„Systemowa” w znaczeniu wielopłaszczyznowa. Przemiany w tak wielu obszarach życia (m.in. gospodarka, polityka, ludzka mentalność, postawy i poglądy) nie mogą być natychmiastowe. Osiągnięcie odpowiedniego efektu wymaga czasu. Przemiany systemowe nie mogą być przypadkowe, ale powinny być skrupulatnie zaplanowane. Niezbędna jest dogłębna analiza warunków lokalnych oraz dostosowanie do nich charakteru, stopnia radykalności oraz tempa przemian. W przeciwnym wypadku skutki mogą okazać się katastrofalne.
W niniejszej publikacji podjęto próbę charakterystyki procesów globalizacyjnych w Federacji Rosyjskiej, uwzględniając oceny specjalistów rosyjskich i zachodnich, pokroju Alana Greenspana czy Mike’a Haynesa.
Z punktu widzenia stosunków międzynarodowych za najbardziej znaczące płaszczyzny, na których zachodzą procesy globalizacyjne, uznaje się:
- Sferę ekonomiczną,
- Sferę polityczną,
- Sferę kulturową (zwaną też sferą społeczno – kulturową).
Oczywiście nie są to jedyne płaszczyzny oddziaływania procesów globalizacyjnych. Coraz większe znaczenie ma sfera ekologiczna. Różnorakie państwa podejmują wiele wspólnych inicjatyw, mających na celu ochronę środowiska naturalnego. Procesy globalizacyjne przejawiają się także w sferze technologiczno – informacyjnej. Zasięg oddziaływania poszczególnych technologii i informacji przekracza granice w sposób niewyobrażalnie szybki w porównaniu z okresem sprzed dwudziestu, trzydziestu lat. Nie ulega wątpliwości, iż rozpowszechnianiu technologii sprzyja globalizacja w sferze ekonomicznej, w tym internacjonalizacja działalności przedsiębiorstw w różnych formach (np. zagraniczne inwestycje bezpośrednie).
Teoretyczne szanse i zagrożenia globalizacjiW sferze kulturowej wpływy globalizacji widoczne są „gołym okiem”. Na różnych kontynentach pojawiają się grupy ludzi o bardzo zbliżonych, a nawet „wystandaryzowanych” poglądach, kulturze i sposobie myślenia. Reagują oni tak samo, bardzo przewidywalnie na określone wydarzenia i informacje. Przeciwnicy globalizacji uważają, iż nadrzędnym celem globalizacji w tej sferze jest, w końcowym etapie, centralne zarządzanie reakcjami wielkich grup ludzi, należących do różnych kultur i pochodzących z różnych obszarów geograficznych [1]. Ten pogląd wydaje się w dużym stopniu przejaskrawiony, odmawia bowiem ludziom z różnych szerokości geograficznych, warstw i grup społecznych prawa do samodzielnego osądu i oceny zachodzących zjawisk i podawanych informacji. Upowszechnianie się różnych mediów, o zróżnicowanym podejściu do określonych poglądów, sprzyja możliwości obserwacji tych samych wydarzeń i odbieraniu tych samych informacji pod innym kątem, co ułatwia uzyskanie pełniejszego obrazu sytuacji. Jednakże jednostki powinny podjąć wysiłek i wybrać możliwie rzetelne źródło informacji. Przekraczanie granic przez informacje sprzyja również konsolidacji międzynarodowej opinii publicznej względem niektórych wydarzeń czy informacji, ograniczając tym samym możliwości podejmowania przez rządy czy inne grupy działań przeciwko życiu czy prawom człowieka. Reakcje społeczności międzynarodowej na tego typu zjawiska mogą mieć zróżnicowany charakter: od wyrażenia niepokoju, poprzez ostracyzm, aż do wprowadzenia embarga na państwo łamiące prawa człowieka czy ład międzynarodowy w oczywisty sposób.
Z drugiej jednak strony niepodważalnym przykładem ujednolicania się gustów i stylu życia pewnych grup społecznych jest popkultura. Charakterystyczne jest bowiem czerpanie przez gwiazdy (czy też „ikony”) popkultury, pochodzących z różnych obszarów geograficznych, wzorców z tych samych źródeł, np. kanałów muzycznych w rodzaju MTV. Równie oczywistym faktem ujednolicania się stylu życia jest pojawianie się takich firm i marek w różnych obszarach geograficznych jak McDonald’s, KFC, Coca Cola, Pepsi, Nike, Adidas czy Barbie. Jak pokazuje praktyka marketingowa, wchodzenie tych firm i marek na poszczególne rynki krajowe nadal wymaga jednak zastosowania pewnych odmiennych strategii, np. indywidualnego, dostosowanego do konkretnego rynku wyboru treści prezentowanych w reklamach, itp.
W sferze politycznej za nadrzędny cel procesów globalizacji uznaje się demokratyzację. Zwolennikami tego podejścia byli m.in. prezydent USA Bill Clinton oraz Alan Greenspan, wieloletni szef systemu rezerwy federalnej USA. Przeciwnicy globalizacji są zdania, iż dwa czołowe założenia procesów globalizacyjnych, tj. demokratyzacja życia społecznego i politycznego oraz liberalizacja handlu, niekoniecznie idą ze sobą w parze. Wyraz takiemu poglądowi dał Benjamin R. Barber w swojej książce
Dżihad kontra McŚwiat [2]. Stwierdził on, iż choć demokratyzacja sprzyja liberalizacji, to liberalizacja nie musi wspierać procesów demokratyzacji.
Zmiany, które przynosi globalizacja w politycznych stosunkach międzynarodowych, zdaniem wielu jej przeciwników, polegają na tym, że wydarzenia w jednym z krajów, które dotychczas na gruncie prawa międzynarodowego oraz praktyki międzynarodowej uznawane były za sprawy wewnętrzne teraz nimi nie są [3]. Przeciwnicy globalizacji wychodzą z założenia, że ogólnie przyjęta z dawien dawna zasada o niedopuszczalności ingerowania w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa przez inne kraje, zepchnięta zostaje na drugi plan. W tej chwili na czoło wysuwają się z goła inne zasady, które w niedługim czasie zaczną kształtować, o ile już nie kształtują, zupełnie inną jakość stosunków międzynarodowych. Za jedną z tych zasad wskazuje się ideę pełnej ochrony praw człowieka, przy czym sam „zestaw” tych praw został „żywcem ściągnięty” z artykułów Konstytucji USA [4]. Dla niektórych specjalistów z dziedziny globalizacji, wywodzących się z Rosji, kraju o nieporównanie dłuższej tradycji państwowości, a jednocześnie państwa stale oskarżanego o łamanie praw człowieka, zarzut ten jest niezwykle ciężki. Podważają oni zasadność przyjmowania wewnętrznych praw jednego kraju (nota bene przez wiele lat będącego w konflikcie ekonomicznym i ideologicznym z ZSRR, a potem Federacją Rosyjską) na grunt obowiązujących zasad porządku międzynarodowego. Kolejne zasady nowego porządku międzynarodowego, które zupełnie albo częściowo negują rosyjscy przeciwnicy globalizacji to idea podtrzymywania powszechnej stabilności politycznej, osiąganej za pomocą dozowanej ingerencji w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa, w którym zachodzące wydarzenia mogą osłabić lub poderwać porządek międzynarodowy. Kolejną negowaną zasadą jest idea abstrakcyjnej sprawiedliwości w rodzaju ochrony praw małych narodów, uciskanych przez silniejsze narody [5].
Warto jednak podkreślić, iż zwykły humanitaryzm i pojęcie sprawiedliwości międzynarodowej opinii publicznej sprawiają, że elity polityczne poszczególnych państw zmuszone są zareagować w przypadku rażącego łamania praw człowieka przez inne państwo. Pozostaje jednak mieć nadzieję, iż relacje gospodarcze z państwem prześladującym nie przesłonią zwykłego ludzkiego poczucia sprawiedliwości, czego symptomy mieliśmy okazję obserwować w odniesieniu do Tybetu w kontekście tegorocznych igrzysk olimpijskich w Pekinie.
Podważanie w całości lub częściowo zasadności ochrony praw mniejszych narodów przez niektórych rosyjskich specjalistów z zakresu globalizacji, takich jak Dmitrij Walentyniwicz. Mosjakow (z Instytutu Wschodoznawstwa Rosyjskiej Akademii Nauk) i Anatolij Akimowicz Koroljow (profesor nauk historycznych, członek Rosyjskiej Akademii Nauk, kierownik Katedry Historii Moskiewskiego Uniwersytetu Humanistycznego), wydaje się być swoistym usprawiedliwieniem dla rosyjskich działań podejmowanych w Czeczenii, uznawanych przez rosyjskie elity polityczne i podporządkowane im media za wewnętrzne sprawy Federacji Rosyjskiej.
W rosyjskiej literaturze przedmiotu wielokrotnie pojawia się pogląd, iż procesy globalizacyjne, zwłaszcza na płaszczyźnie politycznej, podporządkowane są interesom Stanów Zjednoczonych oraz szeroko pojętego Zachodu. Idee ochrony praw człowieka i małych narodów wychodzą poza dotychczasowe formy deklaracji politycznych i humanitarnych, przybierając postać o wiele bardziej agresywnych struktur i mechanizmów o charakterze wojskowo – politycznym. Według zwolenników tego podejścia coraz częściej mają miejsce interwencje zbrojne w ramach tzw. interwencji humanitarnych (np. Kambodża, Somalia, itp.) oraz rozszerzanie sankcji międzynarodowych przeciw „złym” reżimom, a czasami – stosowanie obu tych metod jednocześnie (interwencja połączonych międzynarodowych sił zbrojnych w Iraku) [6].
Podobne zarzuty podnoszą też przeciwnicy tego typu interwencji z różnych krajów, m.in. Immanuel Wallerstein, znany socjolog i przeciwnik globalizacji w jej obecnej szeroko rozpowszechnionej formie. Analiza zjawisk i konsekwencji podobnych interwencji humanitarnych skłoniła ich do wysnucia wniosku, ze choć interwencje często zapobiegają lub ograniczają zjawisko masowego ludobójstwa, to jednak nie są pozbawione negatywnych konotacji. Przykładowo struktury tzw. „państwowe”, stworzone przez państwa lub organizacje interweniujące, niejednokrotnie podporządkowane są bezpośrednim interesom tych państw lub organizacji. (np. zabezpieczenie zdolności spłaty zadłużenia względem państw i instytucji interweniujących lub udzielających pomocy). Tymczasem po ich wycofaniu stworzone narodowe struktury państwowe są zbyt słabe i zbyt mało autorytatywne wśród społeczeństwa, by móc utrzymać w kraju długookresowy ład i porządek, oraz – skutecznie wykorzystać pomoc międzynarodową. Pojawiają się też wielokrotnie zarzuty o korupcyjnym charakterze niektórych interwencji lub udzielonej pomocy, w rodzaju wsparcia dla opozycji w przewrotach, itp., podczas których niejednokrotnym motywem dla wspomagania tego typu działań jest ochrona interesów państw interweniujących (udzielających pomocy) lub obywateli tych państw na obszarze kraju, w którym zdarzenia te mają miejsce (np. niektóre państwa decydują się na udzielenie poparcia/pomocy opozycji w danym kraju w obawie przed nacjonalizacją przedsiębiorstw należących do obywateli tych państw).
