|
Rosyjskie władze oficjalnie ogłosiły koniec „operacji antyterrorystycznej” w Czeczenii. Niedługo wojska federalne rozpoczną odwrót, nie wiadomo jednak, czy na skrwawionym wojną Kaukazie zapanuje spokój. REKLAMA
Czeczenia nie widziała pokoju od 1991 roku, kiedy, wykorzystując słabość upadającego ZSRR czeczeński prezydent Dżochar Dudajew proklamował niepodległość maleńkiej republiki. Wolność nie trwała jednak długo. Po trzech latach rosyjska armia uderzyła na kaukaskie państwo. Interwencja okazała się klęską dla najeźdźcy. W sierpniu 1996 Czeczeni odbili swoją stolicę - Grozny. Pokonana Rosja zgodziła się na rozejm. Niestety, nie doczekał tego Dudajew, który zginął w rosyjskim zamachu. Nowym prezydentem Czeczenii został Asłan Maschadow. Oficjalny pokój nie przyniósł spokoju republice. Na Kaukazie zagościła przemoc, zabójstwa i porwania były na porządku dziennym. Nikt nie był bezpieczny, nawet lekarze Czerwonego Krzyża.
Bezprawie okazało się podatnym gruntem dla radykalnego islamu. W 1999 roku Maschadow wprowadził prawo szariatu. Słynny dowódca polowy Szamil Basajew i Zelimchan Jandarbijew - zwolennicy kontynuowania walki z Rosjanami - zaczęli tworzyć obozy szkoleniowe dla przyszłych bojowników dżihadu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Basajew - oswobodziciel Groznego, autor rajdu na Budionnowsk, obarczany odpowiedzialnością za krwawy atak na szkołę w Biesłanie - sprowokował drugą wojnę czeczeńską, która zakończyła istnienie niepodległej republiki. Pod koniec lata 1999 roku Basajew zajął Dagestan, a Rosją wstrząsnęły krwawe zamachy w Moskwie i Wołgodońsku. Kreml natychmiast wykorzystał pretekst. Nowy prezydent Władimir Putin rozprawił się z Czeczenią bez litości. W 2003 roku po referendum konstytucyjnym wyniszczony wojną kraj na powrót stał się oficjalnie częścią Federacji Rosyjskiej.
Optymizm na wyrost
Co oznacza w praktyce zakończenie przez Moskwę „operacji antyterrorystycznej”? Koniec godziny policyjnej, przeszukiwań i aresztowań bez wyroków sądowych. Czy także koniec ogromnych cierpień, jakich doświadczyli mieszkańcy kaukaskiej republiki? Pytania te na razie pozostają bez odpowiedzi, eksperci studzą jednak optymizm. Faktem jest, że z Czeczenii wyjedzie około 20 tys. Rosjan. Niestety, nie wszystkie jednostki opuszczą Kaukaz. 46. brygada MSW i 42. dywizja regularnej armii w republice. Kreml nie zdecydował się na całkowite wycofanie, ponieważ sytuacja nie jest całkiem „unormowana”.
Choć aktywna faza rosyjskich działań oficjalnie zakończyła się w 2001 roku, Czeczenia wciąż pozostaje niespokojna. Lokalne koterie walczą o władzę i pieniądze z Moskwy, a pamięć o brutalnym zdławieniu przez Rosję czeczeńskiej niepodległości jest wciąż żywa. Całkowitego zaufania Moskwy nie budzą także nowe, prorosyjskie władze. Co prawda dalej deklarują wierność wobec Kremla, ale Ramzan Kadyrow bezwzględnie likwiduje przeciwników i umacnia swoją faktyczną niezależność.
Na celowniku znalazł się przede wszystkim potężny klan Jamadajewów. Najpierw zginął Rusłan Jamadajew, były deputowany Dumy Państwowej, emerytowany pułkownik rosyjskiej armii, a w czasie pierwszej wojny czeczeńskiej - generał brygady wojsk separatystów. Do zuchwałego zamachu doszło w centrum Moskwy, w bezpośrednim sąsiedztwie siedziby rządu, w chwili gdy samochód Jamadajewa zatrzymał się na światłach. Sprawca zbiegł. Rusłan był najstarszym z klanu Jamadajewów, ostro skonfliktowanego z Ramzanem Kadyrowem.
Brat zabitego Sulim Jamadajew do niedawna dowodził pozostającym poza kontrolą Kadyrowa czeczeńskim batalionem sił specjalnych „Wostok” podlegającym bezpośrednio federalnemu resortowi obrony. Oficjalne władze Czeczenii od wielu miesięcy domagały się rozformowania batalionu, oskarżając jego żołnierzy i personalnie braci Jamadajewów o morderstwa i porwania. Sulim został w końcu odsunięty od dowodzenia „Wostokiem”. Wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne, to jednak dla jego przeciwników było za mało. Kilka tygodni temu zginął w zamachu w Dubaju. O śmierci 35-letniego przeciwnika politycznego Ramzana Kadyrowa poinformował rosyjski konsul w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Siergiej Krasnogor. Do zamachu doszło na podziemnym parkingu elitarnego osiedla Jumeirah Beach Residence nad Zatoką Perską, gdzie Jamadajew od kilku miesięcy mieszkał. Nieznani sprawcy obezwładnili jego ochroniarzy i oddali do niego kilka strzałów. Co najmniej trzy kule dosięgły czeczeńskiego dowódcę.
Zdaniem komentatora dziennika „Moskowskij Komsomolec” i znawcy Północnego Kaukazu, Wadima Reczkałowa, w Czeczenii - mimo szyldu głoszącego, że republika wróciła pod skrzydła Rosji - trwa wojna o władzę. „W tej wojnie Kreml nie ma wielu sojuszników wśród Czeczenów. Najbardziej wpływowymi, najlepiej poinformowanymi i najskuteczniejszymi byli do niedawna Rusłan i Sulim Jamadajewowie”.
Zerwanie z uwięzi?
- Nie da się ukryć, że „kończąc operację antyterrorystyczną” Kreml zrobił Kadyrowowi wizerunkowy prezent. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy i jak długo Moskwa będzie w stanie kontrolować czeczeńskiego lidera - zastanawia się Georgij Kowaliow z Centrum Technologii Politycznych w Moskwie. Nie są to obawy bezpodstawne, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń.
Niedawno obrońcy praw człowieka, od lat bezskutecznie domagający się od władz Rosji wyjaśnienia zbrodni popełnionych przez wojska federalne na ludności czeczeńskiej, znaleźli sprzymierzeńców w najbliższym otoczeniu Ramzana Kadyrowa. W Groznym doszło do bezprecedensowej narady poświęconej poszukiwaniom obywateli czeczeńskich zaginionych i porwanych w latach 2000-2008. Spotkaniu przewodniczył wicepremier, a zarazem szef administracji prezydenta i kancelarii rządu Czeczenii Abdułkachir Izrajiłow. Obecni byli także prokurator republiki oraz szef wydziału śledczego stacjonujących w Czeczenii wojsk federalnych. - Znaleźliśmy kolejny grób zbiorowy, w którym, jak twierdzą miejscowi, mogą znajdować się szczątki około 300 osób - poinformował zebranych pełnomocnik ds. praw człowieka w Czeczenii Nurdi Nuchażijew. Na podstawie relacji świadków odtworzył przebieg tragedii, do której doszło niedaleko Groznego w październiku 1999 roku. Szturmujące wówczas czeczeńską stolicę wojska federalne ogłosiły, że ludność cywilna może ją opuścić specjalnie utworzonym w tym celu korytarzem. Gdy oznakowany białymi flagami konwój ze starcami, kobietami i dziećmi dotarł na wzgórze, Rosjanie otworzyli ogień. - Żołnierze pochowali zabitych obok zakładów produkcji asfaltu - oświadczył czeczeński ombudsman. Zażądał od władz niezwłocznego rozpoczęcia ekshumacji zwłok.
To nie jedyny zwiastun emancypacji Kadyrowa spod władzy Moskwy. Ostatnio rząd Czeczenii zażądał od dowództwa wojsk rosyjskich przestrzegania prawa i zwolnienia terenów zajmowanych nielegalnie. Na posiedzeniu gabinetu w Groznym wicepremier i szef resortu rolnictwa Abubakar Edelgerijew poinformował, że jednostki rosyjskiego ministerstwa obrony, MSW i FSB zajmują w Czeczenii użytki rolne o powierzchni 26,4 tys. ha, na czym traci ona co roku około miliarda rubli.
O tym, że lojalność Kadyrowa wobec Kremla i Władimira Putina to już tylko mit, głośno mówią rosyjscy eksperci. - Oskarżanie rosyjskich wojskowych o zbrodnie wojenne i nielegalne działania stało się niemal oficjalną polityką kierownictwa republiki, dzięki której Kadyrow jednoczy wokół siebie naród - zapewnia Warwara Pachomienko z moskiewskiego Centrum Demos. Wysiłki Kadyrowa zostały także zauważone przez umiarkowane skrzydło czeczeńskich separatystów. Żyjący na emigracji w Londynie były szef MSZ niepodległej Iczkerii Achmed Zakajew oświadczył niedawno, iż Kadyrow dokonał „dekolonizacji Czeczenii”. Co ciekawe, wszystko wskazuje na to, iż w najbliższym czasie proces wspomniany przez Zakajewa będzie kontynuowany. Od 1 września pierwszoklasiści czeczeńskich szkół będą się uczyć matematyki w ojczystym języku. Na początku matematyka po czeczeńsku będzie wykładana w 50 placówkach. Za rok - we wszystkich szkołach na terenie republiki. Informacje na ten temat ogłosił minister oświaty Anzor Muzajew. Nie wyjaśnił, dlaczego akurat matematyka. Można się jednak domyślać, że podręcznik dla pierwszej klasy właśnie z tego przedmiotu udało się przetłumaczyć najszybciej na język czeczeński. Muzajew zapewnił, że stopniowo czeczeński stanie się językiem wykładowym dla wszystkich przedmiotów. Inicjatywa reformy w dziedzinie oświaty idealnie wpisuje się w politykę niezależności prezydenta Ramzana Kadyrowa. W zeszłorocznym orędziu do parlamentu oświadczył on, że nauczanie w języku ojczystym będzie sprzyjało „odrodzeniu narodu”.
Reaktywacji państwowości ma sprzyjać także proces ściągania do republiki dawnych bojowników. Niedawno były przedstawiciel czeczeńskich separatystów za granicą Umar Chambijew - minister zdrowia w rządzie Asłana Maschadowa i lekarz partyzantów z czasów wojny z Rosją - został naczelnym chirurgiem Czeczenii. Jest już drugim ministrem z gabinetu Maschadowa, który przeszedł na stronę Kadyrowa. Wcześniej to samo zrobił jego brat Mahomed, który był u Maschadowa ministrem obrony. Obecnie Kadyrow usilnie zabiega o powrót Achmeda Zakajewa - byłego premiera, który mieszka w Londynie.
Opór wciąż trwa
Czy Czeczenia pozostanie nadal w rosyjskich granicach, nie wiadomo. Jedno jest pewne. Napięta sytuacja w kaukaskiej republice jeszcze długo będzie spędzać sen z powiek kremlowskim decydentom. Zaledwie w kilka godzin od zakończenia rosyjskiej „operacji antyterrorystycznej” pod wsią Daj doszło do starć między siłami rosyjskimi a separatystami. Kilka dni później trzech rosyjskich żołnierzy zginęło w pobliżu granicy z Inguszetią. Ich samochód ostrzelali uzbrojeni napastnicy. Jak przekazała agencja ITAR-TASS, żołnierzy zaatakowali we wsi Bamut uzbrojeni ludzie, ukrywający się w opuszczonym budynku.
Na podstawie: OSW, gazeta.pl, rp.pl Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora. |