadnych rezultatów z jego wizyt do obu państw, a mają jedynie stworzyć podstawy, drogowskaz pod przyszłe rozmowy. Wybory wygrała prawicowa partia premiera Nikoły Grujewskiego - Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna - Demokratyczna Partia Macedońskiej Jedności Narodowej (WMRO-DPMNE), który negatywnie wypowiadał się odnośnie kwestii nazwy i postawy Grecji, co z kolei nie wróży pomyślnie na szybkie rozwiązanie problemu.

Władze Grecji, reprezentowane przez minister spraw zagranicznych Dorę Bakojannis, premiera Kostasa Karamanlisa i prezydenta Karolosa Papuliasa, stoją na wyjątkowo spójnym stanowisku odnośnie tej kwestii. Podkreślają, że sprawa nazwy nie jest tylko nieistniejącym problem na poziomie rządów, ale realną kwestią opartą na merytorycznych podstawach. Nazwa ta, jak wyliczają badacze tej tematyki w starożytnych dziełach, odnosi się do sporego obszaru, znacznie wykraczającego poza terytorium BJRM, a obejmującego część północnej Grecji. Tym samym uznanie nazwy Macedonia, mogłoby stać się podstawą do roszczeń do tych greckich ziem przez Skopje i choć same Ateny przyznają, że w tej chwili północny sąsiad nie przejawia takich skłonności, nie wiadomo co będzie w przyszłości. Grecja podkreśla również, że w wielu publikacjach w BJRM, w tym także w oficjalnych podręcznikach, pojawia się informacja, że część Macedonii pozostaje poza granicami kraju i czeka na przyłączenie. Naturalnie takie zjawisko, jak podkreślają Ateny, tylko powiela błąd i pogłębia niezrozumienie sprawy, rzutując jednocześnie na stosunki między oboma państwami.

Dodają, że Grecja cały czas jest chętna do rozmów i prezentuje otwartą postawę na wszelkie inicjatywy, które mogą przyczynić się do znalezienia rozwiązania akceptowalnego dla obu stron. Podkreśla, że to z Aten wypłynęły liczne propozycje kompromisowej nazwy, takie jak Górna czy Nowa Macedonia, które były jednak konsekwentnie odrzucane przez Skopje. Tym samym zaznaczają, że Ateny tylko czekają na odpowiedniego rozmówcę i kontynuację negocjacji. Dla BJRM sprawa ta jest próbą narzucenia nazwy przez obce państwo i ograniczenia jego suwerenności. Natomiast argumenty o ewentualnej możliwości roszczeń do części greckiego terytorium uważa się za całkowicie nieuzasadnione.

Jak dotąd nie pomogły również liczne apele przedstawicieli państw i organizacji międzynarodowych  - mimo, że niektóre z nich były dość znaczące, jak np. wypowiedź sekretarza generalnego NATO Jaapa de Hoop Scheffera, który wzywał do pilnego rozwiązania „palącej sprawy nazwy”, dodając, że Sojusz trzyma drzwi otwarte dla akcesji Skopje.

Korzystając z faktu, że przez dłuższy okres przebywałem w Grecji, spytałem kilku znajomych mieszkańców tego państwa, co sądzą o sprawie nazwy dla BJRM. Reakcje w zdecydowanej mierze, zwłaszcza w północnej części – np. w Salonikach, były dość żywe i zdecydowane. Niemal wszyscy podkreślali, że Macedonia to terytorium w Grecji, a obecni mieszkańcy BJRM nie mają nic wspólnego z państwem Filipa II i jego syna, Aleksandra Wielkiego. Kwestia ta jest na tyle drażliwa, że mimo dobrych relacji z niektórymi greckimi studentami, nie ośmieliłem się nawet w żartach powiedzieć, że sprawa jest błaha lub że rację ma Skopje. Istotne jest to, że ta pozornie niewiele znacząca sprawa nazwy zatruwa relacje na linii Skopje - Ateny, ale także na poziomie zwykłych obywateli, co w przypadku tak bliskiego sąsiedztwa nie może znaczyć nic dobrego.

Pozostaje mieć nadzieje, że rozwiązanie ostatecznie się znajdzie, co zaowocowałoby poprawą stosunków między państwami, wzmocnieniem współpracy gospodarczej i rozwinięciem wymiany kulturalnej. Innym efektem byłoby wstąpienie Skopje do NATO i być może współpraca w ramach Sojuszu, wcześniej zwaśnionych sąsiadów.