Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Bogdan Pliszka: "Kiedy zima, to jest zimno!" Drukuj Email
( 2 głosy)




Bogdan Pliszka   
06.01.2009.
Zakręcając kurek z gazem, rosyjski Gazprom, a tak naprawdę: rosyjski rząd, wybrał cele bardzo starannie. Jak każde zagranie va banque tak i to niesie jednak ze sobą pewną dawkę ryzyka.
REKLAMA

"Kiedy zima, to jest zimno! Takie są odwieczne prawa natury” jak mawiał Palacz C.O. w filmie Stanisława Barei, „Miś”. A skoro wiedział o tym palacz C.O., skoro wie o tym każde dziecko – i to pomimo nachalnej propagandy „ekologów” wmawiających wszystkim, że jest inaczej – to wie o tym również były pułkownik KGB, Władmir Putin. Były (?), a może nie były, bo sam zainteresowany wyznał przecież kiedyś w przypływie szczerości, że „nie zna byłych czekistów”. Faktem jest, że korzystając z zimowej aury, rosyjski koncern Gazprom, postanowił przykręcić nieco kurek z gazem. Oczywiście Gazprom, to jak najbardziej prywatne przedsiębiorstwo, a całe rzesze oficerów „byłego” KGB, FSB, SWR, a pewnie i innych służb specjalnych, pracują tam tylko na pół etatu dorabiając, zapewne, do emerytury?

Jeszcze rok temu wartość Gazpromu szacowana była na 320 miliardów dolarów, parę miesięcy później osiągnęła 350 mld, a szefostwo firmy buńczucznie zapowiadało, że na koniec 2008 roku wartość gazowego giganta osiągnie 1 bilion (!) dolarów, zaś cena tysiąca metrów sześciennych gazu - 1500 dolarów. W grudniu 2008 roku okazało się jednak, że wartość Gazpromu osiągnęła... ok. 84 miliardy dolarów, co oznacza spadek o 76 proc.! Jakby tego było mało, zadłużenie Gazpromu szacuje się na 50 mld dolarów. Nic dziwnego, że prezes Gazpromu, Alieksiej Miller zapukał w końcu we wrota Kremla, prosząc o rządową pomoc. Póki co - 5,5 mld dolarów.

Zakręcając kurek z gazem, rosyjski Gazprom, a tak naprawdę: rosyjski rząd, wybrał cele bardzo starannie, jak zwykle zresztą. Dostawy gazu przerwano, mianowicie, na Ukrainę, a co za tym idzie do państw, które podpięte są do tej nitki gazociągu. Dziwnym trafem większość odbiorców gazu z tej magistrali to państwa „nowej Unii”. Z twardego rdzenia Unii Europejskiej ucierpiały tylko Włochy. Oczywiście argument, o niepłaceniu przez Ukrainę za dostarczany gaz jest, argumentem na tyle poważnym, że powinien uciąć jakiekolwiek dyskusje na ten temat. Wiele jednak wskazuje na to, że Rosja żąda od Ukrainy wyższych kwot, niż od państw Europy zachodniej. To zaś oznacza, że – po raz kolejny – Rosja wykorzystuje surowce, jako element polityki zagranicznej. Moment, zresztą również został wybrany znakomicie. Oto po raz pierwszy unijna prezydencja przypadła państwu „nowej Unii”, co więcej, państwu postrzeganemu jako proamerykańskie, ze skrajnie eurosceptycznym prezydentem. Już na kilka tygodni przed końcem roku, Francja dawała niedwuznaczne sygnały, że „Czechy sobie nie poradzą”, wysuwając absurdalne żądania „współprezydencji”! Co więcej delegacja Parlamentu Europejskiego, wizytująca Pragę, przekroczyła granicę dzielącą – nawet ostrą – dyskusję, ze zwykłym chamstwem, rugając w niewybrednych słowach prezydenta Klausa. Można tylko zadać pytanie: jak to się stało, że tak wyczulone na każde słowo prezydenta Kaczyńskiego (a wcześniej również wicepremierów: Giertycha czy Leppera) europejskie i polskie media zupełnie nie zauważyły tonu wypowiedzi pp. Poeterringa czy Cohn – Bendita, porównywalnego chyba tylko z rozmową wystrojonych w dresy „blokersów” z osiedlowej ławki?

Oczywiście dla „adwokatów” Rosji koronnym argumentem, potwierdzającym ekonomiczny charakter działań Gazpromu, będzie utrzymanie dostaw – choć mniejszych – do Polski, postrzeganej wszak jako najbardziej antyrosyjskie państwo w Europie. Problem w tym, że przez Polskę płynie gaz do Niemiec i to zapewne tutaj, należy szukać przyczyn rosyjskiej „łaskawości” dla Polski. Odcinając gaz Polsce, Rosja odcięłaby go również swojemu strategicznemu partnerowi.

Ideałem oczywiście byłaby sytuacja, w której Gazprom mógłby odciąć dostawy gazu dla Ukrainy i państw „nowej Unii”, utrzymując je równocześnie dla wszystkich państw Europy zachodniej, ale póki co, wariant taki jest niewykonalny. Co prawda jednym z państw poszkodowanych są Włochy, których premiera trudno uznać za „rusofoba”, ale mając do wyboru pogorszenie stosunków z Włochami lub Niemcami, na Kremlu, zupełnie rozsądnie, wybrano Włochy, które i tak są jednym z pierwszych (może po Grecji?) kandydatów na bankruta w łonie UE.

