Afganistan - huntingtonowski świat w pigułce
Niedawno pan Ban Ki-moon przedstawił raport dla Rady Bezpieczeństwa. Raport ów podaje, że w stosunku do ubiegłego roku, straty wśród ludności cywilnej w Afganistanie wzrosły aż o 39 procent.
Jedną z przyczyn tak wysokiego wzrostu liczby ofiar cywilnych w Afganistanie są, jak zaznacza raport, nocne ataki podejmowane przez wojska NATO.
Co to wszystko oznacza?
Czy pod przykrywką dążenia do rozmów pokojowych z ugrupowaniami rebelianckim, NATO intensyfikuje działania w Afganistanie?
No więc jak ten biedny prezydent Karzaj ma rozmawiać z talibami, jeśli ci regularnie tracą ludzi z rąk zachodnich sił?
A dziwią się media i politycy, że talibowie nie chcą w takiej atmosferze negocjować.
Karzaj stoi między młotem i kowadłem. Z jednej strony USA, ONZ, z drugiej talibowie, Haqqani, Hekmatjar i... chyba coraz większa część afgańskiego społeczeństwa.
Wszystkiego dopełniają te przypadkowe ofiary cywilne. Ludzie nie chcą już w Afganistanie ani sił koalicyjnych, ani Karzaja...
... ani talibów.
Północ przygotowuje się do walki - dawny Sojusz Północny na nowo uposaża swych ludzi w broń. To się zaczęło już parę lat temu, gdy tylko zrobiło się głośno o owych rozmowach pokojowych. Tadżycy i Hazarowe nadal bardzo obawiają sę talibów. Zwycięstwo z 2001 roku zostało zaprzepaszczone - mówią byli mudżahedini z północy kraju.
Pokój z talibami,, to pokój w atmosferze terroru" - tak to widzą.
Zachód powoli zaczyna zbierać swoje zabawki, a sąsiedzi Afganistanu już mrugają do niego oczkami... Amerykanie zostawią garść dzielnych żołnierzy w pięciu bazach - ci chyba dopięli swego. Ale, czy Afgańczycy na to pozwolą? Okaże się za parę lat.
Niepasztuńska północ, która niewątpliwie zyskała na interwencji w 2001, być może znów będzie musiała się martwić o swój byt. Czy dumny i niepokorny Pasztunistan przejdzie do prawdziwej kontrofensywy?
Afganistan to taki huntingtonowski świat w pigułce. Toczy się o niego konflikt między cywilizacjami. Wewnątrz nieustannie ścierają się kultura Pasztunów i kultura ludów posługujących się językiem dari - polecam Granice wyobraźni politycznej Afgańczyków, pani prof. Sierakowskej-Dyndo.
Panpasztunizm, paniranizm, panturkizm i idąc za Huntingtonem, pięć obcych cywilizacji - skrzypi, trzeszczy, wióry lecą, ale jakoś się trzyma - taki mały afgański kociołek.
Konflikt północy z południem wciąż trwa... A że z roku na rok ginie więcej cywili, to już nie takie ważne. Sprawa iście marginalna.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz