Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Ziemowit Szczerek: Tam, gdzie Joszko Joras, tam granica Drukuj Email
( 1 głos)




Ziemowit Szczerek   
18.03.2009.
W nieotynkowanym domu niedaleko brzegu Dragoniji mieszka zmora chorwackich pograniczników i kontrowersyjna słoweńska postać medialna – Joszko Joras. To symbol zataczającego coraz szersze kręgi sporu granicznego.
REKLAMA

Niedaleko brzegu Dragoniji, rzeki przez dużą część swojego biegu będącą granicą pomiędzy należącą do UE Słowenią i aspirującą Chorwacją – stoi nieotynkowany dom. Na domu tym – mimo, że brzeg jest południowy, a nie północny – wymalowano wielkimi literami napis: TUDI TUKAJ JE SLOVENIJA.

W tym właśnie nieotynkowanym domu tym mieszka zmora chorwackich pograniczników i kontrowersyjna słoweńska postać medialna – Joszko Joras. Pan Joras nie akceptuje faktu, że jego dom leży na terenie Chorwacji i – cóż począć - nie uznaje zwierzchności Zagrzebia nad swoim dwupiętrowcem. Odwiedzającym go dziennikarzom pokazuje mapy, z których wynika jasno, że teren na którym mieszka jest częścią Republiki Słowenii. A Chorwaci to okupanci. I koniec, kropka.

Pod dom pana Jorasa od czasu do czasu zjeżdżają protestujący z całej Słowenii, i z transparentami w dłoniach krzyczą pod adresem chorwackich pograniczników to samo, co Joszka Joras wypisał sobie na domu: TU JEST SŁOWENIA. Chorwacka policja czasem interweniuje i wtedy filmujące najczęściej całe zajście popularne media mają używanie: to materiał na czołówkę. Ale media poważniejsze mają już trochę całej tej szopki dość. Niektórzy uważają Jorasa wręcz za jątrzącego oszołoma.

Ali Zerdin, dziennikarz „Madiny”, jednego z największych tygodników w Słowenii, w rozmowie z „International Herald Tribune” nie krył konsternacji. „W szkole podstawowej uczono mnie, że granicę pomiędzy Chorwacją a Słowenią stanowi rzeka Dragonija” rozkłada bezradnie ręce.

Pan Joras, gdy wraca do domu ze swej słoweńskiej ojczyzny – a jako polityk Słoweńskiej Partii Ludowej dość często bywa w Ljubljanie – nie ma wyjścia: musi formalnie wyjechać ze swego kraju przez słoweńskie przejście graniczne – tu nic nie poradzi. Nie ma innej drogi. Trudno. Chorwackie przejście już jednak demonstracyjnie ignoruje. Kiedyś skręcał w bok kilka metrów przed celnym szlabanem, w polną dróżkę, która prowadziła prosto pod bramę jorasowego domu, ale Chorwaci, którym nie podobało się, że Joras nielegalnie wjeżdża na teren Republiki Chorwackiej – zablokowali dróżkę. Zanim zagrodzono przejście, pan Joras raz po raz wpadał w kłopoty: pewnego razu wiózł do domu kupioną w Słowenii pralkę i za nielegalny wwóz towarów wylądował w areszcie w Puli. Rząd Słowenii wydał w tej sprawie specjalną protestacyjną notę.

Teraz Chorwaci po prostu machają ręką i starają się ignorować pana Jorasa. Po obu stronach granicy traktuje się go jak lokalny folklor.

Jednak dalej na wschód, w okolicach trójstyku, w którym zbiegają się granice Węgier, Chorwacji i Słowenii, sytuacja graniczna wygląda o wiele bardziej kuriozalnie. Granica – zamiast biec konsekwentnie środkiem koryta rzeki Mury – plącze się, wije, raz włazi na chorwacki, raz na słoweński brzeg, oplata pojedyncze pola, budynki, kępy drzew.

Sprawa wygląda w ten sposób dlatego, że graniczna rzeka Mura kilkadziesiąt lat temu zmieniła swój bieg i przesunęła się na południe. Innymi słowy i krótko: rzeka się przesunęła, granica - nie. Jugosławia trwała jeszcze wtedy w najlepsze i nikomu nie przychodziło do głowy, by cokolwiek z tym robić, ponieważ problemu po prostu nie było. Po upadku Jugosławii sprawa ta – jak i wiele innych, w tym wiele bardziej poważnych – rozmroziła się: Słowenia przyjęła, że jej granice przebiegają zgodnie z przebiegiem granic byłej jugosłowiańskiej republiki Słowenii, co oznaczało, że przebiegać będą wzdłuż dawnego biegu Mury i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Nie są tu jednak konsekwentni. W 2006 roku doszło nawet do małego konfliktu międzynarodowego, kiedy to Chorwaci zaczęli zagospodarowywać – teoretycznie ich własny - północny brzeg Mury  w okolicach słoweńskiego miasteczka Hotiza (który przed zmianą koryta był po prostu chorwacką łąką). Do akcji wkroczyła słoweńska policja.

Co zabawne, Słowenia – sama nie pozwalając Chorwacji działać na północnym, „naturalnie słoweńskim” brzegu Mury, jednocześnie protestuje przeciwko jakimkolwiek naruszeniom słoweńskiej własności na „naturalnie chorwackim”, południowym brzegu Dragonii. Choćby tam, gdzie mieszka Joszka Joras.

Kolejnym zapalnym punktem jest przebieg granicy morskiej w Zatoce Piran. Zatoka, po II wojnie światowej podzielona pomiędzy Jugosławię i Włochy, po rozpadzie tego pierwszego kraju wymagała kolejnego podziału. Na najprostsze rozwiązanie – fifty-fifty – nie godzi się jednak Słowenia. Chodzi o to, że przy takim podziale chorwacka część zatoki odcinałaby Słowenii dostęp do wód międzynarodowych. Chorwaci parują, że nawet, gdyby Słoweńcy dopchali się do międzynarodowych wód na północy Adriatyku – niewiele by to dało: by wypłynąć dalej, na Morze Śródziemne – słoweński statek i tak musiałby przepłynąć przez chorwackie bądź włoskie wody terytorialne, które stykają się  na południowym Adriatyku, w okolicach chorwackiej wyspy Palagruża.

Wydawałoby się, że konflikt był bliski rozwiązania w 2001 roku, kiedy to premierzy Słowenii i Chorwacji – Janez Drnovsek i Ivica Racan podpisali porozumienie, które przyznawało Chorwatom 20 procent wód zatoki, a Słoweńcom – korytarz do wód międzynarodowych. Przy okazji załatwiono także sprawę granic na Dragonji i Murze.

Tyle tylko, że wkrótce po podpisaniu porozumienia obie strony ponownie tak dokumentnie splątały sytuację, że pojawił się kolejny węzeł. Z każdej strony przypominający ten gordyjski.

W 2007 roku zgodzono się, by sprawę oddać do haskiego Trybunału, lecz pod koniec 2008 roku Słowenia zablokowała negocjacje Chorwacji z Unią Europejską, by w ten, ultymatywny dość sposób, wymóc na Zagrzebiu spełnienie marzeń o morskich przygodach słoweńskiej floty. Udręczeni całą sprawą Chorwaci – którzy jednak nie zamierzają ustępować – domagają się, by spór oddzielić od negocjacji akcesyjnych. Trudno to jednak zrobić, jeśli na mapy załączonych do dokumentów akcesyjnych naniesione są granice, których nie akceptuje jeden z krajów członkowskich UE.

Jak wyjść z impasu?

„Biorąc pod uwagę stan naszych obecnych stosunków, sam fakt, że się spotykamy, jest sukcesem” oznajmił premier Słowenii Borut Pahor po spotkaniu ze swoim chorwackim odpowiednikiem Ivo Sanaderem. Po spotkaniu, podczas którego – jak zgodnie oceniły chorwackie i słoweńskie media – ani na jotę nie zbliżono się do porozumienia.

Chorwacja proponuje oddanie sprawy do Trybunału w Hadze, na co nie zgadza się Słowenia. Światełko w tunelu pojawiło się, gdy Ljubljana zgodziła się na mediację Unii Europejskiej w sporze. W mediację włączyć się chce laureat pokojowego Nobla i architekt kosowskiej niepodległości – Martti Ahtisaari. Tymczasem media donoszą, że mediacji chciałby podjąć się prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który – mimo, że przewodnictwo Francji w UE już się skończyło – z rozpędu angażuje się w kolejne międzynarodowe spory.

Również szefujący obecnie UE Czesi, którym hiperaktywność Sarkozy’ego może być cokolwiek nie w smak – ogłosili, że nie mają nic przeciwko swojej mediacji w konflikcie. „Chciałbym wnieść osobisty wkład w rozwiązanie problemów między Słowenią i Chorwacją” mówił Mirek Opolanek, czeski premier.

Tymczasem spór zatacza coraz szersze kręgi. Nie chodzi już tylko o UE, ale i o NATO, do którego Chorwacja ma nadzieję przystąpić już w kwietniu tego roku. Mimo, że Słowenia ratyfikowała już przyjęcie Chorwacji do Sojuszu, to jednak SSN, niewielka, narodowa partia – Partia Narodu Słoweńskiego (nie mylić z SLS - Słoweńską Partią Ludową, do której należy Joras) – pospiesznie zbiera 40 tysięcy podpisów, by zorganizować referendum w tej sprawie.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Chorwacja   Słowenia  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny