|
Tekst ten nie jest właściwie publicystyką, ale krótkim zarysem zadań austriackiej prezydencji.
Wraz z początkiem nowego roku Austria przejęła od Wielkiej Brytanii przewodnictwo w Unii Europejskiej. Będzie je sprawować do końca czerwca, kiedy to zastąpi ją Finlandia. Na początku 2007 roku Unię poprowadzą Niemcy.
W poniedziałek 9 stycznia szef austriackiego rządu, kanclerz Wolfgang Schüssel, spotkał się w Wiedniu z Komisją Europejską, aby oficjalnie otworzyć prezydencję swojego kraju. Jednym z pilnych zadań jest doprowadzenie do przyjęcia przez Parlament Europejski projektu budżetu Wspólnoty na lata 2007-2013, uzgodnionego w grudniu 2005 r. Przed Austrią stoją jednak dwa poważniejsze wyzwania, którym będzie musiała stawić czoła. Są nimi traktat konstytucyjny i rozszerzenie Unii.
Traktat
Ktoś mógłby zapytać o jaki traktat konstytucyjny chodzi? Przecież Francuzi i Holendrzy zdecydowanie odrzucili projekt w referendach, po których przez jakiś czas raczej milczano na temat ewentualnego powrotu do debaty. Nie można jednak zapominać, że wiele krajów ratyfikowało traktat, czy to w referendum (co prawda konsultacyjnym) jak Hiszpania, czy to drogą parlamentarną, jak np. Niemcy, Włochy, Węgry czy Litwa.
„Konstytucja nie jest martwa, ale nie weszła w życie”. Tym krótkim zdaniem Schussel określił stan projektu. Kanclerz nie wyklucza zorganizowania nowych głosowań we Francji i w Holandii czy renegocjacji traktatu. Drogę ma wskazać debata na temat modelu społecznego Unii, jej granic, podziału kompetencji między jej organami, a także miejsca Europy w świecie. Debata ma rozwiać wątpliwości dotyczące traktatu w opinii obywateli Unii.
Według austriackiego kanclerza, wszystkie kraje Wspólnoty muszą włączyć się w prace nad traktatem. Nie popiera on pomysłu podziału Unii na kraje idące dalej w integrację oraz resztę. Jego opinia w sprawie traktatu zyskała pełne poparcie przewodniczącego Komisji Jose Manuela Barroso.
W lansowaniu debaty chodzi prawdopodobnie o zyskanie na czasie, w oczekiwaniu na wybory w 2007 we Francji i w Holandii. Czas pozwala również na niepodejmowanie niektórych sugestii, np. propozycji prezydenta Francji Jacques’a Chiraca, według którego należy wprowadzić w życie niektóre z postanowień traktatu. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, nie popiera takiego rozwiązania, uważając, że częściowe wprowadzenie traktau mogłoby zagrozić „ogólnej równowadze”. Z kolei wicekanclerz Austrii, Hubert Gorbach, jest za renegocjacją całego traktatu.
Rozszerzenie
Komisja Europejska opublikuje na wiosnę 2006 r. raport na temat członkostwa Rumunii i Bułgarii. Według obecnych postanowień, kraje te mają wejść do Unii 1 stycznia 2007 r. Jednak ostatnimi czasy odzywa się coraz więcej głosów proponujących przełożenie rozszerzenia na 1 stycznia 2008 r. Raport Komisji ma mieć decydujące znaczenie dla obu krajów bałkańskich.
Co prawda decyzja o przełożeniu rozszerzenia musiałaby zostać poparta przez wszystkich członków Rady, ale w obliczu niechęci wielu mieszkańców Wspólnoty wobec przyjmowania nowych członków, wydaje się to możliwe. Jednym ze społeczeństw najbardziej niechętnych poszerzeniu są sami Austriacy.
To właśnie Austria najgłośniej opowiadała się przeciwko rozpoczęciu negocjacji członkowskich z Turcją. Dużo przychylniej rząd w Wiedniu patrzy za to na kandydatów z krajów bałkańskich.
/na podst. Le Figaro, Le Monde/ |