Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Maciej Konarski: Ajatollah Władimir? Drukuj Email
( 13 głosów)




Maciej Konarski   
03.05.2007.

Ambasada, ambasada, tutaj bombę się podkłada”, śpiewał niegdyś Muniek Staszczyk. Demonstranci pod estońską ambasadą w Moskwie jeszcze nie zdecydowali się na tak radykalne działania, ale już teraz widać, że przynajmniej w sprawach takich jak szacunek dla prawa dyplomatycznego, Rosji Putina jest coraz bliżej do Iranu Chomeiniego.

REKLAMA

Wybite szyby w konsulacie, ambasada szczelnie zablokowana przez demonstrantów, ambasador zaatakowana gazem pieprzowym – taki jest ostatnio chleb powszedni estońskich placówek dyplomatycznych w Moskwie. Od tygodnia znajdują się one w stanie oblężenia, a prokremlowskie młodzieżówki grożą „demontażem estońskiej ambasady” w odwecie za przeniesienie z centrum Tallina kontrowersyjnego monumentu upamiętniającego żołnierzy Armii Czerwonej. Sytuacja zaostrzyła się do tego stopnia, że estońscy dyplomaci boją się opuszczać budynku ambasady, a ich rodziny ewakuowano z rosyjskiej stolicy. Oberwało się nawet Bogu ducha winnemu ambasadorowi Szwecji, którego samochód zaatakowali demonstranci.

Rosyjska milicja biernie przygląda się oblężeniu ambasady, reagując tylko w skrajnych przypadkach. Biorąc pod uwagę, że jeszcze trzy tygodnie temu nie zabrakło jej ani środków ani zapału na rozpędzenie wiecu opozycji, trudno to uznać za przypadek. Z kolei MSZ Rosji posunęło się nawet do usprawiedliwienia demonstrantów, oświadczając, że „wzrost napięcia i taka reakcja społeczeństwa obywatelskiego w Rosji sprowokowane zostały działaniami strony estońskiej” (cóż, zawsze mi się wydawało, że napadanie na obcych dyplomatów jest chuligaństwem, a nie przejawem aktywności obywatelskiej, ale może niewiele wiem o tym świecie). Gdy dodać do tego jeszcze fakt, że większość demonstrujących to aktywiści prokremlowskich organizacji młodzieżowych, a na ich czele stoi Wasilij Jakimienko – na co dzień pracownik służb prasowych Kremla – to trudno się oprzeć wrażeniu, że oblężenie ambasady jest jeśli nie inspirowane, to przynajmniej popierane przez władze rosyjskie.

Nawet barbarzyńcy posłów szanują”, mówił na kartach „Potopu” pan Wołodyjowski i ta zasada obowiązywała od niepamiętnych czasów. Istnieje wiele sposobów by wyrazić swe niezadowolenie z polityki innego państwa – można pisać noty protestacyjne, odwołać ambasadora, zerwać stosunki dyplomatyczne, nałożyć sankcje, a nawet wypowiedzieć wojnę. Jednak nawet w tym ostatnim przypadku placówki dyplomatyczne i ich obsada pozostają nietykalne. W cywilizowanym świecie żaden rząd nie dokonuje ani nie toleruje naruszania nietykalności dyplomatów – potwierdza to zresztą Konwencja Wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych. Ich specjalny status to jedna z najświętszych zasad społeczności międzynarodowej.

To, co dziś dzieje się w Moskwie, jest więc złamaniem pewnego tabu. Dotychczas takie rzeczy działy się co najwyżej w rządzonym przez fundamentalistów Iranie, łukaszenkowskiej Białorusi czy innych bananowych państewkach tego pokroju. Czyżby więc Rosja chciała dołączyć do tego zacnego grona? Czyżby Władimir Putin chciał iść w ślady ajatollaha Chomeiniego? Wiele niestety na to wskazuje, gdyż dzisiejsze próby „demontażu” estońskiej ambasady nie są pierwszym takim przypadkiem w ostatnich latach. Wystarczy sobie przecież przypomnieć brutalne pobicia polskich dyplomatów, jakie miały miejsce w Moskwie latem 2005 roku

Zresztą tolerując, czy wręcz inspirując ataki na estońskie placówki dyplomatyczne, Rosja sama strzela sobie w stopę. Zaniepokojenie wydarzeniami w Moskwie wyraziły już Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Po szantażach energetycznych, flirtach z islamistami i prowokacyjnych wystąpieniach, tym razem łamaniem prawa dyplomatycznego Kreml wzbudza nieufność na Zachodzie. Jeśli obawiające się Rosji państwa Europy, takie jak chociażby Polska, potrzebowały kolejnego dowodu potwierdzającego, że jest ona nieprzewidywalna i niezdolna do partnerskiego traktowania swych sąsiadów, to Moskwa właśnie podaje im go na tacy.

Może więc rosyjska polityka zagraniczna nie jest wcale tak makiaweliczna jak mogłoby się wydawać? A może po prostu z rządzących na Kremlu „siłowików” raz na jakiś czas wychodzą ich sowieckie przyzwyczajenia?

Drukuj Email
 
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny