Kaczyński i Tusk wezmą udział w szczycie w sprawie Gruzji
Prezydent Kaczyński weźmie wraz z premierem Tuskiem udział w zaplanowanym na 1 września nadzwyczajnym szczycie UE w sprawie konfliktu w Gruzji. Przedstawiciele rządu nie kryją jednak konsternacji decyzją głowy państwa.
„Byłoby całkowicie niezrozumiałe dla naszych partnerów w UE, gdyby polskiego prezydenta tam zabrakło” powiedział Piotr Kownacki, wiceszef Kancelarii Prezydenta. Przedstawiciele „Dużego pałacu” podkreślają, że prezydent od dawna jest mocno zaangażowany w sprawę gruzińskiego konfliktu i ogólnie całą polską politykę wschodnią stąd naturalnym jest, że musi wziąć udział w spotkaniu o tak wysokiej randze.
Prezydenta Kaczyńskiego zaprosił ponadto do Brukseli sam Nicolas Sarkozy - prezydent Francji, która sprawuje obecnie przewodnictwo w UE.
Przedstawiciele rządu nie kryją jednak konsternacji decyzją głowy państwa. Szef gabinetu premiera Sławomir Nowak stwierdził, że „nadzwyczajne” są spotkania UE, w których uczestniczą zarówno prezydent, jak i premier. Jako przykład podał ceremonię podpisania Traktatu Lizbońskiego. Natomiast jego zdaniem „zgodnie z porządkiem konstytucyjnym” na posiedzeniach Rady Europejskiej Polskę reprezentuje premier i minister spraw zagranicznych, a „prezydent jeździ na szczyty NATO”. Decyzję prezydenta o wyjeździe do Brukseli nazwał „niepotrzebnym zamieszaniem”.
Również wicepremier Schetyna nieprzychylnie wyrażał się o udziale Kaczyńskiego w unijnym spotkaniu. „Takie jest ustalenie, że na szczyt Rady Europejskiej jeździ premier, więc nie sądzę, żeby tutaj się coś zmieniło” stwierdził, dodając, że obecność prezydenta nikomu „nie pomoże”.
Ostrzejsi w ocenach są anonimowi politycy z otoczenia Tuska. „To taktyka burzenia świętego spokoju” powiedział jeden z nich „Dziennikowi”. Z kolei jeden z polskich dyplomatów, koordynujący organizację wizyty w Brukseli wypowiedział się następującymi słowami: „Premier leci sam, a prezydent niech robi, co chce. Ale niech będzie świadom, że to, co robi, sprawia kłopoty nie tylko nam, rządowi, ale także organizatorom szczytu w Brukseli”.
Wypowiedzi polityków PO Piotr Kownacki nie chce komentować. „Nie słyszałem ich i nie wierzę, że mogliby coś takiego powiedzieć” oświadczył.
Istnieje obawa, że w Brukseli polska delegacja może mówić różnymi głosami. Prezydent postuluje bowiem, by UE zajęła znacznie twardsze stanowisko wobec Rosji niż proponuje to premier.
Dlatego w piątek w Sopocie w pałacyku zwanym Belwederkiem (należącym do pomorskiego urzędu wojewódzkiego) Lech Kaczyński spotka się z premierem Donaldem Tuskiem. Szef rządu ma przedstawić Lechowi Kaczyńskiemu tzw. non-paper, dokument będący propozycją stanowiska polskiego rządu na poniedziałkowy szczyt. Niektóre jego punkty miały być ponoć konsultowane z prezydentem Sarkozym i kanclerz Niemiec Angelą Merkel.
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zdecydował o zwołaniu na 1 września w Brukseli szczytu Rady Europejskiej, którego tematem będzie przyszłość relacji UE z Rosją i pomoc dla Gruzji.
Na podstawie: rp.pl, dziennik.pl


Stefan Bratkowski nie żyje.
Prezydenci chcą zacieśnić współpracę polsko-słowacką