Powrót słoweńskiego Orbana
Janez Janša po raz czwarty w swoim życiu został nowym premierem Słowenii. Polityk porównywany do byłego szefa węgierskiego rządu Viktora Orbana, zaczyna powoli wdrażać zapowiadane przez siebie reformy polityczne i ekonomiczne. Są one krytykowane nie tylko przez opozycję, ale także przez związki zawodowe oraz organizacje pozarządowe.
Od wyborów parlamentarnych na Słowenii do głosowania nad kandydaturą lidera konserwatywnej Słoweńskiej Partii Demokratycznej (SDS) minęły dwa miesiące. Nowy rząd rodził się w przysłowiowych bólach, bo najpierw próby budowy nowej koalicji podjął się dotychczasowy premier Robert Golob, a później w powodzenie misji tworzenia kolejnego gabinetu nie wierzyła prezydent Nataša Pirc Musar. Ostatecznie Janšy i jego partii udało się porozumieć z politykami Nowej Słowenii (NSi), Słoweńskiej Partii Ludowej (SLS), partii Fokus, Demokratami Anže Logara i Resni.cą. Ostatnie z tych ugrupowań wprawdzie nie weszło w skład rządu, ale wraz z dwoma posłami mniejszości narodowych ma wspierać prawicowy gabinet w parlamencie.
Bez zatrzymywania się
Lider SDS został wybrany nowym szefem rządu jeszcze w maju, po trwającej blisko siedem godzin debacie w Zgromadzeniu Narodowym. W swoim expose Janša nie stronił od deklaracji charakterystycznych dla polityków ubiegających się o tego rodzaju urząd. Nie tylko zapowiedział doprowadzenie do szybkiego rozwoju Słowenii, lecz także zadeklarował chęć współpracy ze swoimi przeciwnikami. Do opozycji ma zostać wysłana propozycja partnerstwa na rzecz wzrostu gospodarczego.
Nowy słoweński premier jako osoba obecna w tamtejszej polityce już od czasów komunistycznej Jugosławii, nawiązał do współczesnej historii kraju. Jego zdaniem uczynienie Słowenii niepodległą było dużo łatwiejsze od stworzenia w niej systemu demokratycznego. Dokończenie tego procesu ma być jednym z głównych celów nowej władzy, która w trakcie realizacji swojego programu ma się „nie zatrzymywać”.
Poza tym Janša zapowiedział wprowadzenie szeregu rozwiązań mających pobudzić rozwój słoweńskiej gospodarki. Realizacja tego celu ma zależeć zwłaszcza od redukcji zbędnej biurokracji. Państwo „szans, dobrobytu i sprawiedliwości” ma być zbudowane również dzięki zwalczaniu zjawisk korupcji oraz przestępczości zorganizowanej. Do największych wyzwań stojących przed Słowenią zaliczył on ponadto demografię, o czym mówią już chyba wszyscy przywódcy rządzący krajami europejskimi.
Demokratyzacja po nowemu
Co kryje się pod charakterystycznymi dla tego rodzaju wystąpień ogólnikami? Jedną z najbardziej elektryzujących słoweńską opinię publiczną kwestii jest „dokończenie procesu demokratyzacji”. Lider prawicy podczas wystąpienia w Zgromadzeniu Narodowym stwierdził nawet, że gdyby demokracja na Słowenii rzeczywiście się rozwijała, wówczas nie byłaby już potrzebna jego obecność w krajowej polityce.
Myśl Janšy rozwinęła między innymi nowa minister kultury. Ignacija Fridl Jarc podczas przesłuchania w parlamencie powiedziała, że prawicowy gabinet będzie dążył do zwiększenia pluralizmu w sferze kultury oraz w branży medialnej. Jednym z rozwiązań proponowanych przez nową koalicję jest nowelizacja ustawy o mediach, która w swoim nowym kształcie miałaby zapewnić przejrzystość sposobu finansowania oraz stosunków własnościowych w sektorze informacyjnym. O pluralizmie mówił również wskazany przez SDS kandydat na ministra edukacji, nauki i młodzieży. Borut Rončević uważa za konieczne zapewnienie wolności akademickiej, ale jednocześnie w słoweńskiej edukacji musi być uwzględniania różnorodność poglądów.
Wątpliwości dotyczące planów „demokratyzacji” Słowenii ogniskują się zwłaszcza wobec stanowiska rządu wobec mediów publicznych. Jarc w Zgromadzeniu Narodowym wspomniała o możliwości zniesienia abonamentu na radiowo-telewizyjnego nadawcę RTV SLO (taki postulat wysuwa od miesięcy Resni.ca), natomiast sama umowa koalicyjna pomiędzy prawicowymi ugrupowaniami przewiduje przede wszystkim wprowadzenie reform tej instytucji. Media publiczne dzięki nim mają stać się „nowoczesne, profesjonalne i bezstronne”.
Pod znakiem zapytania staje wsparcie dla organizacji pozarządowych. W połowie kwietnia SDS wraz z NSi złożyło wniosek o rozpoczęcie śledztwa w sprawie finansowania NGOsów, które zdaniem obu partii otrzymują pieniądze z niejasnych źródeł. W odpowiedzi organizacje pozarządowe zarzuciły prawicy przygotowywanie gruntu pod przyszłe ataki na instytucje niezależne od jej rządu.
