|
Częsta jest opinia, jakoby ortodoksi religijni w Izraelu mieli zbyt dużą władze jak na swą liczebność, a przez to zagrażają demokratycznemu charakterowi państwa. Spróbujmy rozprawić się z tym poglądem, a szczególnie z (absurdalnym) postulatem dążenia do świeckości państwa Izrael. REKLAMA
Strona 1 z 3 Głównym rzecznikiem walki z ortodoksją religijną – i nieco znanym na gruncie polskojęzycznym – wydaje się być Urii Huppert, swego czasu prezes Ligi do Walki z Przymusem Religijnym. Już same tytuły książek Hupperta wydanych w Polsce, nie budzą wątpliwości co do ich charakteru. ,,Izrael: Rabini i Heretycy”, ,,Izrael na rozdrożu” czy ,,Izrael w cieniu fundamentalistów” (w rzeczywistości to jedna, niewiele pozmieniana książka), [1] opisują zagrożenia jakie niesie ze sobą ortodoksja judaistyczna. ,,Nie można powiedzieć – pisze Huppert – że społeczeństwo izraelskie jest dziś zagrożone widmem Kulturkampfu (walki o kulturę) pomiędzy dążeniami ortodoksji religijnej a dążeniami świeckiego państwa żydowskiego. Ów Kulturkampf jest już godną ubolewania rzeczywistością”. [2] Nawiązując do słów Hupperta, wydaje się, iż punktem wyjścia do rozważań na temat religijności w Izraelu, powinno być przeanalizowanie, czy w ogóle coś takiego jak ,,żydowskie państwo świeckie” jest możliwe?
Jeśli nie judaizm to co?
Izrael jest państwem żydowskim czy komuś się to podoba czy nie. Wynika to jasno z Deklaracji Niepodległości Państwa Izrael, dokumentu niezwykle istotnego dla Żydów izraelskich (coś jak preambuła do konstytucji, której zresztą Izrael nie posiada) i przypomnijmy, napisanego i przyjętego głównie pod wpływem syjonistyczno-socjalistycznych elit żydowskich w 1948 roku. Oto w Deklaracji odnajdujemy kilka ciekawych zapisów z których przynajmniej dwa zasługują na uwagę w kontekście naszych rozważań. Po pierwsze, zapis, iż ,,(…) niniejszym proklamujemy utworzenie Państwa Żydowskiego na Ziemi Izraelskiej (…)”.[3] Stwierdzenie powyższe jest szczególne, gdyż próżno szukać w ustawach zasadniczych innych państw (demokratycznych), podobnych założeń, opierających się na tak silnej koherencji państwa z narodem. A po drugie, na końcu Deklaracji znalazł się zapis, iż ,,Pokładając wiarę we Wszechmocnym, składamy nasze podpisy (…)”. [4] Co ciekawe, w tłumaczeniu Aviziera Ravitskyego, to samo zdanie brzmi: ,,Podpisaliśmy z ufności w Opokę Izraela”. [5] Tak czy inaczej, najczęstsza interpretacja powyższego stwierdzenia, skłania się ku starotestamentowemu ,,Jestem, który Jestem” czyli odwołaniu do hebrajskiego Elohim.
Skoro w założeniu Izrael powstał jako państwo Żydów, to istota tej koncepcji, musiała sprowadzać się do określenia ,,Kto jest Żydem”. Dobrze wiedzieli to tzw. Ojcowie Założyciele Izraela, jak Dawid Ben-Gurion, który postanowił zadać to pytanie kilkudziesięciu żydowskim intelektualistom z całego świata. Z około pięćdziesięciu odpowiedzi jakie uzyskał, zaledwie trzy opierały się na świeckich kategoriach, reszta osób sugerowała religijne konotacje żydostwa. [6] I na dobrą sprawę, nie ma się co dziwić gdyż religijny wyznacznik narodowości, jest w tym przypadku niezwykle istotny. Powiązanie religii judaistycznej z narodowością żydowską, jest czymś szczególnym, wyrażającym się w jedności, nierozłączności i zależności trzech elementów – wiary, narodu i ziemi. [7] Brytyjski historyk Paul Johnson sugeruje wręcz, iż ,,Judaizm stworzył Żydów, a nie na odwrót”. [8] Natan Glazer stwierdził zaś, iż ,,Judaizm jest organicznie związany z konkretnym (...) narodem. Więź ta jest tak ścisła, że słowo „Żyd” (...) odnosi się zarówno do wyznawcy judaizmu jako religii, jak i do członka narodu żydowskiego”. [9] Dlatego, przyjęło się, iż wyznanie judaizmu wyznacza kto jest Żydem. W przeszłości odejście od judaizmu powodowało w praktyce utratę tożsamości żydowskiej. Religijny wyznacznik narodowości potwierdza też współczesne izraelskie prawodawstwo, gdzie w myśl ustawy o Prawie do Powrotu, Żydem jest ten kto urodził się z matki Żydówki lub kto nawrócił się na judaizm i nie należy do innego wyznania. [10]
Przy czym, wydaje się, iż wręcz religijne kryterium narodowości żydowskiej jest istotniejsze od biologicznego, co uzmysławia przypadek Oswalda Ruffeisena (1922-1998). Był to zakonnik-karmelita, urodzony w Polsce w rodzinie żydowskiej, gdzie po II wojnie światowej przyjął religię chrześcijańską. Po emigracji do Izraela, starał się o obywatelstwo izraelskie, powołując się na etniczność i tożsamość kulturową. Ówczesny minister spraw wewnętrznych odrzucił podanie Ruffeisena, argumentując, iż nie można zarejestrować go jako osobę narodowości żydowskiej, gdyż wyznaje inną religię niż judaizm. Tak rozpoczął się spór karmelity z instytucjami izraelskimi. Ostatecznie, Sąd Najwyższy Izraela, po dziewięciomiesięcznym rozpatrywaniu skargi, także odrzucił wniosek Ruffeisena, sugerując zarejestrowanie petenta jako osoby bez przynależności narodowej (Ruffeisen zrzekł się wcześniej obywatelstwa polskiego). Pomimo tego, iż po latach karmelita w końcu uzyskał obywatelstwo, to powyższy przypadek ukazał, iż narodowość żydowska ma przede wszystkim wymiar religijny, a Izrael jako państwo żydowskie, jest de facto państwem judaistycznym.
|