Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Joanna Lewandowska: Jak pomóc Afryce?


10 luty 2009
A A A
Kraje rozwinięte i opinia międzynarodowa, jakkolwiek zainteresowane rozwojem Afryki, są po prostu ignorantami. Wciąż bowiem pojmuje się Afrykę jako jeden wielki problem, a przecież mamy tam do czynienia z 53 „przypadkami”.

Afryka - to 53 kraje, kontynent, na którym znajdują się wszystkie typy środowisk, gdzie panuje wręcz ustawiczny niedobór wody, gdzie nie ma ziemi rolnej, a wynoszący 2,8%, roczny przyrost naturalny jest nie od dziś przedmiotem troski opinii międzynarodowej. Na tzw. pomoc Afryce rocznie przeznacza się miliony, miliardy dolarów. Zaangażowane są nie tylko organizacje międzynarodowe, ale też państwa, szczególnie Stany Zjednoczone, jak również gwiazdy showbiznesu.

Coś jest jednak nie tak, skoro w Afryce, a zwłaszcza w  regionie subsaharyjskim, nadal mówi się o najwyższym  współczynniku ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Również  w Afryce odnotowuje się najniższą średnią długość życia ludzi  i zarazem najwyższy odsetek dzieci niedożywających 5 roku życia. HIV i AIDS właśnie na kontynencie afrykańskim zbierają największe pokłosie ofiar. Również edukacja kuleje - w Afryce mamy do czynienia z najniższym odsetkiem dzieci objętych szkolnictwem podstawowym.

Na czym więc polega fenomen Afryki? Dlaczego nie można jej pomóc? Być może świat wciąż przeznacza dla niej za mało środków? Wydaje mi się jednak, że problem tkwi gdzie indziej.  Z całym szacunkiem dla MFW, Banku Światowego i innych organizacji, uważam że trzeba dziś bardziej krytycznie spojrzeć na ich politykę pomocową.

Kraje rozwinięte i opinia międzynarodowa, jakkolwiek zainteresowane rozwojem Afryki, są po prostu ignorantami. Wciąż bowiem pojmuje się Afrykę jako jeden wielki problem - polityczny, gospodarczy, wojskowy, a przecież mamy tam do czynienia z 53 „przypadkami”. Każdy z nich wymaga indywidualnego podejścia, diagnozy i terapii. Rozwiązanie, które zadziałało w jednym kraju błędnie uważane jest za złoty środek, który poprawi sytuację w każdym afrykańskim państwie. Globalne organizacje gospodarcze udzielają kredytów rządom, wyznaczają cele na jakie pieniądze maja być przeznaczone, pomijając przy tym analizę źródeł problemów państwa i specyfiki gospodarki. „Rozkazy” wychodzące z Waszyngtonu, zwykle są formułowane przez Amerykanów lub Europejczyków. Głosu afrykańskich ekonomistów nie bierze się pod uwagę. Taka ślepa strategia powoduje, że pieniądze są inwestowane nie tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne.                                                         

Remedium na afrykańskie problemy mają też być kapitalizm, prywatyzacja, liberalizacja handlu, oraz wymiana zagraniczna. I znów eksperci popełniają błąd. Wynalazki zachodniego społeczeństwa nie mogą zadziałać w krajach, niestabilnych politycznie, gdzie często rządzi korupcja, gdzie brak jest rządów prawa - to po pierwsze. A po drugie, jaki sens jest we wprowadzaniu liberalizacji w wymianie zagranicznej przy niekorzystnej tendencji terms of trade - gdy mile widziany jest export do Afryki, a dla towarów afrykańskich wprowadza się bariery? Takie działanie na pewno nie pomogą rozwinąć handlu i przedsiębiorczości wśród Afrykańczyków, przeciwnie, może zrujnować wielu przedsiębiorców, zniechęcić resztę do podejmowania wysiłku założenia samodzielnej działalności gospodarczej.

Powyższe błędy są wynikiem zamknięcia się Zachodu na głos Afryki. Tymczasem potrzebne są rozmowy, głębokie analizy sytuacji, których nie dokona się siedząc przy biurku, opierając się na wiedzy książkowej. Organizacje międzynarodowe nie powinny pełnić roli struktur charytatywnych. Pieniądze, które płyną do Afryki powinny prowokować nowe przedsięwzięcia, wpływać na rozwój gospodarczy kraju. Tymczasem blokują wszelkie narodowe inicjatywy. Afrykanom należy pokazać jak mają działać, by działali skutecznie i rozwojowo. Trzeba wreszcie zacząć traktować ich jako partnerów. Tak naprawdę nie liczą się pieniądze, ale sposób ich inwestowania, a kto wie lepiej, jakich inwestycji potrzebuje kraj niż jego mieszkańcy?

