Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Hubert Kozieł: Co upiecze Baker?

Hubert Kozieł: Co upiecze Baker?


10 grudzień 2006
A A A

Prezydent Bush dostał niedawno w swe ręce przygotowany przez dwupartyjną komisję raport dotyczący sytuacji w Iraku i sugerujący drogi z niej wyjścia. Zaprezentowany dokument został stworzony przez grupę lepszych i gorszych ekspertów kierowaną przez kongresowego weterana, Demokratę Lee Hamiltona oraz Republikanina Jamesa Bakera III-go (sekretarza stanu za poprzedniego Busha). O ile media najwięcej uwagi poświęcają znajdującym się w raporcie oczywistościom – czyli opisowi chaosu w Iraku, to niewiele informują o proponowanych rozwiązaniach tej sytuacji.

Irak – idealne miejsce na spędzanie wakacji

Raport Bakera ukazuje sytuację w Iraku jako totalny chaos, skraj wojny domowej i załamanie wszelkich prób odbudowy kraju. Szyici i sunnici walczą przeciwko sobie, przeciwko siłom koalicji i często między sobą. Do tego dochodzą Kurdowie, Al-Kaida i Bush jeden wie co jeszcze. Trudno nad tym zapanować i trudno się dowiedzieć kto zaczął. Rząd Iraku jest kontrolowany przez siły działające na zlecenie członka ,,Osi Zła” Iranu, a oddziały MSW przypominają bardziej szwadrony śmierci ajatollahów niż stróżów prawa. Wydobycie ropy, edukacja, bezpieczeństwo publiczne, podstawowe świadczenia państwa – wszystko to jest niszczone przez bezmyślne akty terroru ze strony członków obu islamskich denominacji wyzywających się nawzajem od zdrajców, heretyków i agentów Izraela. Siły koalicji znajdują się w środku tego ,,płonącego szpitala psychiatrycznego”. Z tą opinią się zgadzają prawie wszyscy, którzy oglądają wieczorne wiadomości. Pytanie: Co z tym zrobić?

Twórcy raportu Bakera nie chcą zwiększenia amerykańskiej obecności w Iraku. Nie chcą też jednak natychmiastowego odwrotu. Chcą je zmniejszyć o połowę i wycofać po dwóch latach. Do tego czasu mają się one przenieść do ufortyfikowanych baz na irackiej prowincji, w których szkolono by irackie siły bezpieczeństwa. (Jakie siły bezpieczeństwa? Podlegające Teheranowi Brygady Badr?)
Samo wycofanie oddziałów amerykańskich z miast jest interesującym pomysłem, gdyż łatwiej się bronić przed zamachowcami-samobójcami, snajperami i fanatykami z RPG w ufortyfikowanej bazie na pustyni niż na wąskich uliczkach Sadr City. W dokumencie nie pada to stwierdzenie, ale bardzo możliwe, że jego twórcy liczą na to, że terroryści wzajemnie się pozabijają, gdy pomiędzy nimi nie będą stali amerykańscy G.I. Co ciekawe, raport przewiduje możliwość, że w ciągu 2 lat Irak może się rozpaść na trzy części, wzdłuż granic etniczno-konfesyjnych. Autorzy zastanawiają się też nad możliwością objęcia władzy w Iraku przez ,,silnego przywódcę” i ,,odejścia od demokratycznego systemu rządów”. Jeżeli szyici stanowią problem, to może by ułaskawić Saddama...

Syria i Iran – główni dobroczyńczy regionu

Baker wzywa do dialogu z Syrią i Iranem w celu opanowania sytuacji w Iraku. Syria miałaby uspokoić sunnitów (ciekawe jaką rzeczywiście ma nad nimi kontrolę...), Iran uspokoiłby szyitów (czyni to skutecznie od 1979 roku...). Oba kraje teoretycznie powinny okazać się pomocne, gdyż w ogromnym stopniu przyczyniły się do zniszczenia jakichkolwiek szans na demokrację w Iraku. Jednakże jak wiadomo nie zrobią tego za darmo. Iranowi marzyłoby się szyickie państewko wasalne w południowym Iraku, połączone być może z bogatymi w ropę terenami zamieszkanymi przez szyitów w Arabii Saudyjskiej.

Jednakże Baker proponuje coś innego. Raport rekomenduje, by sprawa irańskiego programu nuklearnego została powierzona grupie państw – stałych członków RB ONZ i RFN. Większość z tych państw jak wiadomo jest za ,,pokojowym programem nuklearnym Iranu”. Z tymże Iran nie potrzebuje ,,pokojowego programu nuklearnego”, gdyż posiada drugie co do wielkości zasoby gazu ziemnego na świecie, o ropie nie wspominając. Mając ogromne źródła taniej i bezpiecznej energii z uporem maniaka, ryzykując sankcje ONZ i wojnę z USA, pragnie wzbogacać uran na skalę przemysłową i kupuje od pakistańskiego doktora A.Q. Khana technologię do budowy głowic nuklearnych. Nie wygląda więc na to, by ajatollahowie potrzebowali atomu do zapalenia lampek układających się w napis ,,Kochamy USA!”...

Fragmenty raportu poświęcone konfliktowi izraelsko-arabskiemu powtarzają banały znane od 1967 roku, dodatkowo odgrzewając pomysł oddania Syrii wzgórz Golan. Jest tam co prawda mowa o wzajemnym zaufaniu, zakończeniu ingerencji Syrii w sprawy Libanu i odcięciu dostaw broni dla Hezbollahu, ale każdy kto zna historię regionu wie, że wszystkie te postulaty są nierealistyczne. Syria zawsze traktowała Liban jak Rosja Pribałtikę, a gdy negocjacje w sprawie wzgórz Golan przeciągały się, wysadzała w powietrze autobusy w Izraelu.

Jak na razie, w ramach zbliżenia do państw „Osi Zła”, USA ochładzają stosunki ze starymi aliantami: Izraelem i Jordanią. Jordański król Abdallah przez ostatni miesiąc często znikał ze swego pałacu i zajmował się wizytowaniem granicznych garnizonów. Obawia się, że po wycofaniu wojsk USA, fala terroryzmu przeleje się przez granice do jego królestwa. Olmert jak na razie udaje, że plan Bakera nie stanowi żadnego zagrożenia dla Izraela. Jednakże sojusznik Bakera – nowy sekretarz obrony Robert Gates, już bez porozumienia z Izraelem podczas swego przesłuchania konfirmacyjnego rozpowiada o arsenale nuklearnym państwa żydowskiego sugerując, że nie dziwi się temu, że Iran również chce mieć bombę. Za tym idą również dyplomatyczne naciski na Tel Aviv, by rozmawiał z Autonomią Palestyńską, chociaż nie bardzo wiadomo, z kim tam można rozmawiać.

James Baker III – uczciwy, niezależny ekspert

Wejście planu Bakera w życie wcale nie jest pewne. Prezydent Iraku Jalal Talabani – z pochodzenia Kurd – uważa dokument za zły. Nie podobają mu się wzmianki o centralizacji kontroli nad ropą naftową i duże uprawnienia amerykańskich doradców. Uważa, że rebelię można by zdusić, gdyby Amerykanie pozwolili irackiemu rządowi ostro zadziałać. Również prezydent Bush ma poważne wątpliwości w sprawie sukcesu ewentualnych negocjacji z Iranem. Uważa, że Iran wpierw powinien zaprzestać programu nuklearnego. Wydaje się jednak, że raport będzie wprowadzony częściowo w życie. Bush prawie nie ingerował w działania Rumsfelda i nic nie wskazuje na to, że będzie ingerował w działania jego następcy Roberta Gatesa.

Baker jest bardzo silnie powiązany biznesowo z Saudyjczykami, co może zniekształcać jego wybory polityczne. Jego dokonania z czasów administracji pierwszego Busha również nie są zachęcające. Pozwolił wtedy Syrii ,,połknąć” Liban, jak również tuszował Lockerbie zrzucając z przyczyn politycznych winę za zamach na Libię zamiast na Iran i Syrię. Za te i inne jego działania (m.in. dotyczące wojny w Zatoce czy procesu pokojowego) płacimy do dzisiaj.