Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Radosław Wierzbiński: Neopopulizm peruwiański - "izm" w świecie "acji"


10 wrzesień 2006
A A A

Globalizacja, demokracja, integracja, regionalizacja czy komercjalizacja – słowa klucze - mając tyle samo zwolenników co zagorzałych przeciwników, stając się wyznacznikiem współczesnego świata od pewnego czasu współistnieją w rzeczywistości międzynarodowej z kilkoma „izmami”, w tym m.in. z neopopulizmem. Zjawisko dosyć nowe i ciekawe jednocześnie – nie znalazło uwagi wśród twórców chociażby 20-tomowej encyklopedii Gazety Wyborczej, a w polskojęzycznych hasłach na serwerze google.pl odnaleźć można raptem 6 wyszukań[1].

Neopopulizm, zwany też czasem postmodernistycznym populizmem, już w etymologii zdradza swe pierwotne oblicze, jakim było narodnictwo[2]. Zapoczątkowana w latach 70.-90. XIX wieku doktryna, rozwinięta naprzód przez Aleksandra Hercena, z początku upatrywała w chłopskich wspólnotach gminnych zarodek przyszłego społeczeństwa socjalistycznego. W latach 90. XIX wieku pojawiła się na krótko w Stanach Zjednoczonych jako ideologia drobnych farmerów, obecnie zaś tłumaczyć można ją jako schlebianie masom dla korzyści politycznej jakiegoś stronnictwa przez przypisywanie im wrodzonej a mistycznie objawionej orientacji w zawiłych zagadnieniach ustrojowych, prawnych, czy ekonomicznych, które ludność umiałaby rozwikłać np. za pomocą referendum[3]. Cechą charakterystyczną dla populizmu był i jest przede wszystkim sposób przekazu idei. Jak pisze Adam Wielomski ”(…) populiści starannie unikają dyskusji merytorycznych i przedstawiania konkretnych programów, woląc posługiwanie się prostymi i chwytnymi hasłami. Nie odwołują się w ogóle do rozumu wyborców, a jedynie do ich instynktów za pomocą uproszczeń i symboli o różnorakim charakterze. Uwielbiają tworzyć mity polityczne, proste, czarno-białe schematy, które porwą uliczne tłumy.”[4]. Henryk Domański w artykule Populizm, dziecko demokracji konstatuje z kolei, iż populiści „(…) przejmują rolę trybunów ludowych, stając się rzecznikami przeciętnego obywatela, któremu źle się wiedzie. Kluczowym elementem jest wskazanie winnego - może być nim rząd, klasa polityczna, korporacje międzynarodowe, imigranci, mniejszości etniczne. Następuje obietnica radykalnej poprawy przez usunięcie skorumpowanych polityków, szkodliwych technokratów i radykalną zmianę strategii. Ponieważ głównym wrogiem wszystkich populizmów są liberałowie, więc zwrot w strategii oznacza zapowiedź odwrotu od gospodarki rynkowej.” [5]

Tak pojmowana doktryna przez długie lata po II wojnie światowej dominowała w niestabilnych demokratycznie krajach Ameryki Łacińskiej, gdzie przy dość silnie promieniujących tendencjach autorytarnych standardy demokratyczne dopiero „ukorzeniały się”. Na uwagę zasługują tu chociażby rządy Getulio Vargasa w Brazylii, Jose Marii Velasco Ibarry w Ekwadorze czy justycjalizm Juana Domingo Perona w Argentynie. Kierowane przez tych charyzmatycznych przywódców kraje w okresie światowych kryzysów ekonomicznych podążały drogą nacjonalizacji i interwencjonizmu państwowego, doraźnie osłabiając rozgoryczenie mieszkańców wynikające z niewydolności dotychczasowego systemu społecznego. Były to jednak działania krótkotrwałe, po których budowany do tej pory domek z kart jednym „podmuchem” zmian w koniunkturze międzynarodowej rozpadał się w pył przynosząc kryzys, stagnację i niezadowolenie społeczne. Taki scenariusz dotknął Amerykę Łacińską w latach 80. Wtedy właśnie w porządku międzynarodowym pojawiło się nowe zjawisko współdziałania i współgrania politycznego populizmu popartego neoliberalnymi reformami ekonomicznymi. Było to zaskakujące, albowiem masowość stojąca za populizmem potrafiła w tym czasie przychylnym okiem patrzeć na często jaskrawo antysocjalne reformy neoliberalne. Tak oto, jak pisze Grzegorz Ostrowski, "stary" populizm nazywany też historycznym (lub klasycznym) zastąpiony został przez "nowy" czyli neopopulizm[6]. Choć Kurt Weiland jego przejawów dopatrywał się m.in. w polityce Borysa Jelcyna w Rosji, Lecha Wałęsy w Polsce czy Leonida Kuczmy na Ukrainie[7], to ruch ten w swojej właściwej i najszerzej opisywanej formie rozwinął się w krajach Ameryki Łacińskiej za rządów takich przywódców jak Alberto Fujimori w Peru, Fernando Collor de Mello w Brazylii czy Carlos Menem w Argentynie.

