Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Łukasz Bardziński: Rola gumy w sporze cywilizacyjnym

Łukasz Bardziński: Rola gumy w sporze cywilizacyjnym


24 marzec 2009
A A A
Podczas ataków na Benedykta XVI za jego wypowiedź na temat walki z AIDS w Afryce emocje brały górę nad racjonalną analizą faktów. Tymczasem wiele z tych ostatnich świadczy na korzyść Papieża.

Ataki na Papieża Benedykta XVI za jego wypowiedź na temat walki z AIDS w Afryce, które przeprowadzili były premier Francji, Alain Juppé czy eurodeputowany Daniel Cohn-Bendit są kolejnym etapem wojny cywilizacyjnej. Tym razem nie dotyczy ona jednak typowego „zderzenia cywilizacji” opisanego przez Samuela Huntingtona, a jest wewnętrznym sporem wewnątrz cywilizacji zachodniej. Spór ten dotyczy jej dalszego rozwoju. W wielkim uproszczeniu z jednej strony mamy postępowców, którzy dążą do rozwoju liberalizmu obyczajowego, wspartego wszechobecną poprawnością polityczną. Z drugiej strony mamy tradycjonalistów, często utożsamianych z Kościołem, których celem jest zachowania fundamentalnych wartości chrześcijańskich, które tworzyły cywilizację zachodnią przez stulecia.  

To co znamienne dla takiego dyskursu to pominięcie faktów naukowych i duży udział emocji, czemu dają wyraz komentarze przyrównujące  wypowiedzi Papieża do morderstwa z premedytacją.  Tymczasem wiele faktów stoi po stronie Benedykta XVI. Wystarczy przytoczyć choćby publikacje doktora z Harwardu - Edwarda C. Greena. Przytacza on przykład Ugandy i RPA.

Uganda, to państwo, w którym w latach 1992-2004 liczba zakażeń wirusem HIV zmalała o 2/3. Osiągnięto to wspierając dostęp do prezerwatyw, kampaniami mającymi na celu propagowanie abstynencji seksualnej i wierności małżeńskiej.

RPA można natomiast uznać za lidera dwóch rankingów, w kraju tym jest największy dostęp do prezerwatyw, oraz… największa liczba zakażeń wirusem HIV. Ciężko zatem dostrzec związek pomiędzy prezerwatywą, a profilaktyką przed HIV, na kontynencie afrykańskim.

Dlaczego zatem większość organizacji „walczących o dobro” na kontynencie afrykańskim, nie chce swoich działań oprzeć na sprawdzonych metodach wprowadzonych w Ugandzie, które sprawdziły się w Afrykańskiej specyfice.

Można znaleźć dwie przyczyny takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze, pomoc Afryce do wielki biznes liczony w miliardach euro przekazywanych między innymi przez USA i Unię Europejską. A korzyści poniesione przez Ugandę nie wynosiły nawet ćwierć dolara na osobę rocznie, podczas gdy nakłady w kampaniach opartych na promocji prezerwatyw są o wiele wyższe. Jak wiadomo im większymi pieniędzmi się obraca tym więcej można zarobić. Tym bardziej, że w promocję „gumek” często angażują się gwiazdy show biznesu, udzielające swojego wizerunku prawdopodobnie nieświadomie, wielkiemu biznesowi, a nie akcji charytatywnej jak chcieli by to widzieć celebryci.

Drugim powodem jest trwający spór wewnątrz cywilizacji zachodniej. Walka cywilizacji życia z cywilizacją śmierci. Żaden z natchnionych postępowców, mażących o wprowadzeniu światowego dobra, pojmowanego często na modłę komunistyczną, nie przyzna, być może nawet nie jest wstanie tego uczynić, że racja stoi po stronie Kościoła. Jeżeli nawet za racjami duchownych przemawiają fakty naukowe, to są one często  przemilczane, jako niewygodne dla dyskursu zdominowanego przez poprawność polityczną, w którym to Kościół prezentowany jest przede wszystkim jako organizacja odpowiedzialna za zło inkwizycji i wypraw krzyżowych, prezentowanych oczywiście, bo jakże by inaczej, z bardzo subiektywnym i wybiórczym podejściem do faktów historycznych. Wszystko, byle wszystko co złe w historii zachodu zrzucić na Kościół, a chwałę przypisać postępowcom. W końcu w wojnie idei wszystkie chwyty dozwolone, a jeżeli prawda ni jak ma się do idei postępu, to parafrazując „klasyka”, tym gorzej dla prawdy.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.