Bez wątpienia „zagranie” Rosji jest mocne i zdaje się wskazywać na to, że Moskwa w obliczu piętrzących się trudności ekonomicznych, postanowiła zagrać va banque. Czy jednak efekty okażą się, aż tak korzystne, jak – zapewne – liczą  kręgi rządowe w Rosji?

Po pierwsze, obecna sytuacja jest trudnym egzaminem dla Czech. Jako państwo przewodniczące w tym półroczu Unii (a tak naprawdę Wspólnocie!) Europejskiej, Czechy będą musiały poradzić sobie z problemem, który byłby niełatwy nawet dla dyplomatów z państw większych, bogatszych i silniejszych. Co więcej, nie tylko Rosja będzie życzyła Czechom jak najgorzej. Klęska Czech w tym starciu to woda na młyn zwolenników silniejszej integracji, a więc również ratyfikacji traktatu lizbońskiego! Niewykluczone, że Rosja celowo zwlekała z przerwaniem dostaw gazu do końca prezydencji francuskiej, by nie stawiać w niezręcznej sytuacji prezydenta Sarkozy’ego, który musiałby bronić nie swoich spraw i to narażając się na konflikt z państwem wobec, którego bije kolejne rekordy serwilizmu.

Po drugie, jest to argument dla tych sił w Brukseli, które chętnie zobaczą unijne fundusze zaangażowane w budowę Gazociągu Północnego. Argument o bezpieczeństwie energetycznym zostanie tu zapewne wykorzystany po wielokroć. Można jedynie w tym miejscu zauważyć, że byłby to chichot historii, który ośmieszyłby „sukcesy” polskich polityków toczących boje o unijną „solidarność energetyczną”. Państwem europejskim, które niemal na pewno podchwyci pomysł przyspieszenia budowy Nordstreamu, będą Niemcy. To zaś oznacza, że Komisja Europejska – prawie na pewno – zarekomenduje dofinansowanie „bałtyckiej rury” ze środków unijnych.

Po trzecie – pośrednio – jest to szansa dla francuskiego przemysłu atomowego, który tym mocniej będzie promował swoje nie najtańsze, a co gorsza nie najnowocześniejsze elektrownie jądrowe, szeroko wcześniej reklamowane jako remedium na „efekt cieplarniany”, związany jakoby z emisją dwutlenku węgla przez przemysł Europy środkowej i wschodniej.

Po czwarte; tuż przed wyborami wzmocni na Ukrainie siły prorosyjskie, niechętne zachodniemu kursowi prezydenta Juszczenki. Co więcej, Kreml może pokusić się o wysondowanie, na ile będzie zainteresowana sprawami Ukrainy, nowa administracja amerykańska.

Jak każde zagranie va banque, tak i to, niesie jednak ze sobą pewną dawkę ryzyka. W tym wypadku jest to dawka niemała! Bez wątpienia Niemcy i Francja chętnie poświęcą Ukrainę, by zaspokoić imperialne dążenia Rosji, tym zresztą silniejsze, im słabsza staje się sama Rosja. Równocześnie jednak spowoduje to „zapalenie lampki alarmowej” w państwach „nowej Unii”, a więc w Europie środkowej, w państwach bałtyckich i na Bałkanach, które wszak nie po to – we własnym mniemaniu - wchodziły do Unii Europejskiej, by teraz stać się kolejnym elementem przetargowym w handlu z Rosją. A staną się nim przy kolejnym nawrocie „rosyjskiej choroby imperialnej”! Co więcej sukces w promowaniu sił prorosyjskich na Ukrainie może okazać się zwycięstwem tyleż efektownym, co pyrrusowym. Wszak od zwycięzcy ukraińskich wyborów, społeczeństwo będzie oczekiwało szybkich i wymiernych sukcesów, przekładających się na poprawę warunków życia. Na to zaś potrzebne są pieniądze, których ani w Rosji, ani tym bardziej na Ukrainie, nie ma! Co ciekawe rosyjski szantaż może również zachęcić Polskę do poważnych inwestycji w rurociąg Odessa – Brody, którego budowa stanęła w miejscu. Może również zainteresować tym projektem inne państwa regionu, jak Słowacja czy Węgry. Co jednak najważniejsze, Rosja musi sprzedawać gaz. Po prostu innego wyjścia nie ma. I na Kremlu o tym wiedzą.

Jedyne na co może liczyć Rosja, to słabość unijnych urzędników. I oczywiście siła jej wypróbowanych „partnerów strategicznych”: Niemiec i Francji, które zapewne nie przepuszczą żadnej okazji, by przekonać Europę do poddania się rosyjskiemu szantażowi. Ostatnim znaczącym czynnikiem jest czas, a czas...Czas pracuje przeciwko Rosji!

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Organizacje:  Unia Europejska  
Panstwa:  Rosja - Federacja Rosyjska   Ukraina  
Przedsiebiorstwa:  Gazprom  
Surowce:  Gaz ziemny  
Inne:  Energia  
"Co ciekawe rosyjski szantaż może również zachęcić Polskę do poważnych inwestycji w rurociąg Odessa – Brody, którego budowa stanęła w miejscu. Może również zainteresować tym projektem inne państwa regionu, jak Słowacja czy Węgry.' Kradzież gazu przez Ukrainę przesyłnego tranzytem do Słowacji i na Węgry zachęci te kraje do inwestycji w rurociąg Odessa-Brody? Mało im tego że kradną im gaz, będą chcieli żeby kradziono im ropę?
rafal, 2009/01/11 02:47
w filmie jest "Jest zima to musi byc zimno! Pani kierowniczko, ja pale caly czas!" o "odwiecznych prawach natury" tam nie slyszalem.
zenon, 2009/01/10 07:57
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny