|
W styczniu znacznie wzrósł poziom przemocy w Iraku. Początek roku przyniósł nową falę ataków. Solidarnie ginęli cywile, policjanci i żołnierze. REKLAMA
Według statystyk prowadzonych przez irackie Ministerstwo Zdrowia, w styczniowych zamachach bombowych i innego rodzaju atakach zginęło 159 cywilów. Dla porównania, w grudniu 2010 r. zginęło 89, w listopadzie 105 a w październiku 120 osób. Styczeń przyniósł więc, licząc od września zeszłego roku, największą liczbę cywilnych ofiar. Zgodnie z danymi irackiego Ministerstwa Obrony, w styczniu zostało zabitych 55 policjantów i 45 żołnierzy. Natomiast w grudniu zginęło „tylko” 41 policjantów i 21 żołnierzy. W dniu 18 stycznia zamachowiec samobójca, ubrany w kamizelkę wypełnioną materiałem wybuchowym i łożyskami kulkowymi, zabił około 50 osób oczekujących na przyjęcie do pracy w policji. Zamach miał miejsce w rodzinnym mieście Saddama Husajna, Tikricie. Dwa dni później wybuch samochodu pułapki zabił, co najmniej 45 szyitów i ranił wielu innych, będących uczestnikami pogrzebu odbywającego się w szyickiej dzielnicy Bagdadu. Wiele osób zginęło też w 2-tygodniowym okresie świątecznym, w czasie szyickiej pielgrzymki do świętego miasta Karbali. Ofiarami byli zarówno pielgrzymi jak i ochraniający ich policjanci, atakowani przez rebeliantów. Początek roku nie przyniósł Irakowi ani spokoju ani bezpieczeństwa. Co gorsze, koniec roku zapowiada się nie lepiej. Wiele wskazuje na to, że całkowite i nie przez wszystkich oczekiwane wycofanie amerykańskich żołnierzy z Iraku, może przynieść intensyfikację różnego rodzaju ataków. |