Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Hubert Kozieł: Wywiad pakistański i Al.-Qaeda

Hubert Kozieł: Wywiad pakistański i Al.-Qaeda


09 wrzesień 2005
A A A

Wywiad pakistański nosi nazwę ISI - Inter-Services Intelligence. Z racji swych ogromnych wpływów jak i dużych pieniędzy, z którymi się styka, nosi on czasem miano ,,tajnego rządu Pakistanu”. Organizacja ta stanowi światowy ewenement, gdyż z jednej strony utrzymuje ona od bardzo dawna bliskie stosunki z CIA, z drugiej zaś była głównym protektorem Talibów.

Niektórzy zresztą nazywają jej pracowników ,,Talibami w garniturach”. Prawda jest bowiem taka, że to ISI wyszkoliło kumpli Muły Omara z przygranicznych medress. Zapewniało im broń i fundusze.
We wrześniu 1994 r. Talibowie rozpoczęli podbój Afganistanu. 27 IX 1996 r. zdobyli Kabul, gdzie powiesili na latarni postkomunistycznego prezydenta Nadżibullaha. 9 sierpnia 1998 r. wkroczyli do Mazar-i-Szarif – twierdzy komendanta Dostuma. Jeden z oficerów ISI stwierdził wówczas z radością: ,,Moi chłopcy i ja wkraczamy do Mazar-i-Szarif”. ISI nie opuszczało Talibów. Agenci tej organizacji zginęli w trakcie amerykańskich nalotów na Afganistan w 1998 r. W czasie amerykańskiej inwazji w 2001 r. w sztabie Talibów przebywało 5 oficerów ISI. Gdy zabito komendanta Masuda, dowództwo Sojuszu Północnego ogłosiło, że zbrodni dokonała Al.-Qaeda i ISI.
Amerykanie z tego powodu nigdy w pełni nie dowierzali Pakistańczykom. Gdy 25 marca 2000 r. Clinton odwiedzał Pakistan, wysłano najpierw pusty Air Force One. Dopiero później inny samolot przywiózł prezydenta. US Secret Service bardzo odradzało mu wizytę w tym kraju, gdyż uważało, że ISI jest do takiego stopnia zinfiltrowane ludźmi Al.-Qaedy, że nie można tam zapewnić bezpieczeństwa prezydentowi jedynego supermocarstwa.

Szejk Saeed – z mroku powstałeś i w mrok się obrócisz...

Pakistańczyk Szejk Saeed ukończył London School of Eonomics, by następnie wybrać życiową drogę terrorysty. Od czerwca 1993 do października 1994 r. porywał zachodnich turystów w Indiach. Mówiło się wtedy o jego znajomości z Ijazem Szachem – oficerem ISI i prawdopodobnie jego agentem prowadzącym. W każdym bądź razie, gdy po krótkiej strzelaninie Saed wpadł w ręce Hindusów, ISI załatwiło mu adwokata. Nie uratowało go to wszakże przed surowym wyrokiem. W więzieniu zaprzyjaźnił się z wieloma islamskimi terrorystami, w tym z jednym z późniejszych przywódców „Jaisz-i-Muhammed” czyli kaszmirskich rebeliantów. I tak by słodko więzienne dni mu upływały, gdyby los nie uśmiechnął się do niego z powrotem. 24 grudnia 1999 r. kaszmirscy separatyści używając przecinaków do pudeł porywają samolot pasażerski w Indiach. Grożą, że zabiją zakładników, jeśli nie zostaną spełnione ich żądania. Rząd indyjski ma wypuścić więźniów z dostarczonej przez nich listy. Wśród nich jest Szejk Saeed. Władze spełniają żądania...
W międzyczasie Brytyjczycy udzielili w 1999 r. Saeedowi abolicji za popełnione przez niego przestępstwa przeciwko brytyjskim obywatelom. Odwiedził on później dwukrotnie swych rodziców w Wielkiej Brytanii – w 2000 i 2001 r. Gdy fakty te wyszły na jaw, brytyjskie ofiary Saeeda były oburzone. I jak tu wierzyć w politykę imigracyjną Zjednoczonego Królestwa...
Tymczasem Szejk Saeed osiadł w Pakistanie - w domu zakupionym przez ISI. Sfotografowano go, gdy świętował nowy rok razem z najwyższymi dostojnikami Pakistanu. Nadal utrzymywał kontakty z Ijazem Szahem, ale również z innymi oficerami ISI: gen. Mohammedem Azizem Khanem i brygadierem Abdullahem. Często wyjeżdżał do Kandaharu, gdzie się spotykał z Mułą Omarem. Szkolił też Al.-Qaedę. Przebudował i unowocześnił jej system komunikacji opierając go na Internecie. W Dubaju prowadził jej operacje finansowe. Mówiono, że ma być następcą bin Ladena. Sam Osama nazywał go swoim ,,wyjątkowym synem”. W maju 2001 r. podczas procesu sprawców zamachów na ambasady w Kenii i w Tanzanii uzyskano zeznania mówiące, że na czele finansów Al.-Qaedy stoi niejaki ,,Szejk Saed”. W międzyczasie ktoś wysłał z Dubaiu pieniądze dla 19 porywaczy. Później udało się ustalić, że nazwisko osoby dokonującej wpłaty to jeden z pseudonimów Szejka Saeda.
23 stycznia 2002 r. porwano w Pakistanie korespondenta ,,Wall Street Journal” Daniela Pearla. Następnie terroryści poderżnęli mu gardło przed kamerą. Pearl najprawdopodobniej został zamordowany, gdyż badał powiązania pomiędzy ISI a islamskimi radykałami. 5 lutego 2002 r. do morderstwa przyznał się a następnie poddał się władzom Szejk Saed. Jego czyn pozostaje zagadką. Czyżby ktoś uznał, że Saed popełnił błąd mordując Amerykanina? Niektórzy twierdzą, że szejk Saed zachowywał się później butnie i arogancko. Twierdził m.in.: że dostanie 3 lata w zawieszeniu i wyjdzie po roku za dobre sprawowanie ( Czyżby system sprawiedliwości działał wszędzie tak samo?). Musiał być nieźle zaskoczony gdy 15 sierpnia 2002 r. został skazany na śmierć. Proces odbywał się w podziemnym bunkrze bez udziału dziennikarzy. Kluczowy punkt oskarżenia – zeznanie taksówkarza, de facto informatora policji było z łatwością podważane. Być może jednak Saed wylądował znowu na cztery łapy i popija szampana w jacuzzi razem z panienkami dostarczonymi mu przez ISI.
Z tej historii wyciągnął wszakże morał Collin Powell. 3 marca 2002 r. oświadczył, że nie ma żadnych związków pomiędzy Szejkiem Saedem a ISI.

Khalid Szejk Mohamed – nieautoryzowana biografia

Kuwejtczyk Khalid Szejk Mohamed na co dzień wyglądał i zachowywał się jak zwyczajny, bogaty arabski playboy. Podczas pobytu na Filipinach w latach 1994-1996 organizował wielkie przyjęcia, uczestniczył w wieczorach karaoke, umawiał się z tancerkami go-go, raz nawet wynajął helikopter by popisać się przed dziewczyną podlatując pod okna jej biura. Podobnie też się zachowywał w Pradze Czeskiej w 1996 r. i w Niemczech w 1999 r. Był jednak numerem 3 w Al.-Qaedzie.
Przez Amerykanów został uznany za architekta wydarzeń z 11 września. Co więcej maczał on palce w każdym najważniejszym przedsięwzięciu siatki bin Ladena: próbach zamachów na papieża, operacji Bojinka, zamachach na koszary w Khobar, wysadzeniu w powietrze ambasad we wschodniej Afryce, zamachu na ,,USS Cole” – by tylko wymienić jego największe dokonania. Osobiście zakładał komórki Al.-Qaedy w miejscach takich jak Paragwaj czy Hamburg. Miał się spotkać z porywaczami z 11 września. Słowem był spiritus movens Al.-Qaedy. Został schwytany w Pakistanie w 2002 r. I to przez służby pakistańskie. Wielki sukces. Ale znalazł się jeden złośliwiec, który próbował go popsuć agentom ISI . Znany specjalista od Al.-Qaedy Josef Bodansky stwierdził w wywiadzie dla UPI z 30 września 2002 r., że Khalid Szejk Mohamed to był jeszcze w połowie lat ’90-tych agentem tej zacnej pakistańskiej instytucji.

Kumpel George’a Teneta i Mohameda Atty

Rankiem 11 wrzesnia 2001 r. na Kapitolu doszło do bardzo interesującego spotkania. Razem spożywało śniadanie 3 niezwykle wpływowych ludzi. Dwaj z nich to amerykańscy ustawodawcy – sen. Bob Graham (D) przewodniczący Senackiej Komisji Wywiadu i kongresmen Porter Goss ( R ) przewodniczący Komisji Wywiadu Izby Reprezentantów. Graham był nazywany największym sojusznikiem CIA w Kongresie – później został członkiem komisji ds. wyjaśnienia wydarzeń z 11 września 2001. Goss sam spędził w Agencji co najmniej 10 lat i w końcu w 2004 r. został jej szefem. Ich gościem był generał Mahmud Ahmed – szef ISI. Spotkanie trwało do chwili uderzenia drugiego samolotu o wieże WTC.
Wkrótce potem amerykańskie władze odkryły, że niejaki Mustafa Mohammad Ahmad przelał z konta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 100 000 $ na konto Mohameda Atty. Po jakimś czasie odkryto, że tajemniczym M.M. Ahmadem był Szejk Saed. Miesiąc później gen. Ahmed złożył dymisję z funkcji szefa ISI. Indyjskie gazety pisały o tym, że FBI bada związki tego transferu z gen. Ahmedem, podczas gdy zachodnie czasopisma pisały, że dymisja nastąpiła z powodu związków Ahmeda z Talibami. Wkrótce ,,Wall Street Journal” potwierdził przypuszczenia Hindusów, pisząc, że transfer z Dubaju odbył się na rozkaz gen. Ahmeda. Miała tego dowieść analiza rozmów telefonicznych Szejka Saeda.
Czy gen. Ahmed mógł jeszcze w jakiś inny sposób pomóc Al-Qaedzie? Później CBS podało, że Osama bin Laden 10 wrzesnia 2001 r. został przewieziony do szpitala wojskowego w Peszawarze w Pakistanie, gdzie poddano go dializie. Cały oddział został odcięty przez ISI, które wyrzuciło personel i sprowadziło własnych lekarzy.

Korzenie spisku

26 XII 1979 r. Armia Czerwona napada na Afganistan. Rozpoczyna się krwawa wojna, znaczona z jednej strony ludobójstwem dokonywanym przez szturmowców Breżniewa i Gorbaczowa, z drugiej zaś ogromnym wzrostem islamskiego fanatyzmu.
Wojna ta była majstersztykiem tajnych operacji. W marcu 1985 r. CIA, MI6 i ISI rozpoczęły kampanię ataków partyzanckich na tereny ZSRR. Do Peszawaru przybyło ponad 35 000 islamskich ochotników z 43 krajów. CIA dostarczyło im Korany i wywrotową literaturę. Przemieniono ich w doskonale wyszkolonych muzułmańskich fundamentalistów. Później prezydent Pakistanu Benazir Bhutto powiedziała George’owi H. W. Bushowi: ,,Stworzyliśmy Frankensteina”. W 1993 roku pakistańskie władze cywilne były już wyraźnie zaniepokojone tym, że Peszawar znajduje się pod faktyczną kontrolą Mudżahedinów.
W czasie sowieckiej inwazji na ten kraj miejscowa produkcja opium znacznie wzrosła – z 250 ton w 1982 r. do 2000 ton w 1991 r. Wielu ludzi uważa, że CIA tolerowała ten proceder, a nawet do niego zachęcała. Oficjalne stanowisko CIA brzmi: ,,Dowiedzieliśmy się o tym później”. Tak czy inaczej jeden z największych handlarzy Gulbudin Hekmatyar dostawał połowę dostaw broni CIA przeznaczonej dla Mudżahedinów. Według ,,Wall Street Journal” Hekmatyar był ściśle powiązany z ISI oraz z Osamą bin Ladenem. Razem mieli organizować narkotykowe operacje. Rocznie bin Laden i ISI zbierali 100 mln $ podatku narkotykowego od pomniejszych handlarzy. W połowie lat ‘80-tych wewnątrz ISI utworzono specjalną komórkę zajmującą się handlem narkotykami. Pieniądze prano przez niesławny BCCI, czyli Bank of Commerce and Credit International zwany przez złośliwych Bank of Crooks and Criminals International .Ta polityka zaczęła przynosić efekty w postaci masowego uzależnienia sowieckich żołnierzy. Wymieniali oni czasem swoją broń na opium. Narkotyki dały ISI władzę. Wspomogły też gospodarkę Pakistanu. Niektórzy sądzą, że bez nich szybko by się ona zawaliła.
Handel nie ustał po wyparciu Sowietów. Tym razem duża część heroiny trafiała na Zachód. Yosef Bodansky – amerykański ekspert zajmujący się Al.-Qaedą – szacuje, że w połowie lat ’90-tych bin Laden otrzymywał 15% zysków z afgańskiego handlu narkotykami, co dawało jakieś 1 mld $ rocznie. Dużą część rynku przejęli Talibowie. Do transportu wykorzystywali swą linię lotniczą Ariana Air, która od 1996 do października 2001 r. łączyła Afganistan z Sharjah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. CIA ani inne służby nic zrobiły, by powstrzymać ten proceder, mimo że Ariana Air była obiektem sankcji ONZ. Sankcji papierowych. Jak widać Koran nie zabrania sprzedawać narkotyków ,,niewiernym psom”... BCCI co prawda został zamknięty przy dużym skandalu i powołaniu komisji śledczych, jednak według francuskiego wywiadu siłę BCCI zdołano odbudować – siatkę finansową reaktywowały min.: ISI i Osama bin Laden.
Po upadku Talibów w Afganistanie, nadal opium liczy się najbardziej w agrobiznesie. Zbiory ciągle rosną. Prezydent Karzai zdelegalizował ten proceder i powołał specjalny program jego zwalczania. W ramach niego płacono wieśniakom 500$ za każdy akr zniszczonej uprawy maku. Z tymże na rynku mogli oni dostać 6400 $ za zbiory z akra. Program upadł z powodu braku funduszy.

