Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Sarajewo, czyli espresso w Alei Snajperów Drukuj Email
( 22 głosy)




Maciej Kraśniewski   
16.05.2007.

Ile  ci  zapłacili żeby  tam  pojechać?  Nie  dasz  się zabić w Alei Snajperów? Docinki towarzyszyły mi już od kilku  tygodni. Bośnia  i Hercegowina to przecież Azja w Europie,  - zniszczona i niebezpieczna - słowem pełna egzotyka. Milorad- mój bośniacki znajomy, proszony o  rozwianie obaw,  prychnął tylko: „to miasto jest z inata”- nie  poznasz go,  dopóki  ci na to nie pozwoli. Polubisz, jeśli zaakceptujesz inat.

W poszukiwaniu inata

Tajemniczy  inat nie był bałkańskim materiałem  budowlanym, programem odbudowy finansowanym  przez UE,  ani nawet potrawą. To stare  bośniackie  słowo oznacza  opór, przekorę, niezmienność  poglądów.  Cechy te określają mentalność mieszkańców miasta od jego początków. Ich  wcieleniem jest osławiony inat  kuća - „dom przekory” - chałupinka kupca, który nie zgodził się na zburzenie jego domu pod budowę ratusza - „daru” imperium austro - węgierskiego dla  nowej prowincji. Nie udało mu  się wprawdzie wygrać z biurokracją, ale poniekąd swój cel osiągnął - na rozkaz władz jego warsztat przeniesiono dokładnie naprzeciwko - tuż za rzekę. Stoi  tam zresztą do dziś. Ratusz zaś, chyba do dziś uważany za najpiękniejszą budowle XIX-wiecznego Sarajewa,  wojna zmieniła w  malowniczą ruinę. Wychylając się z  jego tarasu widać jak na dłoni Miljaczkę, w bośniackich  legendach magiczną rzekę niosącą z gór opowieści o ciężkim życiu górali, zatargach i  krwawych  vendettach.  Czy to jej podszepty słyszał serbski uczniak Gawriło Princip,  stojąc na moście Łacińskim, na rogu nabrzeża i uliczki Zelenih Beretki? Nie dowiemy  się tego nawet  na miejscu tragedii - tablica pamiątkowa ginie wśród  kurzu, nie zauważają jej grupy turystów w pośpiechu wysiadających z tramwaju. Zapytany przechodzień wyjaśnia fenomen: „Sarajewo to przecież nie tylko wojna, nie będziemy zarabiać na trupach”. Niedaleko od miejsca  tragedii rozpoczyna się labirynt starych secesyjnych uliczek. Ta część miasta powstała  po austriackiej  aneksji. Jej europejska architektura miała „ucywilizować” miasto, paradoksalnie jednak obecna tu ornamentacja wydaje się niepokojąco orientalna – dowód na to, że prawdziwego oblicza miasta nie sposób było ukryć nawet pod stylizowaną elewacją budynków.  Stopniowo ciąg  coraz węższych uliczek wciąga mnie w  Bascarsije, zabytkową  dzielnicę  turecką.

Żerując na wyobrażeniu Zachodu o Wschodzie

„Nic nie  sprzedaje się tak dobrze  jak ludzkie marzenia”... Władze Sarajewa, postępują w myśl  powyższej maksymy, posługując się orientalnym sztafażem lansują  wizje miasta orientalnego, tureckiego - wizerunek całkowicie nie pasujący do stolicy słowiańskiego narodu. Mają jednak do tego prawo - choć o  słowiańskiej cytadeli w tym miejscu napomyka się już w 1263 roku ( dokładnie jak o Warszawie), charakter Sarajewa tak naprawdę określił dopiero najazd Turków w  1429. Pierwszy gubernator  prowincji Isa-Beg Isaković założył pod  cytadelą w 1461 roku idealne muzułmańskie  miasto . Pomyślne koleje losu miasta w szesnastym wieku pod  rządami gubernatora Gazy Husrev Bega zaowocowały wzniesieniem meczetu Sułtana-bodaj najpiękniejszego w Europie oraz medresy - swoistego uniwersytetu filozofii sufickiej. Nic tak jednak nie kształtuje wyobrażenia o Sarajewie jako elemencie Orientu jak główny plac Bascarsiji - środek szuku,  tradycyjnego wschodniego bazaru. Uwodzicielskie, skąpo odziane sprzedawczynie reklamują czadory (nikt w Bośni ich nie nosi, szczytem ortodoksji są tu chusty na głowach i luźne ubiory), w parterowych domkach stoły uginają się  pod ciężarem kolorowych chust, miedzianych garnków, przedmiotów ozdobionych arabskimi ornamentami. Prawdziwości przydaje małemu Orientowi symbol miasta - fontanna „Sebilj”, żywcem przeniesiona z tysiąca i jednej nocy. Dopiero pod wieczór, gdy na opustoszałym placu ubywa turystów, zbierają się  przy niej starsze kobiety, przez gwar przebija się głos muezina z minaretów dziesiątek zabytkowych meczetów. Dopiero wtedy  udało mi  się odkryć prawdziwe, nieturystyczne oblicze miasta. Stare Sarajewo to arkadowe krużganki medres i meczetów, wąziutkie skrawki zieleni zajmowane przez zabytkowe nagrobki - skromne białe płyty, rywalizujące  ze sobą w wielkości wieńczącego je kamiennego turbanu. Zawodzi tu wyniesiona z Polski wiedza, powraca słowo  Orient - jakże wygodne wyjaśnienie naszej cywilizacji dla wszystkiego, co odmienne,  nieznane. Gdy sobie to uświadomimy, zdziwienie  budzi tylko fakt,  iż cywilizacje współistniały tu pokojowo, przenikały się wzajemnie. 