Potrzebna na przemyślana, rozsądna i długoterminowa strategia. Często, bowiem zdarzało się, z wraz ze zmianą w kierownictwie organizacji czy rządu następowała zmiana podejścia do sprawy pomocy krajom Afryki. To burzyło stabilność gospodarczą w danym kraju, szczególnie, jeśli był zależny od pomocy zagranicznej. Z tego płynie jeden wniosek - należy oddać sprawy afrykańskie Afrykańczykom, pozwolić im decydować o tym, co się dzieje w ich państwach, zlikwidować niesamodzielność i uzależnienie od innych podmiotów.

Większość krajów jest jednak zbyt biedna, by móc się samodzielnie utrzymywać, dlatego też potrzebuje pomocy finansowej z zewnątrz. Ci, którzy tej pomocy udzielają patrzą na ręce tych, którzy wydają ich pieniądze. Nic w tym złego. Problem tkwi w tym, że chociaż powstają nowe drogi i szkoły, szpitale itp. to zostały one zbudowane z obcych pieniędzy, przez obcych ludzi. Afrykańczycy zyskują nowe dobra publiczne, ale sami się niczego nie uczą, by w przyszłości samodzielnie móc podjąć podobne przedsięwzięcia. Co z tego wynika? Otóż to, ze trzeba postawić na edukację, szkolenia, rozwój ludzi. Ponadto należy zachęcić wszystkich tych Afrykańczyków, którzy wyjechali na europejskie studia do powrotu i wykorzystania zdobytej za granicą wiedzy do poprawy warunków w swoich krajach.

Poświeciłabym nawet więcej uwagi mieszkańcom Afryki. Wydaje mi się, że właśnie czynnik ludzki jest najbardziej pewna inwestycją. Warunki klimatyczne, susze, jałowe gleby - z tym da się niewiele zrobić. Ale skorumpowane rządy, które doszły do władzy często w wyniku zamachu stanu, niemożność zdławienia konfliktów regionalnych, brak społeczeństwa obywatelskiego, łamanie praw człowieka, demokracja w powijakach lub jej brak - na to z pewnością jest rozwiązanie. Trzeba tu wykorzystać czynnik ludzki. Dlatego też wiele organizacji pozarządowych działających na terenie Afryki skupia się szczególnie na edukacji. Ich strategią jest wykształcenie elit inteligenckich, wykształcenie w duchu prawa, sprawiedliwości, demokracji i przestrzegania praw człowieka. Zaczynają od samych podstaw, od szkół podstawowych, zaczynają od zera. Nie dysponują nawet w części takimi środkami jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, dlatego też pole ich działania jest ograniczone. Jednakże działają w dobrym kierunku, mają świetna strategię, obliczoną na długi okres, konsekwentnie dążą do celu. I tym górują nad MFW czy Bankiem Światowym. Ich praca jest więcej warta niż miliony dolarów tych organizacji.

To prawda, że Afryka potrzebuje funduszy by stanąć na nogi. Jednakże ciągłe i bezmyślne pompowanie pieniędzy niekoniecznie gwarantuje poprawę. Trzeba zreorganizować strategię pomocy Afryce. Eksperci MFW powinni pojechać na miejsce, zobaczyć jak wygląda sytuacja, ocenić potrzeby danego kraju i jego możliwości i dopiero wtedy wyznaczyć cele, na które przeznaczone będą pieniądze. Trzeba również pozwolić Afrykańczykom na działanie, bo jak dotąd są biernymi obserwatorami. W tych ludziach tkwi ogromny potencjał, o którym nie zdajemy sobie sprawy. Są ogromnie wytrwali pracowici, co wykształciło się u nich poprzez pracę i życie w bezlitosnych warunkach afrykańskich sawann i pustyń. Fakt, że udało im się przetrwać wiele kryzysów i klęsk świadczy o ich odporności, a także zdolności radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach i ponadto znajdowania wyjścia z nich. Niesamowity jest też ich pęd do edukacji, o czym mówi liczba ludzi, którzy wyjechali uczyć się zagranicę.

Chcemy im pomóc. Pragniemy, by żyło im się po prostu dobrze, przyzwoicie. Życzymy sobie dla nich państw demokratycznych, gdzie rządzi prawo, a kobieta ma takie same uprawnienia jak mężczyzna, gdzie przestrzegane są prawa człowieka. Chcemy też otwarcia się gospodarczego Afryki na świat. Myślimy, że kapitalizm, prywatyzacja, liberalizacja handlu będą działać tam tak samo znakomicie jak w USA czy Francji. Nie można jednak narzucić tych wartości i ideologii ludziom, którzy ich nie rozumieją. Trzeba najpierw ich tego nauczyć, pokazać, na czym to polega, jak działa. I tu jest nasza rola.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.