Randy Glass wita was...

Randy Glass był handlarzem bronią, a przy okazji informatorem FBI. 14 lipca 1999 r. jadł kolację z agentem ISI Rajaa Gullumem Abbasem. Omawiali sprawę dostaw Stingerów dla Osamy bin Ladena. Restauracja była w Nowym Jorku a z jej okien roztaczał się piękny widok na WTC. W pewnej chwili Abbas wskazał na nie i powiedział: ,,Te wieże idą w dół!” 17 sierpnia 1999 r. doszło do kolejnego spotkania. Tym razem na parkingu w Palm Beach na Florydzie. Glass zaprezentował Abbasowi i jego koledze Mohamedowi Malikowi Stingera. Bardzo im się to spodobało. Mówili o dostawie całej partii dla bin Ladena. Pytali się też Randyego czy nie mógłby im załatwić ciężkiej wody i materiałów do produkcji brudnej bomby. Dodali, że mogą sprowadzić na miejsce pakistańskiego fizyka jądrowego. Glass powiadomił FBI. Malika aresztowano, Abbas zdołał uciec. Szukają go w Pakistanie, ale dosyć słabo, gdyż reporterzy MSNBC zdołali się z nim bez problemów skontaktować telefonicznie. Całą tą historię pokazano w sierpnia 2002 r. na MSNBC – ilustrując materiałami z ukrytej kamery Glassa. Jest ona bardzo niepokojąca. Pakistańskim fizykiem jądrowym, o którym mówił Abbas mógł być Abdul Qadeer Khan – ojciec pakistańskiej bomby atomowej, traktowany w Islamabadzie jako bohater narodowy. W 2004 r. wyszło na jaw, że pomógł on Iranowi, Libii i Korei Północnej w ich programach nuklearnych. Prezydent Musharraf ułaskawił go i nawet publicznie wyciskał w telewizji w ramach spektaklu w stylu ,,odpiepieprzcie się od generała”. Bóg jeden wie co jeszcze skrywa wielka otchłań, której na imię ISI. Wychodzi jednak na to, że dla pewnych ludzi w Pakistanie udział w handlu narkotykami i wspieraniu terroryzmu (ostrze antyindyjskie) jest ważniejsze od wojny z islamskimi fanatykami, którzy próbują przejąć władzę w tym kraju i bezkarnie wysadzać nasze miasta w powietrze za pomocą zabawek dra Khana.

CNN 05.10.1996; ,,Times of India” 07.03.2001; CNN 27.02.2002; ,,Asia Times” 15.11.2001

,,New York Times” 08.12.2001

,,Telegraph” 10.10.2001

Radio Free Europe 10.09.2001; ,,Newsday” 15.09.2001; Reuters 04.10.2001

,,New York Times” 29.10.2001

,,Times of India” 12.03.2002; ,,Guardian” 16.07.2002

,,Los Angeles Times” 09.02.2002; ,,Vanity Fair” 08.2002

,,Sunday Times” 21.04.2002

BBC 31.12.1999

,,London Times” 16.07.2002; ,,Telegraph” 16.07.2002

,,Newsweek” 13.03.2002

,,New York Times” 25.02.2002; ,,Guardian” 16.07.2002

,,Vanity Fair” 08.2002

CNN 16.10.2001

CNN 06.10.2001

,,Newsweek” 11.03.2002

,,Guardian” 18.07.2002

,,Dawn” 03.03.2002; ,,Guardian” 05.04.2002

,,Los Angeles Times” 24.06.2002

,,Washington Post” 18.05.2002

CBS News 28.01.2002

,,Washington Post” 19.07.1992; ,,The Hindu” 27.09.2001

,,Newsweek” 24.09.2001

,,Atlantic Monthly” 05.1996

,,Minneapolis Star-Tribune” 30.09.2001

,,Asia times” 15.11.2001

Gerald Posner ,,Why America Slept”

,,Financial Times (Asian edition)” 10.08.2001

,,Minneapolis Star-Tribune” 30.09.2001

,,Los Angeles Times” 18.11.2001

,,Washington Post” 17.02.2002

Associated Press 27.03.2003

MSNBC 18.03.2003; ,,Palm Beach Post” 17.10.2002

MSNBC 02.08.2002

Przedruk za zgodą autora