Bałkańska Jerozolima-raj utracony i odzyskany

Sarajewo widziane z góry, z Żuta tabinja (ottomańskiej „żółtej cytadeli”) nie jest zniszczone  ani podzielone, śródziemnomorska roślinność przechodzi w las minaretów ozdabiających brzegi doliny, śródmieście przyciąga wzrok eklektyzmem - neogotycka katedra  katolicka wygląda  jak skromny zbór kalwiński, sąsiadująca katedra prawosławna to wcielenie austriackiego  baroku, renesansową  synagogę sefardyjską zaprojektował potomek Maurów. Tajemnicze steczaki (bośniackie kamienie nagrobne) rozsiane po okolicznych wzgórzach dodają  do tej układanki jeszcze herezję  bogomiłów - syntezę zachodniego i wschodniego chrześcijaństwa. Nad centrum  nadal unosi się zapach kawy podawanej z rachatłukum (słodka galaretka) w kafanach - maleńkich  pijalniach kawy, tramwaje jeżdżą  po tej samej trasie,  co w 1885, gdy miasto  jako pierwsze w Europie uruchomiło sieć tramwajową, w oddali widnieje most projektu Eiffla, zlecenie uchylające mu drzwi do wielkiej kariery. Sielankę przerywa hałaśliwy trabant EUFORu, którym niemieccy  żołnierze obwożą swoje dziewczyny. Grupa muzułmańskich wyrostków, pijących nieopodal piwko -znacząca bośniacka modyfikacja islamu (głosząca że zakazu picia piwa prorok nie wymienił)  podgłaśnia  turbofolk, narodową hybrydę techno i ludowej tradycji muzycznej. Dawna wielokulturowość odeszła, miasto w obecnych granicach jest  w 87%  bośniackie, jedyna serbska dzielnica Dobrinja poraża biedą i ostrzelanymi fasadami domów. Obecne, jednolite etnicznie Sarajewo jest jednak sztucznym wymysłem  administracyjnym. 130 tyś Serbów mieszka we Wschodnim Sarajewie - „odrębnym mieście” już za granicą, w bośniackiej Republice Serbskiej. Przejeżdżając między nimi nie przekraczamy muru, czuje się jednak niechęć do  dialogu, brak współpracy między mieszkańcami „miast”. Milczenie wyjaśniają nagrobki schodzące w dół doliny wokół miasta - pomniki tysięcy ofiar oblężenia. Czy możliwy jest dialog, porozumienie w obliczu tragicznej przeszłości? Anegdota znajomego trzeźwo ocenia szanse takiego rozwiązania – „Punkt spotkań w mieście jest pod katedrą  katolicką, turyści siedzą na schodach, Bośniacy stoją, Serbowie zabierają się gdzie indziej –dawne Sarajewo powróci jeśli turyści zaakceptują nas, a my siebie nawzajem, kiedy staniemy razem” W ostatni wieczór w Sarajewie nie dotarło do mnie  nic z  tych słów. Dopiero w samolocie zdecydowałem, że  następnym razem w Sarajewie postaram się nie tylko usiąść z lodami na schodach, ale spróbuję także skłonić się do odrobiny refleksji. Jak na razie bowiem moje zrozumienie ograniczało się do kupna kawy i tradycyjnej sirnicy. Dobrze, iż byłem przynajmniej świadom, że picie kawy jest tu uznanym usprawiedliwieniem wszelkich spóźnień. Należy wszystkim życzyć możliwości takich wymówek, gdzieś na rogu  Bana Kulina i Kulovica.

               

Drukuj Email
 
Sarajewo - miasto, bez którego nie byłoby ubiegłorocznych wakacji. Wspaniale położone, gorące, parujące po nagłej burzy. Kobiety europejskie i orientalne (celowe skróty myśłowe). Gorąca mocna kawa i słodkie ciasto. Dywany, miedziane talerze i śpiew muezinów. Nie da się tego opisać tak po prostu. Miasto kontrastów i napięcia. Żywego konfliktu, który stoi tuż za rogiem i czeka na rozładowanie. Wystarczy jedna iskra. To widać w całej Bośni.
Eloe, 2008/07/22 02:58
Wróciłem dzisiaj z Sarajewa...rozmawiałem z lódzmi którzy są chyba najbardziej otwartymi na świecie- w 2 słowach-piękne miasto !!!
Mario, 2008/07/05 10:13
Też wybieram sie na Bałkany 12 lipca i zamierzam zwiedzić Sarajewo. Myślę, że będzie super!
Maniek, 2008/07/04 01:17
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny