Somalijscy piraci znów dają o sobie znać
Ostatnie dni przyniosły serię doniesień o kolejnych akcjach somalijskich piratów. Morscy rabusie próbowali bądź zdołali opanować kilka statków (w tym jeden z polskim kapitanem na pokładzie), a jeden im odbito. O krok od „rekordu”
W sobotę po południu na wodach Oceanu Indyjskiego piraci próbowali uprowadzić włoski liniowiec pasażerski MSC „Melody”, na którym znajdowało się blisko 1500 osób. Zuchwały atak został jednak odparty przez znajdujących się na pokładzie izraelskich ochroniarzy, którzy odpowiedzieli napastnikom ogniem. Nikt nie został ranny, a po półgodzinnym pościgu piraci odstąpili.
Dwa dni później hiszpański okręt „Numancia” zatrzymał nieopodal Seszelów dwie łodzie, na których znajdowało się dziewięciu piratów, podejrzewanych o udział w tym ataku. Przekazano ich w ręce straży wybrzeża Szeszeli.
Kolejny Polak w rękach piratów
Mniej szczęścia miał niemiecki zbożowiec „Patriot” zaatakowany przez piratów w Zatoce Adeńskiej. Płynący pod maltańską banderą statek został opanowany w sobotę rano, a jego 17-osobowa załoga znalazła się w rękach piratów.
Polski MSZ potwierdził, że kapitanem feralnego statku jest Polak. Oprócz niego uprowadzono Ukraińca i piętnastu Filipińczyków. Z ostatnich informacji wynika, że wszyscy członkowie załogi są cali i zdrowi.
To już trzeci przypadek porwania Polaka przez somalijskich piratów. Do poprzednich podobnych incydentów doszło w listopadzie 2008 r. (dwóch Polaków porwanych na pokładzie supertankowca „Sirius Star”) i marcu tego roku (pięciu Polaków porwanych na pokładzie tankowca „Bow Asir”).
Udane odbicie
Dzień po opanowaniu „Patriota” somalijscy piraci zajęli też jemeński tankowiec „Qana”. Do porwania doszło w Zatoce Adeńskiej, 10 mil morskich od wybrzeży Jemenu.
Zaraz po porwaniu do akcji wkroczyła jednak jemeńska straż przybrzeżna. Zdołała ona odbić statek z rąk piratów. Trzech napastników zginęło, a jedenastu zostało aresztowanych (w tym pięciu rannych). Rannych zostało dwóch jemeńskich żołnierzy.
Plaga
Wody okalające Somalię należą do najniebezpieczniejszych na świecie. Od 1991 r., kiedy to obalono komunistycznego prezydenta Siada Barre, kraj ten nie posiada bowiem efektywnie działającego rządu centralnego i pogrążony jest w zupełnym chaosie. Korzystając z tego pirackie gangi opanowały okalające Somalię wody i atakują przepływające pobliżu wybrzeży statki. Biorąc pod uwagę strategiczne położenie Somalii oraz przebiegające wzdłuż jej wybrzeży ważne dla światowej żeglugi szlaki komunikacyjne piratom nie brakuje łupu.
Aktywność piratów zmalała nieco w połowie 2006 r. gdy władzę w Mogadiszu i południowej Somalii przejęli surowo karzący bandytyzm islamscy fundamentaliści z Unii Trybunałów Islamskich. Gdy jednak obaliła ich popierana przez Zachód etiopska interwencja, chaos, a wraz z nim piraci, powrócił do Somalii.
Według danych Międzynarodowego Biura Morskiego w 2008 roku u wybrzeży Somalii około 130 statków padło ofiarą pirackich ataków, z czego około 50 porwano. Tylko w pierwszych trzech miesiącach 2009 r. doszło natomiast do 61 pirackich incydentów. W rękach morskich rabusiów znajduje się dziś 16 statków z około 250 osobami na pokładzie. Piraci wypuszczają je zwykle po uzyskaniu sutego okupu.Na wodach Zatoki Adeńskiej i Oceanu Indyjskiego prowadzone są cały czas działania antypirackie. Pływają tam okręty wojenne działające w ramach misji NATO i UE, specjalny zespół 5 floty USA oraz jednostki z różnych państw (m.in. Rosji, Chin, Indii i Malezji, a nawet Iranu). W pierwszych miesiącach 2009 r. wydawało się, że przyniosą one ograniczenie pirackiej aktywności, gdyż liczba ataków znacząco spadła. Dziś widać jednak wyraźnie, że to nie ograniczone i nieskoordynowane działania społeczności międzynarodowej, lecz pogoda ostudziła zapał piratów. Jak widać zresztą - nader chwilowo.
Na podstawie: news24.com, iol.co.za, news.bbc.co.uk


Saudyjska wojna cenowa