Społeczeństwa latynoamerykańskie, które nie mogły w owym czasie zaspokoić swych potrzeb w ramach istniejącego systemu za pomocą dostępnych mechanizmów, szukały rozwiązań nietypowych - zwracały się ku tym, którzy obiecywali szybkie i bezbolesne zmiany. Rządy tych przywódców, przypadające na okres przejścia „od dyktatur do rządów demokratycznych, od dekady protekcjonizmu do neoliberalnego otwarcia”[8] nie stawały jednak w szranki z postulatami demokratycznymi, ale używały ich do pełniejszej artykulacji swoich interesów. Stały się zatem wyznacznikiem nowej formy rządów opartej na zasadzie „top-down”, swoistego politycznego apelu, który ma na celu zmianę ram politycznego dyskursu, artykulację nowych relacji społecznych, redefinicję granic politycznych i konstytuowanie nowej tożsamości.[9]

Choć nowy populizm jak feniks z popiołów odrodził się na bazie starego[10], Collora, Fujimoriego czy Menema od "klasyków" populizmu różniło wiele. Kończyli studia na najlepszych zagranicznych uczelniach, korzystali z pomocy zagranicznych specjalistów od marketingu politycznego, dążyli do reformowania gospodarki podług zasad konsensu waszyngtońskiego. Sztandarowymi hasłami stały się wówczas: deregulacja rynku, prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych, liberalizacja wymiany międzynarodowej, rezygnacja z polityki socjalnej, redukcja podatków czy ograniczenie praw związkowych. Ostatni punkt wydaje się dość ciekawy albowiem pokazuje, iż dotychczas realizowana polityka osłony ludzi pracujących (klasyczny populizm porównywany był często z marksizmem) zastąpiony został nowym układem, w którym rządzą zasady neoliberalne i dotychczasowi przywódcy związków zawodowych nie znajdują już takiego poparcia wśród elektoratu jak wcześniej.[11]

Tradycyjny populizm, w którym masy edukowane były/są przez elity, uległ zamianie na system, w którym masy odgrywają rolę obserwatorów (spectators­­), konsumentów kultury (culture consumers), czy wirtualnych uczestników (virtual participants). Jak można przeczytać na stronach lewicowych: „Dużą popularnością cieszą się w tym środowisku różne teorie spiskowe, personalizujące odpowiedzialność za kryzys. Neopopuliści głoszą specyficzny rodzaj egalitaryzmu - czasem wręcz anarchiczny w swej nieufności do rządu, co pozostaje w sprzeczności z postulatami „silnej ręki". Można by ich nazwać „sierotami autorytaryzmu", które w państwie liberalnym nie mają gdzie się skierować w swej „ucieczce od wolności". W swoich programach ugrupowania populistyczne często proponują więc połączenie demokracji bezpośredniej (referendum) z systemem prezydenckim.”[12].
Co więcej, jak zauważa Hernando de Soto, wybitny latynoamerykański ekonomista i doradca prezydenta Fujimoriego w Peru w latach 90.„w Ameryce Łacińskiej zmierzamy co prawda w kierunku zwiększenia kontroli ze strony obywateli, lecz proces ten jest bardzo powolny. Jak dotąd zyskaliśmy prawo wybierania naszych dyktatur. Co 4-5 lat wybieramy osobę, która potem może robić, co jej się żywnie podoba.”[13]. A wszystko to dzieje się przy udziale technologii, która jak twierdzi Marina Colloni, „stworzyła nowy model przestrzeni społecznej, w której media redukują istniejący do tej pory dystans miedzy elitami a masami, przez co tym drugim wydaje się, ze ich poziom partycypacji politycznej jest obecnie większy. Znikają granice miedzy życiem publicznym i prywatnym, a twarze widziane w telewizji staja się tak powszechne jak twarze sąsiadów”[14]

{mospagebreak} 

To właśnie środki masowego przekazu stały się jednym z wyznaczników nowej fali, na której wypłynęli populiści. Ekrany telewizora były dla nich swoistym medium z atomised poor. Swoistym telepopulizmem określić można chociażby rządy Fernando Collora w Brazylii. Prawie nieznany opinii publicznej, dzięki kilku – jak określa to Francisco Panizza – brudnym trikom i wsparciu największej stacji telewizyjnej w kraju – Red Globo – pokonał nie tylko populistycznego weterana Leonela Brizole ale i związkowca Lulę da Silvę[15].

Wybory na stanowisko prezydenta osób, które pojawiały się dość nagle(outsider), wyłaniały się spoza lokalnego establishmentu omijając w swej drodze do poparcia społecznego przychylność i poparcie partii politycznych stanowią w ogóle ciekawy przejaw neopopulizmu[16]. Kandydaci na najwyższy urząd w państwie budowali często swój wizerunek w opozycji do tych zinstytucjonalizowanych form działania. Potwierdza to chociażby casus Peru. W tym państwie o wielowiekowej historii i bogatej kulturze przez większość wieku XX władzę sprawowali wojskowi, a sytuacja wewnętrzna kraju była cały czas niestabilna. W roku 1985 do władzy doszedł Alan Garcia Perez, reprezentujący istniejącą od 1924 roku APRA – Alianta Popular Revolucionaria Americana. Interwencjonizm państwowy przezeń realizowany doprowadził jednak do hiperinflacji i załamania limeńskiej gospodarki. Między 1987 a 1989 rokiem PKB kraju spadło o blisko 20%, wzrosła bieda a płace realne spadły o prawie 60%. Inflacja w 1988 roku wyniosła 1.722.3 by wzrosnąć w ciągu roku do blisko 7.649.7.[17] Wtedy na scenie politycznej pojawił się potomek japońskich imigrantów, matematyk z wykształcenia – Alberto Fujimori.

"Fujimorism", zwany przez Bruce’a H. Kay fujipopulizmem[18] był unikalną miksturą rozwiązań demokratycznych i autorytarnych[19]. Prezydent otaczał się tylko niewielkim gronem doradców, a każdego nazbyt ambitnego usuwał, wzmacniając personalizm swego stanowiska. Jego zaufaniem cieszył się m.in. minister gospodarki Carlos Bolońa, który realizując niemal z „religijnym zapałem” swój program naprawczy, doprowadził do stopniowej liberalizacji handlu, zniesienia restrykcji związanych z inwestycjami, uwolnienia rynku wewnętrznego a także zmniejszenia zaangażowania państwa w gospodarce. Peruwiański program prywatyzacyjny, najostrzej realizowany w całej Ameryce Łacińskiej, spowodował z kolei znaczący wzrost inwestycji zagranicznych. Zmiany między “bad old days” okresu rządów Alana Garcii, gdzie królowała partidocracia a nowym wydaniem populizmu reprezentowanego przez Fujimoriego, prezentował często on sam w wystąpieniach telewizyjnych. Wskazywał na fakt, iż po okresie decada perdida stabilizowały się ceny na rynku wewnętrznym jak i w samym regionie, widoczna też była redukcja roli państw, restrukturyzacja zadłużenia a także promocja sektora prywatnego jako klucza do wzrostu gospodarczego. Jak podkreśla J. Crabtree, na poziomie państwa przeważył nowy technokratyczny etos mający na celu reformę systemu podatkowego i celnego[20]. W dziedzinie bezpieczeństwa podjęto zaś nowe inicjatywy mające na celu osłabienie Sendero Luminoso i przejęcie terenów dotychczas zajętych przez guerillę. Wizytówką rządów Fujimoriego stało się schwytanie w 1992 roku Abimaela Guzmana, założyciela i głównego ideologa Świetlistego Szlaku. Prezydent skutecznie walczył także z korupcją i przestępczością, które za czasów Garcii były znacznym problemem Limy

Nie dziwił więc fakt, iż w roku 1995 Alberto Fujimori uzyskując blisko 64% głosów, wygrał w Peru po raz II wybory prezydenckie[21]. Mając na względzie fakt, iż już w 1990 roku brak poparcia ze strony rodzimych partii politycznych dał mu duże poparcie społeczne, przy walce o reelekcję ostro atakując partidokrację i korupcję wewnątrz systemu partyjnego zdobywał kolejnych zwolenników. Jego kampania wyborcza była pod każdym względem znakomicie zrealizowana, albowiem koncentrowała się na zdobywaniu poparcia wśród biedoty miejskiej i wieśniaków żyjących w górach. Jak zauważa John Crabtree, stworzone zostało nawet specjalne ministerstwo (Ministry of Presidency), które zajmowało się redystrybucją nawet 40% budżetu na konkretne działania celowe[22]. Było to o tyle zadziwiające, iż powołane do życia na początku lat 90. ministerstwo wydawało pieniądze z budżetu państwa explicite na nową kampanię prezydencką urzędującej głowy państwa. Ten system, choć bardzo skuteczny, musiał się kiedyś zakończyć. Fujimori w 2000 roku najpierw przysłał ze szczytu APEC faks, że do kraju nie wróci[23], by ostatecznie po okresie pobytu w Japonii wylądować w areszcie domowym w Chile, gdzie obecnie czeka na ekstradycję do Peru[24].

Tak oto kończy się era fujimorismu, który - zdaniem Mayorgi – jest ekstremalnym przypadkiem autorytarnego reżimu, a który uległ degeneracji w stronę skorumpowanej kliki podejmującej decyzje polityczne. Choć tworzyła ją szeroka koalicja złożona z wojskowych, biznesmenów czy organizacji międzynarodowych, zdominowana była przez wewnętrzny krąg (inner circle) złożony z Fujimoriego, Montesinosa – szefa tajnej policji SIN i wojskowych, którzy wspólnie stali się mafią kryminalną, skorumpowanym gangiem, który dokonywał malwersacji publicznych pieniędzy, szantażował i korumpował media oraz grupy biznesmenów[25]. Taylor Boas twierdzi z kolei, iż okres panowania Fujimoriego w Peru nazwać można kwintesencją neopopulistycznej prezydentury ówczesnej dekady. Na obraz ten złożyły się przede wszystkim wypracowanie w czasie poszczególnych kampanii prezydenckich wizerunku presidente como tu, który świetnie mówi po hiszpańsku, jeździł na spotkania z wieśniakami traktorem, chodził w poncho, podkreślał, że ma więcej wspólnego z peruwiańską biedotą niż biała elita limeńska[26]. Neopopulizm operował tam zatem dwoma podstawowymi przesłankami.

1.      Po pierwsze kryzys zarządzania państwem, schyłek państw narodowych i korupcja systemu partyjnego dały pożywkę do pojawienia się na scenie politycznej Limy technokraty, który w pojedynkę, odcięty od zaplecza politycznego, ale otoczony gronem specjalistów od wizerunku publicznego, potrafił „poruszyć masy”. Rene Antonio Mayorga potwierdza to pisząc, iż neopopulizm jest strategią prowadzącą do osłabienia i w ostateczności załamania tzw. liberal-representative democracy i transformacji w stronę demokracji plebiscytarnej. Powrót przywódcy z kolei oznacza nic innego jak destrukcję demokratycznych instytucji i powstanie autorytarnego reżimu politycznego[27].

2.      Po drugie po okresie załamania gospodarczego, często nawet trudne reformy liberalne okazały się łatwiejsze do zaakceptowania przez peruwiańskie społeczeństwo. O ile bowiem klasyczny populizm oferował się jako rozwiązanie globalnych i regionalnych problemów związanych
z upadkiem liberalnych instytucji, współczesny jego wymiar nawet go promuje. Sam nie znalazł bowiem innego niż ten projektu poprawy sytuacji gospodarczej państwa w dobie globalizacja, rozpadu państwa narodowego i aktywności pozapaństwowych aktorów
w porządku międzynarodowym.

{mospagebreak} 

Jeszcze w latach 80. połączenie przemian demokratycznych i ekonomii neoliberalnej wydawało się dość egzotyczne. Decada perdida spowodowała jednak daleko idące zmiany w społeczeństwach poszczególnych krajów Ameryki Łacińskiej, efektem których stało się pojawienie się w ich rzeczywistości politycznej nowego podejścia jakim był neopopulizm. Porównywany do raka, którego komórki rozrastać się będą do chwili śmierci pacjenta, powstał w opozycji do zinstytucjonalizowanych form działania takich jak partie polityczne czy związki zawodowe. Przyjmując różne formy w różnych krajach za rządów różnych liderów, skierowany był za każdym razem – jak podkreśla Cammack – na bezpośrednie oddziaływanie na jednostkę (direct appeal to the people)[28]. Ważną rolę w tym dyskursie odgrywały media, głównie telewizja, która umożliwiała pełniejszą realizację komunikowania się z ludem podług reguły top-down. Badania przeprowadzone przed i po wyborach w 2000 roku pokazały, iż ci wyborcy, którzy oglądali telewizję częściej, poparli Fujimoriego. Nie bez znaczenia pozostawał w tym momencie fakt, iż blisko 94% mieszkańców miała już w 1997 roku telewizję, a dla ponad 2/3 populacji TV była najbardziej wiarygodnym medium i źródłem informacji. Istotne było również liberalne podejście do reform ekonomicznych, co więcej – połączenie tych reform z kultem jednostki. Prywatyzacja przedsiębiorstw, liberalizacja wymiany handlowej czy zmiany w systemie podatkowym, dzięki swej agresywności i jednoczesnej skuteczności przynosiły – o dziwo - poparcie ze strony pragnącego stabilizacji ludu. Carlos Menem[29], Fernando Collor czy Alberto Fujimori stosowali podobną taktykę polityczną by zdobyć, a potem utrzymać urząd prezydenta. „Starali się omijać (bypass) zorganizowane społeczeństwo obywatelskie, osłabiać lub podporządkowywać sobie organizacje oraz atakować uprzywilejowane grupy i klasę polityczną[30]. Ogłoszenie w 1992 roku autozamachu stanu, który wymierzony był w stronę klasy politycznej – koterii nie dbającej o interesy ludu -  dało Fujimoriemu carte blanche i pozwoliło znacznie łatwiej wprowadzić neoliberalne rozwiązania. Spychając zaś do defensywy związki zawodowe i ruchy społeczne otrzymał duże poparcie społeczne dla swych drakońskich reform.

Podobnie czynią też „nowe twarze neopopulizmu "latynoamerykańskiego” jak Hugo Chavez w Wenezueli, którego rządy Francis Fukuyama określa jako „postmodernistyczną dyktaturę”[31]
czy Evo Morales, który wykorzystując swe indiańskie pochodzenie i neopopulistyczne hasła rezygnacji z akcji likwidowania upraw koki i poprawy doli boliwijskiej biedoty[32] wygrał w 2005 roku wybory prezydenckie w Boliwii. „Chavismo” pozostaje zagrożeniem, ale nie będzie przyszłością Ameryki Łacińskiej, jeśli demokraci w tym regionie zdołają zmniejszyć nierówności społeczne dzięki nowatorskiej polityce społecznej i wzmocnieniu instytucji publicznych. Gdyby im się nie powiodło, nie oznaczałoby to oczywiście końca historii, a tylko otwarcie drogi dla „chavismo”[33]. Morales realizujący z kolei „andyjsko-amazoński kapitalizm”[34] obok przychylnych mu przywódców Wenezueli czy Kuby, ma też kilku zagorzałych przeciwników, wśród których - obok George’a Busha - otwartą wojnę neopopulizmowi wydał na początku 2006 roku były premier Hiszpanii, Jose Maria Aznar[35].

Jaka jest przyszłość neopopulizmu? Stawiany obok terroryzmu jako największe zagrożenie rządów prawa we współczesnym świecie[36], przybierający w poszczególnych krajach trochę inne maski, w Ameryce Południowej tak długo będzie święcił sukcesy, jak długo przywódcy latynoamerykańscy tylko selektywnie będą korzystali z rozwiązań demokratycznych, wybierając jedynie te, które w danej chwili będą w stanie zapewnić poparcie społeczne i mandat do sprawowania władzy.

 

--------------------------------------------------------------------------------

[1] http://www.google.pl/search?hl=pl&q=neopopulizm&lr=lang_pl [02.09.2006]

[2] Definicje populizmu zebrane m.in. w : Maria Marczewska-Rytko Populizm. Zagadnienia teorii i praktyki politycznej
w Ameryce Łacińskiej. Oficyna Wydawnicza John & John; Lublin 1992

[3] http://www.slownik-online.pl/kopalinski/9B94C9930B9FF7F8C12565800016CF79.php [22.07.2006]

[4] http://www.konserwatyzm.pl/encyklopedia.php?id=24 [29.07.2006]

[5] Rzeczpospolita, 5 sierpnia 2002

[6] http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/zderzenia_060620/zderzenia_a_3.html [03.08.2006]

[7] Kurt Weyland Neoliberal populizm In Latin America and Ekstern Europe.  Comparative Politics, vol. 31, No. 4.
 (Jul., 1999) s. 381

[8] Rzeczpospolita, 5 sierpnia 2002

[9] Szerzej w artykule Francisco Panizza : New wine in old bottles? Old and New Populism in Latin America  Bulletin
of Latin American Research 19 (2000) s.145

[10] Francisco Panizza Neopopulism and its limits in Collor's Brazil Bulletin of Latin American Research 19 (2000) 177-192

[11] Ponadto, w kontekście wielokulturowości związanej z napływem imigrantów, warto odnotować fakt, iż jeśli ile nie obciążają oni opieki społecznej i nie zwiększają statystyk dotyczących liczby popełnianych przestępstw w danym kraju - a raczej poddają się procesowi asymilizacji – nie są obiektem ksenofobicznych reakcji.

[12] http://www.lewica.pl/?id=10571 [23.08.2006]

[13] Europa nr 35 (126) w: Dziennik z 2 września 2006 r

[14] Marina Calloni Neopopulism and corruption: Toward a new critique of the elite Constellations Vol. 5 No 1, 1998

[15] Francisco Panizza Neopopulism and .. op.cit

[16] Taylor C. Boas Television and neopopulism In Latin America. Media effects In Brazil and Peru Latin American Research Review vol. 40 No.2, June 2005

[17] Rene Antonio Mayorga Outsiders and neopopulism: The road to plebiscitarian authoritarianism. CEBEM, La Paz

[18] Bruce H. Kay “Fujipopulism” and The Liberal State in Peru, 1990-1995 Journal of Interamerican Studies and World Affairs, Miami 1996

[19] John Crabtree The Collapse of Fujimorismo: Authoritarianism and its Limits Bulletin of Latin American Research Volume 20  July 2001 S. 300

[20] Co ciekawe działania te sugerowali również wojskowi w wydanej w 1988 roku green book nawołując do drastycznej liberalizacji gospodarki zakładającej prywatyzację kluczowych znacjonalizowanych przedsiębiorstw i radykalną redukcję interwencjonizmu państwowego. 

[21] Gregory D Schmidt Delegative democracy in Peru? Fujimori's 1995 landslide and the prospects for 2000 Journal of Interamerican Studies and World Affairs,  Spring 2000 

[22] John Crabtree Populisms old and new: the Peruvian case Bulletin of Latin American Research 19 (2000) 163}176

[23] The Economist 23 listopada 2000

[24] The Economist 5 stycznia 2006

[25] Rene Antonio Mayorga Outsiders and neopopulism: The road to plebiscitarian authoritarianism. CEBEM, La Paz

[26] Taylor C. Boas Television and... op.cit.

[27] Rene Antonio Mayorga Outsiders ...op.cit

[28] Paul Cammack The resurgence of populism in Latin America Bulletin of Latin American Research 19 (2000)

[29] Kurt Weyland twierdzi, że prezydent Menem, który obiecywał swoim rodakom ustawienie Argentyny wśród dziesięciu najpotężniejszych państw świata, był w lepszej pozycji niż Collor czy Fujimori, długie rządy peronistów dały mu „dwie nogi do stania” tzn. lekko zinstytucjonalizowany ruch peronistowski i niezorganizowanie masy, które podążyły za jego osobą. Więcej wj: Kurt Weyland Neopopulism and market reform in Argentina, Brazil, Peru, and Venezuela Paper for panel on The Political Ramifications of Neoliberalism in Latin America XXII International Congress Latin American Studies Association Miami, 16-18 March 2000

[30] za: ibidem

[31] Europa nr 35 (126) w: Dziennik z 2 września 2006 r

[32] http://pl.wikipedia.org/wiki/Evo_Morales_Ayma [01.09.2006]

[33] za: ibidem

[34] Określenie użyte przez Le Monde Diplomatique: za: http://www.realclearpolitics.com/articles/2006/02/bolivian_neopopulism_spreading.html [01.09.2006]

[35] http://www.realclearpolitics.com/articles/2006/02/bolivian_neopopulism_spreading.html [01.09.2006]

[36] www.atlasusa.org/highlight_archive/2004/winter2004/winter_4.html [01.09.2006]