Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Bolesław K. Jaszczuk: Gra o tarczę - cd.

Bolesław K. Jaszczuk: Gra o tarczę - cd.


13 listopad 2008
A A A

Pod obrady czeskiego parlamentu wróciła sprawa ratyfikacji umów z USA dotyczących tzw. tarczy antyrakietowej. Wprowadzenie tego punktu do porządku obrad przeforsowała rządząca centroprawica.

Przeforsowała zaledwie jednym głosem. Przeciwko debacie głosowali komuniści i socjaldemokraci oraz dwie posłanki z Partii Zielonych, krytycznie nastawione wobec planu umieszczenia na terenie Czech amerykańskiej stacji radarowej. Lewica opozycja konsekwentnie domaga się przeprowadzenia w tej sprawie powszechnego referendum. Jego wynik jest łatwy do przewidzenia. Przeciwko radarowi opowiada się większość społeczeństwa – według najnowszych badań już 75 procent. Dlatego też do referendum stara się nie dopuścić koalicja rządząca. Zasiadający w rządzie z ramienia chadeckiej  Chrześcijańskiej Unii Demokratycznej-Czeskiej Partii Ludowej (KDU-CSL) Cyril Svobodapodczas debaty wielokrotnie już powtarzane przez prawicę argumenty. Jego zdaniem, poddanie tej kwestii pod referendum oznaczałoby ucieczkę parlamentu od odpowiedzialności. Svoboda zdaje sobie sprawę z tego, że wynik referendum byłby dla rządzących negatywny.  – Gdyby natomiast później powstało rzeczywiste zagrożenie naszego kraju, to ludzie by nam powiedzieli – nie mówiliście nam wszystkiego, nie udzielaliście nam wszystkich informacji – twierdzi poseł-minister. Z logicznego punktu widzenia, wyrażający takie poglądy polityk powinien zażądać od swych rządowych kolegów przedstawienia obywatelom takiej właśnie pełnej informacji. przytaczał

Prawica przeciwko referendum


O zagrożeniach nie omieszkał też wspomnieć premier Mirek Topolánek. Stwierdził, iż informacje posiadane przez sojuszników „wyraźnie świadczą o tym, że zagrożenie ze strony rakiet balistycznych jest potencjalnie możliwe”. O tym, kto, po co i do kogo ma strzelać z rakiet, premier już nie wspomniał. Za to argumenty przeciwko radarowi określił jako pacyfistyczną ideologię nastawioną przeciwko instalowaniu w Europie amerykańskich baz wojskowych. Również jako zgraną pacyfistyczną melodię określił argumentację mówiącą o tym, że sam radar może stać się celem ataku ze strony terrorystów. Premier dodał też, że kto występuje przeciwko niektórym elementom obrony, ten jest przeciwko obronie państwa jako takiej. Radar jest – jak się wyraził – tak samo potrzebny, jak czołgi, samoloty czy transportery opancerzone, a „pacyfistyczny pogląd zgodnie z którym należałoby rozwiązać armię, sprzedać całą technikę wojskową i odesłać żołnierzy do domu jest bez sensu”.

W podobnym tonie wypowiadał się minister spraw zagranicznych, Karel Schwarzenberg z Partii Zielonych. Z jego wypowiedzi wynikało, że NATO już w 1999 r. opracowało koncepcję obrony przed groźbą użycia broni masowego rażenia, w tym rakiet balistycznych. Minister nie zauważył jednak, że od tego czasu minęło niemal 10 lat i jakoś nikomu nie przyszło do głowy strzelać rakietami w kierunku USA czy innego kraju należącego do NATO. Rosyjskie protesty przeciwko umieszczeniu tarczy w Polsce i w Czechach świadczą, jego zdaniem, o dążeniach Moskwy do utworzenia w Europie Wschodniej strefy neutralnej bez „klasycznych gwarancji bezpieczeństwa ze strony zachodnich organizacji obronnych”, co ma być z kolei przejawem „starego myślenia”. Wydaje się, że u ministra Schwarzenberga samo pojęcie neutralności wywołuje takie samo obrzydzenie, jak pacyfizm u premiera Topolánka. Rosyjski wątek pojawił się również w wypowiedzi posła Tomáša Duba z Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), który wyraził pogląd, iż Rosja skutecznie wpływa na czeską opinię publiczną. Myśl tę rozwinął minister finansów, Miroslav Kalousek (KDU-ČSL) mówiąc, iż byłoby naiwnością przypuszczać, że rosyjskie służby specjalne nie dążą do tego, aby ze wszystkich sił wspierać działalność przeciwników tarczy. Negowanie tego faktu oznaczałoby uznanie rosyjskich służb za niezdolne do działania. Z tą dosyć pokrętną argumentacją nie zgadza się m.in. socjaldemokratyczny poseł Zdeněk Jičínský. Przypomniał, że w Czechosłowackiej Republice Socjalistycznej był jako opozycjonista i sygnatariusz Karty 77 uważany za agenta Waszyngtonu, za to teraz – protestując przeciwko tarczy – uznawany jest za agenta Moskwy.

Lewica kontra rząd

Podczas parlamentarnej debaty lewicowi posłowie kilkakrotnie wykazywali stronie rządowej nie tylko niekonsekwencje, lecz także wręcz mijanie się z prawdą. Wbrew bowiem twierdzeniom szefa Partii Zielonych, Martina Bursíka sprawa tarczy nie była rozpatrywana na szczycie NATO w kwietniu ubiegłego roku w Bukareszcie. Oznacza to, że nie jest ona elementem systemu obronnego NATO, lecz efektem dwustronnych ustaleń między rządami USA oraz Czech i Polski. Tym bardziej nie może być częścią składową systemu bezpieczeństwa europejskiego, choć premier Topolánek usiłował przekonywać, iż Rosja akceptuje – z pewnymi zastrzeżeniami – projekt dotyczący tarczy. Robi to, jego zdaniem, po cichu przy stole negocjacyjnym, a protestuje jedynie na głos. Nie jest też prawdą, że pomysł na tarczę cieszy się jednoznacznym poparciem i uznaniem ze strony polityków z Europy Zachodniej. Poseł Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD), Lubomír Zaorek przytoczył swoją rozmowę z pełniącym do niedawna funkcję ministra spraw zagranicznych Luksemburga, Aselbronnem, który wręcz stwierdził, iż przechodzi mu mrowie po plecach na samą myśl o tym, co się dzieje w Czechach i Polsce. Jego zdaniem, poniżające dla każdego Europejczyka jest to, w jaki sposób ma być budowane bezpieczeństwo europejskie. Mówi się o wspólnej europejskiej polityce zagranicznej, o wspólnej polityce w zakresie bezpieczeństwa, a w rzeczywistości ją się rozbija – twierdzi luksemburski polityk. Przedstawiciele rządu z premierem Topolánkiem na czele wyrażali również głębokie przekonanie o niezmienności amerykańskiego podejścia do kwestii tarczy nawet w przypadku zwycięstwa Baracka Obamy. Gdyby Stany Zjednoczone wraz ze zmianą administracji zmieniały swoją politykę zagraniczną, to byłby to ewenement w całej najnowszej historii – twierdził premier czeskiego rządu. Innego zdania jest przewodniczący ČSSD, Jiří Paroubek. Odbył on rozmowy z kongresmenami Partii Demokratycznej, z których jasno wynikało, że nowa administracja prezydencka dokonana zasadniczej rewizji dotychczasowej polityki zagranicznej.

Obecna ekipa rządząca najwyraźniej nie ma kontaktów ze zwolennikami  Obamy. Ma za to całkiem niezłe układy z amerykańskim kompleksem zbrojeniowym oraz agencjami upawiającymi lobbing na rzecz tarczy. Dotyczy to m.in. wicepremiera Alexandra Vondry, który przed objęciem funkcji rządowej był szefem praskiego oddziału amerykańskiej firmy Dutko Worldwide. Wyjaśnień w tej sprawie domagał się na forum parlamentu przewodniczący Komunistycznej Partii Czech i Moraw, Vojtěch Filip. Zgłosił ponadto wniosek o to, aby do ratyfikacji umów czesko-amerykańskich potrzebna była nie zwykła większość głosów, lecz kwalifikowana większość 3/5. Uzasadniał to tym, że parlament będzie podejmował decyzję w fundamentalnej kwestii suwerenności państwa. Przypomniał też, że konstytucja Republiki Czeskiej nie przewiduje możliwości zakładania obcych baz, a mówi jedynie o udziale sił zbrojnych innych państw w ćwiczeniach wojskowych. W przypadku ratyfikacji umowy zwykłą większością zapowiedział skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego.

W atmosferze ostrej dyskusji debata parlamentarna na temat ratyfikacji umów dotyczących tarczy rakietowej została przerwana. Gra zatem toczy się dalej. Strona rządowa zainteresowana jest odwleczeniem głosowania w czasie, nie będąc pewna jego wyniku. Nie może być pewna tego, jak zachowają się niektórzy deputowani z Partii Zielonych, lawirujący uciekinierzy z ČSSD, a także opozycja wewnątrzpartyjna w ODS i KDU-ČSL. Można się spodziewać, że na wahających się parlamentarzystów będą wywierane naciski, tak jak to miało miejsce przy poprzednich głosowaniach. Niektórych posłów będzie się też zapewne mamić różnego rodzaju obietnicami. Cóż jednak można zaproponować politykom partii, które najprawdopodobniej sromotnie przegrają najbliższe wybory parlamentarne – tak, jak przegrały ostatnie wybory samorządowe.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża jedynie prywatne poglądy autora.

Artykuł ukazał się pierwotnie w "Trybunie Robotniczej" Przedruk za zgodą redakcji.