|
We wrześniu, Liban gościł grupę brazylijskich muzyków i tancerzy samby, przybyłych prosto z Rio de Janeiro. Wizyta tego rodzaju artystów w muzułmańskim kraju, była sporą niespodzianką. Dla jednych przyjemną, dla innych szokującą. REKLAMA
23 września, w Bejrucie, na placu przed meczetem Mohammeda al-Amina, odbyła się prawdziwie karnawałowa parada, rozbudzając zmysły licznie zebranych. O ile dobry nastrój karnawałowy szybko udzielił się widzom, to elity religijne kraju przyjęły ten show z zażenowaniem i wyraźną niechęcią. Duchowni muzułmańscy, na czele z szejkiem Alim Yassinem orzekli, że show zawiera nieprzyzwoite i obce kulturowo elementy, których promowanie jest nie do przyjęcia. Szejk Yassin przyznał jednocześnie, że duchowni nie maja nic przeciwko wymianie kulturalnej i turystyce, jednak nie mogą dać przyzwolenia na promowanie jawnej nieprzyzwoitości. Tym samym praktycznie zablokowano następny występ Brazylijczyków, planowany na 1 października w Tyrze, na południu Libanu. Samorząd lokalny, biorąc pod uwagę zdecydowanie negatywne opinie duchownych, służby bezpieczeństwa a nawet polityków, anulował wydane wcześniej pozwolenie na występy. Tym samym przyznano że show wykonywany przez skąpo ubranych tancerzy, szczególnie tancerki, i to na bejruckim Placu Męczenników, nie był dobrym pomysłem na urozmaicenie życia kulturalnego miasta. Tak dobrze zapowiadający się karnawał odwołano. Artyści zmienili się w zwykłych turystów. Z minaretów Libanu znowu rozchodzi się, nie zakłócany rozpustną sambą, głos muezzina. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora. |