co z Afganistanem
Premier Tuskiem wraz prezydentem Komorowskim zgoda, mimo wszystkich niedoskonałości całkiem porządni z nich ludzie (choć co z tym obiecanym odwrotem z Afganistanu, panie Prezydencie? Teraz zabili już sobie bin Ladena na dobre, więc nie ma najmniejszego powodu, aby tam siedzieć choćby i dzień dłużej), ale… mówimy sojusz NATO, a w domyśle… nasi super sojusznicy. Jesteśmy atakowani namiarem wszelakich przekazów – gdyż informacjami, czy wiadomościami trudno to nazwać – w ca. 99,9% zupełnie nieistotnych, a to wyścig w błocie, a to 20kilogramowy kot. Chcą nam na przykład sprzedać teraz historyjkę o ibn Ladenie, o której celny, wczorajszy nagłówek w TVN24 mówił: „Mój kot wymyśliłby lepszą”, atakują przy tym z prasy, radia i telewizji, niczym Libię z ziemi, morza i powietrza, aby pokonać nasz system obronny, walczący z ich wszechmocną niestety dzisiaj głupotą. Pokazują nam zdjęcia, jak przyglądają się w stadnej katatonii egzekucji Geronimo, kimkolwiek on jest (był), w nadziei, że ktoś zechce to badziewie kupić. Jeśli ci, co wymyślają takie historie prowadziliby własne biznesy, za własne pieniądze, jak nic pomarliby z głodu.
A taki Brassens potrafił w jednym wersie zawrzeć więcej prawdziwej, merytorycznej treści, niż całe roczne archiwum NYT, WP, czy innego Foxa do s-ki z Aljazeerą. Może to i odważna teza, ale podejmuję się ją obronić, wystarczy posłuchać Brassensa, w piosence tu wiek nie ma znaczenia, proroczo napisanej pewnie dla triumwiratu (plus ten fircyk, z doskoku) bombardującego od miesiąca Libię, a bezczelnie udającego NATO. W ramach śpiewania poezji piosenkę brawurowo wykonał wspaniały Zespół Reprezentacyjny – ku pokrzepieniu serc i duszy słuchajmy poezji w tych bezdusznych czasach!



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz