Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Michał Jarocki: Podsłuch własnych obywateli przechodzi do historii


18 lipiec 2009
A A A
Wydarzenia z 11 września 2001 r. zmusiły rząd USA do podjęcia zdecydowanych kroków w celu uchronienia kraju przed kolejnymi atakami ze strony terrorystów. Z dzisiejszej perspektywy program podsłuchiwania obywateli stanowił jednak o jeden krok za daleko.
Amerykańska opinia publiczna była w szoku. Nikt nie mógł się spodziewać, iż grupa 19 mężczyzn zdecyduje się zniszczyć symbol gospodarczej potęgi Stanów Zjednoczonych. Kto bowiem mógł podejrzewać, że terroryści zdecydują się uderzyć w samym sercu największego światowego mocarstwa?

Gdy Amerykanie uświadomili sobie skalę i siłę z jaką dokonano ataku z 11 września, ludźmi zaczęła pałać rządza odwetu. Społeczeństwo domagało się od władz zdecydowanej odpowiedzi – zidentyfikowania i odnalezienia winnych, a następnie ich uwięzienia albo co lepsze – zlikwidowania. I nie musiało długo czekać. W niecały miesiąc po tragicznych wrześniowych wydarzeniach, amerykańskie siły zbrojne dokonały inwazji na Afganistan, który był uważany za miejsce schronienia głównych pomysłodawców i organizatorów tego bezprecedensowego ataku na Stany Zjednoczone.

Jednakże amerykańskie władze w odpowiedzi na zamach musiały zareagować dwutorowo. Nie chodziło jedynie o odnalezienie i ukaranie winnych tragedii z 11 września. Celem administracji ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a W. Busha było także zapewnienie bezpieczeństwa Ameryce i uchronienie jej przed kolejnymi tego typu tragediami.

Jednym z kroków zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa wewnątrz państwa amerykańskiego było wprowadzenie uregulowań prawnych, które zezwalałyby na podsłuchiwanie obywateli bez konieczności uzyskania zgody sądu. Dzięki nowym regulacjom prawnym autorstwa wiceprezydenta USA Dicka Cheneya amerykańskie agencje wywiadowcze mogły teraz stosować techniki podsłuchu bez zgody i wiedzy sądu

Program podsłuchów, który w założeniu miał pomóc chronić Amerykę przed ewentualnymi następnymi zamachami terrorystycznymi, trwał osiem lat. Przez ten okres był on wielokrotnie krytykowany przez różne środowiska. Obrońcy praw człowieka i obywatela twierdzili, iż stanowi on pogwałcenie podstawowych praw, takich jak np. prawo do prywatności. Fakt możliwości podsłuchiwania obywateli bez zezwolenia niezawisłego sądu stanowił kolejny argument na rzecz niezgodności nowego prawa z podstawowymi amerykańskimi zasadami zawartymi w konstytucji z 1787 roku.

Również część polityków, zwłaszcza reprezentantów Partii Demokratycznej, była negatywnie nastawiona do idei stosowania podsłuchów celem zwiększenia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Zgadzali się, co do zasady, iż możliwość kontrolowania rozmów telefonicznych zwykłych obywateli może być źródłem przydatnych, z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, informacji. Jednak wyrażając opinię większości społeczeństwa, uważali to za pogwałcenie praw i wolności obywatelskich oraz zbytnie rozciągnięcie kontroli organów władzy nad społeczeństwem.

Wreszcie samą ideę podsłuchów obywateli krytykowały główne amerykańskie agencje wywiadowcze. Uskarżały się na fakt, iż program jest utajniony do tego stopnia, że dostęp do informacji uzyskanych dzięki podsłuchom miało tylko wąskie grono polityków skupionych wokół prezydenta i główne władze agencji. Dane, które mogły mieć spore znaczenie dla bezpieczeństwa państwa, nie były zatem dostępne osobom, które za te bezpieczeństwo odpowiadały. Poszczególne szczeble operacyjne państwowych agencji wywiadowczych takich jak: C.I.A. (ang. Central Intelligence Agency), N.S.A. (ang. Nacional Security Agency) czy F.B.I. (ang. Federal Bureau of Investigation) nie miały dostępu do materiałów operacyjnych, a co za tym idzie, nie mogły w pełni chronić amerykańskiego społeczeństwa. Co więcej, w tamtym okresie nie istniała również polityka wymiany informacji między poszczególnymi agencjami. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż amerykańskie agencje wywiadowcze działają podobnie jak konkurujące ze sobą przedsiębiorstwa. Nie funkcjonuje między nimi praktyka wymiany danych i informacji zebranych przez agentów czy uzyskanych od informatorów. Taka rywalizacja toczona między agencjami i otoczka tajemniczości panująca nad ich działaniami były uważane swoją drogą za jedną z przyczyn nieprzygotowania amerykańskich służb na wydarzenia z 11 września.

Program podsłuchów, jedno z osiągnięć prezydentury George’a W. Busha, został wstrzymany natychmiast po mianowaniu w lutym tego roku (2009 r.) Leona E. Panetty na stanowisko dyrektora generalnego C.I.A.. Gdy tylko nowy dyrektor dowiedział się o stosowaniu tego typu metod kontrwywiadowczych wobec amerykańskich obywateli, zdecydował się na natychmiastowe ich wstrzymanie oraz poinformowanie o tym fakcie komitetów ds. wywiadu amerykańskiej Izby Reprezentantów i Senatu.

Ogłoszony niedawno raport, przygotowany przez Biały Dom i aprobowany przez odpowiednie izby amerykańskiego Kongresu ujawnia szereg uchybień i nieprawidłowości we wprowadzaniu, a następnie stosowaniu programu podsłuchów. Autorzy twierdzą w nim, iż projekt ustawy zaproponowany przez Cheneya i zaakceptowany przez Busha został przyjęty do ustawodawstwa krajowego przy pomocy ówczesnego prokuratora generalnego Johna Ashcrofta. Ani członkowie Izby Reprezentantów, ani konstytucjonaliści nie byli informowani o wprowadzaniu nowego prawa w życie. Nie mogli więc orzec o jego zgodności z amerykańską konstytucją. Z kolei o samym fakcie jego utajnienia świadczy to, iż w gronie najlepiej poinformowanych ludzi znajdowali się: David Addington, główny współpracownik Dicka Cheneya, George J. Tenet, ówczesny dyrektor generalny C.I.A., wspomniany wcześniej Ashcroft i John Yoo, prokurator z Departamentu Sprawiedliwości.

Innym zarzutem stawianym przez autorów raportu jest fakt, iż główna amerykańska agencja wywiadowcza, która koordynowała cały program podsłuchów, C.I.A., nie informowała o swych działaniach odpowiednich komisji z Kongresie. Jest to niezgodne z postanowieniami Narodowego Aktu o Bezpieczeństwa (ang. National Security Act) z roku 1947, mówiącego o obowiązku informowania przedstawicieli Izby Reprezentantów i Senatu o działaniach wywiadowczych i kontrwywiadowczych prowadzonych przez główne amerykańskie agencje wywiadowcze. W tej jednak kwestii, ówczesny dyrektor generalny C.I.A. George J. Tenet tłumaczy się, iż wspomniany w raporcie akt zezwala na utajnienie tej części działań operacyjnych agencji, które są na tyle delikatne bądź też poufne, że ich ujawnienie może grozić negatywnymi konsekwencjami w postaci np. utracenia źródła informacji.

Również były prezydent George W. Bush jest oskarżany w raporcie o niedopilnowanie swoich obowiązków. Otóż do zadań prezydenta należy m.in. informowanie członków Izby Reprezentantów o działaniach prowadzonych przez agencje wywiadowcze. O przypadkach stosowania nowego prawa amerykańscy Kongresmani i Senatorzy nie byli więc w pełni informowani.

Wydarzenia z 11 września 2001 r. zmusiły amerykańskie władze do podjęcia zdecydowanych kroków mających na celu uchronienie kraju przed kolejnymi tragicznymi w skutkach atakami ze strony terrorystów. Podjęta przez administrację George’a W. Busha decyzja o wdrożeniu w życie programu podsłuchu obywateli bez zgody i wiedzy sądu, była właśnie jednym z takich kroków. Jednak zbytnie utajnienie całej operacji, brak dostępu do istotnych informacji dla niższych rangą pracowników agencji wywiadowczych, a także liczne kontrowersje, które operacja wzbudzała, spowodowały jej wstrzymanie i negatywne ocenienie przez przedstawicieli nowej prezydenckiej administracji.
 
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.