Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Marek Muszyński: G-8 nic nie może

Marek Muszyński: G-8 nic nie może


08 lipiec 2008
A A A

Po tym szczycie można wysnuć tylko jeden wniosek: niepotrzebne nam już G-8 - aby rozwiązywać problemy współczesnego świata konieczne jest G-13.

Pierwszego dnia usłyszeliśmy piękną deklarację: zwiększymy pomoc dla Afryki. Tylko co z tego. Chińczycy i tak dalej będą korumpować afrykańskich przywódców, kupując od nich surowce, a sprzedając broń. W takiej sytuacji pomoc rozwojowa zgubi się na froncie kolejnej afrykańskiej wojny. I nawet to, że Amerykanie zatrzymali Wiktora Buta, największego handlarza bronią jakiego znamy, niewiele pomoże, bo państwa handlują bronią na znacznie większą skalę. A trudno mówić o rozwoju, kiedy najbardziej podstawowa z potrzeb ludzkich – bezpieczeństwo, pozostaje niezaspokojona.

Image
Premier Indii, Manmohan Singh zdaje sobie sprawę z siły swego kraju
Drugiego dnia padła kolejna deklaracja: ograniczymy emisję spalin o 50 proc. do 2050 roku. To trochę brzmi jak propozycja Hillary Clinton dla Baracka Obamy, że zrobi go swoim wiceprezydentem. Dziś kraje Grupy Ośmiu wytwarzają 2/3 światowego PKB, ale za 42 lata nie wiadomo czy będą miały choćby połowę. Kiedy Stany Zjednoczone zdecydowały, że nie przystąpią do protokołu z Kyoto, będąc największym producentem CO2, pozbawiły go sensu. Dziś sytuacja się odwróciła. Prezydent Bush apeluje do największych trucicieli atmosfery - Chińczyków, aby walczyli z efektem cieplarnianym.

Panie i Panowie czas zakończyć bezkrólewie. Już Tony Blair w 2005 roku zaprosił na szczyt G-8 przywódców pięciu gospodarek wschodzących. Dwa lata później kanclerz Angela Merkel rozpoczęła proces z Heiligendamm , aby włączyć całkowicie 5 państw do rozmów: Chiny, Indie, Brazylię, Meksyk i RPA. Słusznie zauważył w rok temu Sarkozy, że pół dnia na 3-dniowym szczycie na rozmowy z największymi gospodarkami wschodzącymi to za mało.

Próba zamrożenia wpływów w dotychczasowym składzie Ósemki się nie uda. Niektórych decyzji po prostu nie da się podejmować bez państw rozwijających, bo może to tylko doprowadzić do kompromitacji. A światowe przywództwo jest potrzebne, choćby po to aby rozwiązać problemy efektu cieplarnianego czy też likwidacji barier w handlu. G-8 narzeka na rosnące ceny paliw, a nie jest w stanie nacisnąć na OPEC, aby zwiększyła wydobycie. Gdyby mieli za sobą chińskie rezerwy walutowe zamiast zbankrutowanego dolara pewnie by było łatwiej…