Rozwój socjalny
Jednym z głównych zarzutów stawianych poprzedniemu premierowi przez ówczesną opozycję była stagnacja gospodarcza. Wprawdzie według statystyk pod rządami Goloba nie było pod tym względem źle, tym niemniej społeczeństwo wraz z biznesem nie odczuwało pozytywnych zmian. Janša zamierza ożywić rozwój ekonomiczny Słowenii przy równoczesnym utrzymaniu państwa opiekuńczego. W jego opinii obie te kwestie są ze sobą nierozerwalnie związane.
Państwo opiekuńcze ma zostać utrzymane pod pewnymi warunkami. Pomoc społeczna ma być uzależniona od podjęcia robót publicznych, dlatego przekazywane w jej ramach środki będą mogły zostać zmniejszone, gdy dana osoba nie podejmie tego rodzaju pracy. Zdaniem nowego premiera dobrobytu na Słowenii nie da się osiągnąć bez aktywizacji zawodowej jej mieszkańców.
W kontekście rynku pracy Janša zapowiada przyjęcie znanego głównie ze Skandynawii modelu flexicurity. Koncepcja ta zakłada większą elastyczność w zakresie zwalniania pracowników przy jednoczesnym zapewnieniu im bezpieczeństwa socjalnego, gdy będą oni poszukiwali nowego miejsca zatrudnienia. Nowy słoweński premier jest natomiast przeciwnym otwieraniu rynku pracy na imigrantów, bo jest zwolennikiem zaostrzania polityki imigracyjnej przez Unię Europejską. Obcokrajowców postrzega głównie jako zainteresowanych turystyką socjalną, a ich osiedlanie w Europie za „import nowych lewicowych wyborców”.
Zapowiedzi nowego rządu od początku są krytykowane przez lewicowo-liberalną opozycję, oskarżającą gabinet Janšy o osłabiania instytucji państwa opiekuńczego, choć przeczą temu deklaracje przedstawicieli koalicji rządzącej. Niezadowolone z polityki nowej władzy w Lublanie są również związki zawodowe, ponieważ SDS i NSi na początku czerwca złożyły projekt ustaw, który miałby doprowadzić do zniesienia obowiązku potrącania składek członkowskich na organizacje pracownicze z wynagrodzeń zatrudnionych.
Polityka tożsamościowa
Stosunek nowego rządu do imigrantów najlepiej obrazuje propozycja zmian w ordynacji wyborczej do samorządu lokalnego. Koalicja opowiedziała się za przeprowadzeniem referendum w sprawie uniemożliwienia głosowania obywatelom państw trzecich. Cudzoziemcy posiadający prawo do stałego pobytu od co najmniej pięciu lat nie mogliby tym samym brać udziału w wyborach samorządowych. Opozycja wraz z Radą Europy krytykują zmiany cofające prawa przyznane obcokrajowcom niecałe ćwierć wieku temu.
Sprawą wzbudzającą w ostatnich dniach spore emocje jest też inna kwestia związana z szeroko pojętą polityką tożsamościową. Na uroczystości z okazji obchodzonego 25 czerwca Dnia Państwowości zostały zaproszone przez premiera tylko poczty sztandarowe niektórych organizacji. Janša nie chce celebrować święta uzyskania niepodległości przez Słowenię razem ze stowarzyszeniami, w których logotypie w centralnym miejscu nie znajdują się symbole narodowe. Z obchodów zostały tym samym wykluczone głównie organizacje skupiające antyfaszystowskich weteranów.
Symboliką obecną w przestrzeni publicznej zajęła się także wspierająca rząd Resni.ca. Prawicowe ugrupowanie zaproponowało zmiany prawne mające uregulować, jakiego rodzaju symbole pojawiałyby się na budynkach administracji państwowej. Szef ugrupowania i przewodniczący parlamentu Zoran Stevanović chce, żeby wywieszano na nich jedynie flagi mające umocowanie prawne. W ten sposób nie pojawiałyby się na nich na przykład symbole środowisk mniejszości seksualnych czy flagi Autonomii Palestyńskiej. Nie czekając na tego rodzaju ustawę szefowa resortu kultury zdjęła z siedziby swojego resortu flagi ruchu LGBT.
Można się spodziewać, że to dopiero początek szeroko zakrojonych zmian. Nowy słoweński premier jest znany ze swojej bezkompromisowości, dlatego każdy powrót do władzy stara się wykorzystać dla siebie jak najlepiej. Największym jego problemem wydaje się być uzależnienie od Resni.cy. Populistyczna partia nie weszła do rządu, więc może łatwo szantażować gabinet Janšy wycofaniem swojego poparcia, gdy nie zrealizuje on jej żądań. Nie wiadomo też, jak na niektóre reformy będzie reagować Komisja Europejska.
Maurycy Mietelski



Powrót słoweńskiego Orbana
Zwycięski Iran, przegrany Trump
Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach