Sytuacja Palestyńczyków w Izraelu
W czwartek 17 marca na Uniwersytecie Łódzkim gościł pan Jeff Harper z Izraela.
Opowiadał jak wygląda dzisiejsza sytuacja ludności palestyńskiej na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz w Strefie Gazy, czyli formalnie terenach Autonomii Palestyńskiej, a nieformalnie na terenach okupowanych przez Izrael. Tereny te zajmują 22 % powierzchni Izraela, wydaję się to być bardzo niewiele biorąc pod uwagę fakt, że liczba ludności palestyńskiej jest większa, niż liczba ludności żydowskiej. Palestyńczycy, podobnie jak ONZ, UE (w tym Polska) zgodzili się, aby na tym niewielkim terenie zostało utworzone ich państwo - Palestyna. Jest tylko jedno "ale". Zgody takiej nie wyraził Izrael, który pragnie rządzić całością terytorium przyznanego mu po 1945 roku.
Sytuacja Palestyńczyków jest dramatyczna. Zamieszkują oni zaledwie ok. 70 osad wyznaczonych przez izraelski rząd. Osiedla te otoczone są osiedlami izraelskimi i połączone niezbyt gęstą siecią dróg kołowych, na których ustawiono ponad 700 izraelskich "check pointów" z wojskami izraelskimi. Wszystkie drogi szybkiego ruchu na terenie autonomii przeznaczone są wyłącznie dla Żydów. JAkby tego było mało, osiedla palestyńskie otaczane są wysokim na 8 m murem. W ten sposób są one oddzielone od świata. Do palestyństkiego osiedla prowadzi zwykle jedna droga a przy wjeździe do miasta znajduje się posterunek izraelski.
Sytuację pogarsza fakt, że administracja izraelska nie wydaje Palestyńczykom zgody na budowanie domów, a te już zbudowane są niszczone. Z procederem niszczenia palestyńskich domów walczy organizacja założona właśnie przez pana Jeffa Harpera The Israeli Committee Against House Demolitions (ICAHD). Dzięki zbieranym na całym świecie funduszom organizacja ta wybudowała już 174 domy dla palestyńskich rodzin. Jest to niestety tylko kropla potrzeb w morzu ponad 25 tysięcy zburzonych domostw. Zburzony dom oznacza brak dachu nad głową dla palestyńskiej, najczęściej licznej rodziny, która mieszka pod gołym niebem, bądź koczuje w domu u swojej bliższej lub dalszej rodziny. W ten sposób w niewielkich pomieszczeniach mieszka nie raz kilkanaście a nawet 20 osób.
Międzynarodowa opinia publiczna jest niezbyt zainteresowana tym problemem. Krótkotrwałą uwagę zdobyła ta sprawa ko. 8 lat temu, gdy podczas burzenia domu zginęła 23-letnia wolontariuszka z USA, która próbowała temu zapobiec. Zginęła tragicznie pod kołami buldożera. Innym razem zginęła kobieta w ciąży, matka 10-ciorga dzieci, którą buldożer zaskoczył śpiącą we własnym łóżku. Procederom tego typu nie widać niestety końca.
Osobiście myślę, że świat stara się tego nie widzieć. Żydzi cały czas uważani są za ofiary holokaustu, którym należy się zadośćuczynienie. To oni są ofiarami, to oni są poszkodowani i to im należy się pomoc i wyrozumiałość. A Palestyńczycy są jedynie muzułmanami. A dziś słowo muzułmanin = terrorysta. Tak więc rząd izraelski mówi: burzymy siedziby islamskich terrorystów, a dach nad głową traci biedna palestyńska rodzina z 6 czy 7 dzieci. Mam nadzieję, że w chwili gdy uwaga świata skupia się na krajach arabskich, być może ujrzy w końcu problem w niewielkiej "Autonomii" Palestyńskiej i sprawi, że jej nazwa w końcu zaistnieje w świecie realnym.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz