Boża Armia Oporu znowu atakuje
Jak podaje HRW w swoim ostatnim raporcie, w okresie pierwszych trzech miesięcy 2012 r. partyzanci LRA przeprowadzi 53 ataki na wioski, porywając 90 osób i zabijając 9 osób. Wzrost ataków w porównaniu z identycznym okresem poprzedniego roku, oznacza że ta zbrojna milicja złożona w większości z dzieci jest nadal niebezpieczna i stanowi poważnie zagrożenia w regionie, powiedziała Anneke Van Woudenberg, pracownica HRW.
„Przez trzy dni i noce bez przerwy obładowani żywnością i innymi dobrami szliśmy przez las”, mówi kobieta której udało się wyrwać z rąk partyzantów LRA. „Okropnie nas bili, a kiedy moja siostra po trzeciej nocy zachorowała i zasłabła - porywacze zostawili nas w lesie. Nasi bracia porwani tego samego dnia - nie wiemy co się z nimi dzieje - boimy się że zostali zabici”. To jeden z wielu udokumentowanych przypadków aktywności LRA w ostatnich miesiącach opisany w raporcie HRW.
Aktywność LRA nie budzi wątpliwości, metody i działanie stosowane przez partyzantów są identyczne w RŚA, jak w DR Kongo. Ofiary ataków i porwań są bite kijami, maczetami, często rozebrane do naga przed tym jak zostały zabite. Jednak większość ofiar ataków to porwane dzieci, które za jakiś czas zastąpią porywaczy i będą tak samo bezwzględnie i groźne.
W regionie nie ma ani sieci telefonicznej, ani radia wieśniacy często nie mają możliwości powiadomić władz państwowych, które mogłyby wysłać dodatkowe oddziały wojska, piszą aktywiści.
Joseph Konny obecnie poszukiwany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości, popełnione w Ugandzie w latach 2002-04. Według władz Ugandy, Konny z grupą ok. 100-150 uzbrojonych partyzantów, porwanych dzieci, a także dorosłych oraz członków swojej rodziny ukrywa się w regionie Darfur w Sudanie.
Dwaj pozostali przywódcy LRA poszukiwani przez MTK; Dominic Ongwen i Okot Odhiambo - jak podają ugandyjscy wojskowi - ukrywają się w Republice Środkowej Afryki, każdy z nich z odziałem liczącym po ok. 100 uzbrojonych wojowników, często jeszcze dzieląc się na mniejsze pododdziały. Wszyscy oni przetrzymują w niewoli bliżej nie znana liczbę porwanych dzieci jak i dorosłych, podaje raport.
W sąsiednim Kongo nadal przebywają na wolności inni zbrodniarze. Wsławiony okrucieństwem pułkownik Binany oraz komendant zwany Obol, którym przypisuje się przynależność do Armii Żołnierzy Boga. Ścigani są za masakrę w Makombo, we wschodnim Kongo, wgrudniu 2009 r. gdzie zginęło 345 cywili a ok. 250 osób zostało porwanych. Według władz ugandyjskich, prawdopodobnie przebywają oni w okolicach parku narodowego Garamba w DR Kongo.
Jak piszę aktywiści HRW w ostatnich miesiącach partyzanci LRA operują w małych grupkach, łupiąc wioski, porywając cywili głównie do transportu żywności i zrabowanych wcześniej dóbr. Porwani, którym udało się uciec, mówią o nowej taktyce polegającej na rabowaniu ludności cywilnej i unikaniu masakr na cywilach. Taktyka ta ma im zapewnić bezpieczne kryjówki, na które w przeciwnym razie mogliby ściągnąć uwagę i interwencję wojska.
Władze Ugandy po kilkuletnich zmaganiach z partyzantami LRA, od kilku lat wysyłają także swoje wojska do sąsiednich krajów; DR Konga, Południowego Sudanu, a także do Republiki Środkowej Afryki. Jak podają działacze w raporcie HRW - tylko 100 żołnierzy Republiki Środkowoafrykańskiej strzeże wschodniego regionu kraju (!) W wielu miastach posterunki liczą od dwóch do pięciu słabo uzbrojonych żołnierzy; często bez samochodów, bez środków łączności, a w wielu miejscach nie ma żołnierzy w ogóle. Władze RŚA, które nie dysponują wystarczająco silną armią wspólnie z władzami Ugandy przy, wsparciu ze strony ONZ przyjęły plan ochrony ludności cywilnej w ramach porozumienia Uganda wyśle do RŚA ok. 600-800 swoich żołnierzy.
14 października 2011 r. także USA włączyły się w zwalczanie żołnierzy Boga. Barak Obama wysyłał 100 komandosów, którzy przeszkolą i pomogą w organizacji skutecznej walki z LRA. Amerykańscy doradcy mają pomóc we współpracy pomiędzy cywilami a wojskiem, koordynacji działań wojskowych w sąsiednich krajach, a w zwłaszcza w ujęciu Konnego. Informacje z satelitów szpiegowskich udostępnione przez Amerykanów, mają pozwolić wojskowym na bardziej skuteczne działanie w rejonach aktywności LRA.
ONZ w grudniu zeszłego roku zdecydował powołać misję pokojową w Republice Środkowoafrykańskiej (BINUCA), która ma być odpowiedzialna za bieżące informowanie o sytuacji w regionie, a także za rozbrojenie i demobilizację kombatantów LRA. Jednak do dziś Narody Zjednoczone nie wcieliły swojej decyzji w życie, podaje raport HRW.
W marcu Unia Afrykańska ogłosiła program współpracy regionalnej pomiędzy sąsiednimi krajami, mający na celu wzmocnienie i koordynację wspólnych wysiłków w zwalczaniu partyzantki Konnego. Program przewiduje zaangażowanie ok. 5 tys. żołnierzy z Ugandy, DR Kongo, Republiki Środkowej Afryki i Południowego Sudanu, na razie projekt zyskał poparcie UE, która zapowiedziała że wesprze tę inicjatywę. Obecnie jednak nie jest jasne w jaki sposób przeprowadzone zostaną wspólne działania. Działacze HRW piszą, że są to nadal ilości niewystarczające, aby wyśledzić przywódców LRA i zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej.
Źródło: HRW


Saudyjska wojna cenowa