Ostatnią, najszerzej omówioną w niniejszej publikacji sferą oddziaływania procesów globalizacyjnych, jest płaszczyzna ekonomiczna. Globalizacja, zdaniem Nigmatżana Isingarina (doktor nauk ekonomicznych, przewodniczący Stowarzyszenia Ekspertów Narodowych Kazachstanu, dyrektor generalny „Ekonomtransconsuling”), prowadzi do rozszerzenia rynku towarów, usług, kapitału, wzrostu ilościowego i jakościowego produkcji. Dzięki postępowi technicznemu i technologicznemu pojawia się konkurencja w produkcji, obniżaniu ulegają też ceny znacznej części towarów produkcji masowej. Dzięki działalności korporacji transnarodowych, internacjonalizujących swoją działalność, kraje rozwijające mają szanse zaistnieć na rynkach międzynarodowych oraz uczestniczyć w międzynarodowym procesie wytwórczym. Isingarin podkreśla, że dzięki procesom globalizacyjnym powstają nowe miejsca pracy w sferze produkcyjnej i nieprodukcyjnej oraz w sferze informacyjnej. Jako jedną z negatywnych konsekwencji globalizacji w sferze ekonomicznej Isingarin wskazuje m.in. fakt, iż utrwala się pozycja państw zacofanych gospodarczo, niezdolnych do konkurowania w warunkach gospodarki globalnej. Państwa te pozostają na szarym końcu krajów korzystających z dobrodziejstw procesów globalizacyjnych, a niejednokrotnie – nie odnoszą z nich żadnych korzyści. Nasila się również swoisty dyktat ekonomiczny i polityczny ze strony korporacji transnarodowych. Wzmożona zależność ekonomiczna gospodarek państw poszczególnych krajów sprawia, iż krach w jednym z nich pociąga za sobą negatywne konsekwencje w innych [7], czego doskonałym przykładem jest obecny kryzys. Według Isingarina wzrasta w ten sposób niestabilność światowej gospodarki. Globalizacja zaostrza konkurencję, czym doprowadza do potanienia produkcji, ale nie do obniżenia jakości (o czym była mowa wcześniej), ale jednocześnie utrudnia okrzepnięcie efektywnej gospodarki w niektórych krajach rozwijających się, niezdolnych do sprostania światowej konkurencji. Isingarin podkreśla, wtórując innym badaczom mechanizmów i procesów globalizacji, iż globalizacja jako taka wcale nie gwarantuje jednakowego, powszechnego dynamizmu rozwoju gospodarczego, ale sprzyja podziałowi państw na dwa przeciwstawne obozy: krajów dynamicznie rozwijających się gospodarek oraz państw cechujących się stagnacją rozwoju ekonomicznego, już teraz znajdujących się w trudnym położeniu [8].
Według Mosjakowa i Koroljowa skutki globalizacji w ujęciu ogólnym są następujące:
- Wyjście interesów korporacji narodowych i kapitału poza granice państw oraz powstanie i rozwój korporacji transnarodowych i struktur finansowych,
- Przełożenie problemów ekonomicznych państw o najwyższym poziomie rozwoju na płaszczyznę globalną, skutkujące ekstrapolacją kryzysów gospodarczych, występujących w tych krajach do gospodarki międzynarodowej,
- Konieczność poszerzania swoich obszarów działalności i wpływów przez korporacje transnarodowe i struktury finansowe, a także – wykorzystywania niemal wszystkich dostępnych w świecie zasobów naturalnych, skutkujące powstaniem jednego wielkiego obszaru gospodarczego,
- Kształtowanie tegoż obszaru na kanwie powszechnej liberalizacji prawodawstwa i gospodarki wielu krajów w dziedzinie handlu i inwestycji zagranicznych.
Autorzy ci podkreślają jednocześnie, iż dynamizacja przepływu ludzi, towarów, usług i kapitału skutkuje zaostrzeniem problemów związanych z migracją zarobkową na niespotykaną wcześniej skalę [9].
Oczywiście zaprezentowane powyżej poglądy na temat wpływu globalizacji na gospodarkę światową oraz na gospodarki poszczególnych krajów mają jedynie szkicowy charakter i sygnalizują zaledwie najważniejsze kwestie związane z gospodarczymi procesami globalizacyjnymi. W kolejnej części publikacji przedstawiono konkretny wpływ procesów globalizacyjnych na poszczególne sfery w Federacji Rosyjskiej.