Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Jacek Karaś: Zachodni tłumacze Koranu

Jacek Karaś: Zachodni tłumacze Koranu


29 marzec 2007
A A A

Kontrowersyjny wyrok w sprawie rozwodowej marokańskiego małżeństwa, podgrzał temperaturę dyskusji w Niemczech na temat obowiązywania krajowego prawa wobec mniejszości muzułmańskiej.

Źródłem skandalu stała się treść uzasadnienia odmowy przyśpieszonego rozwodu. Sędzina Christina Danz-Winter, podkreśliła w nim różnice pomiędzy islamskimi zwyczajami a europejskim prawem. Stwierdziła, że małżeństwo pochodzi z marokańskiego środowiska kulturowego, w którym bicie żon przez mężów jest na porządku dziennym. „Koran – napisała – sankcjonuje takie fizyczne nadużycie”.

Szybka i ostra krytyka owego wyroku napłynęła od polityków, środowiska prawniczego oraz przywódców muzułmańskich w Niemczech. Wiele z tych głosów podkreślało swoje zaniepokojenie przyznaniu priorytetu muzułmańskiemu nauczaniu z VII wieku nad prawem niemieckim, przy rozstrzyganiu sprawy z zakresu przemocy domowej.
 
Sąd we Frankfurcie błyskawicznie odsunął Datz-Winter od sprawy, stwierdzając, że nie może uznać jej argumentacji w sprawie za zasadną. Obrońca marokańskiej kobiety (Barbara Backer-Rojczyk) upubliczniła wyrok, który został wydany w styczniu bieżącego roku, po tym jak sąd oddalił jej wniosek o wyznaczenie nowego sędziego.

Dla prawników orzeczenie jest tylko sędziowską pomyłką. Dla części elit w Niemczech, decyzja sądu ukazuje jednak absurd ulegania podstawowych wartości na rzecz odczuć kulturowych.
Natomiast inni widzą w nim oznaki szerszego trendu, nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie, w ramach którego autorytety w wielu dziedzinach walczą o to, aby pogodzić zachodnie wartości z przekonaniami muzułmańskich mniejszości.

„Sędzia w Niemczech musi odwoływać się do prawa konstytucjonalnego, które mówi jasno, że prawa człowieka nie mogą być naruszane” – skomentował wydane uzasadnienie Günter Meyer, dyrektor Centrum Badań nad Światem Arabskim na Uniwersytecie w Mainz. „Do jego [sędziego] zadań nie należy interpretowanie Koranu. Był to krok w stronę wielokulturowego zrozumienia, ale w całkowicie błędnym kontekście”.

„Jeśli Koran jest stawiany wyżej niemieckiej Konstytucji, to mogę tylko powiedzieć: <<dobranoc, Niemcy>>” – tak skomentował dla gazety Bild całe wydarzenie sekretarz generalny  CDU. Dieter Wiefelspütz (SPD), powiedział natomiast, że nie przypomina sobie w ostatnich latach decyzji sądu, która byłaby tak skrytykowana.

Liderzy muzułmańscy już dawno ustalili, że muzułmanie żyjący na miejscu, muszą być sądzeni wobec niemieckiego prawa. Dlatego też byli tak samo oburzeni tym, co scharakteryzowali  jako błędną interpretację ustępu Koranu, który wśród wyznawców Mahometa jest kwestią silnie dyskutowaną.

Sam wers, zacytowany przez sędzinę, potwierdza bowiem prawo męża do bicia żony za nieposłuszeństwo – taką też interpretację przyjmują wahhabici oraz inne fundamentalistyczne grupy. Główne nurty muzułmańskie dość dawno uznały jednak bicie żony za relikt średniowiecza. „Nasz Prorok nigdy nie uderzył kobiety, jest dla nas przykładem” – przypomniał Ayyub Axel Köhler, przewodniczący Naczelnej Rady Muzułmanów w Niemczech.

W tym samym czasie, w dość odległej części globu Laleh Bakhtiar pracowicie kończyła siódmy rok intensywnej pracy nad nowym angielskim przekładem Koranu. Całość prac posuwała się przyjemnie gładko, aż do kontrowersyjnego wersetu 34 w sury 4 [„Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku. Przeto cnotliwe kobiety są pokorne i zachowują w skrytości to, co zachował Bóg. I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie, pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! A jeśli są wam posłuszne, to starajcie się nie stosować do nich przymusu. Zaprawdę, Bóg jest wzniosły, wielki!”], zakładającego trzystopniowe karanie nieposłusznej żony. Gdyby nie błyskotliwy zmysł lingwistyczny Bakhtiar i opasła pomoc słownika, zapewne porzuciłaby cały projekt.

„Zdecydowałam, że nadam oryginalnemu słowu inne tłumaczenie [inne niż „bić”], albo zaprzestanę pracy” – stwierdziła autorka mającego ukazać się w kwietniu w USA Koranu. „Nie mogłam uwierzyć, że Bóg sankcjonuje użycie przemocy wobec innej istoty ludzkiej w jakimkolwiek przypadku poza wojną.” Laleh Bakhtiar przyjęła wiarę ojców dopiero jako dorosła kobieta. Dlatego jej pierwszy kontakt z całością świętej księgi muzułmanów miał miejsce dopiero podczas prac na nowym tłumaczeniem.

Równie kłopotliwych jest jeszcze kilka wersetów Koranu. Problemy interpretacyjne narastają w miarę zwiększania się ilości kobiet, które naukowo zajmują się pisanym fundamentem swojej wiary.
„Ten werset [34 z sury 4] stał się przedmiotem debat oraz kontrowersji ze względu na współczesną etykę, uniwersalność praw człowieka” – mówi Khaled Abou El Fadl (urodzony w Egipcie profesor prawa i nauki Islamu na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles).

Laleh Bakhtiar  odpowiedź na frapujący problem udało się odnaleźć w gigantycznym słowniku arabsko-angielskim autorstwa Edwarda Williama Lane’a, który podsuwa, jako jedno z przekładów słowa „daraba”, proste „odejść”.
„Pomyślałam sobie: >>Mój Boże, to właśnie Prorok miał na myśli<<.” Co robił Prorok miał kiedy jakieś problemy ze swoimi żonami? Z pewnością żadnej nie bił, więc dlaczego jakikolwiek muzułmanin miałby czynić coś, czego nigdy nie zrobił prorok?”
Bakhtiar  uważa, że użycie słowa “bić” w tłumaczeniu kłóci się z kolejnym wersem, który jasno podkreśla, że jeśli kobieta chce rozwodu, to nie powinna być źle traktowana. Kobiety mogą zwyczajnie odejść.

Paradoksalnie, kraje europejskie, ze sporym odsetkiem mniejszości muzułmańskiej, mogą zupełnie nie skorzystać na swoistym zaczątku fundamentalnej zmiany w myśleniu o roli kobiet  w głównych nurtach islamu. W Niemczech, Francji, czy krajach Skandynawskich brakuje prężnie zorganizowanych organizacji muzułmańskich, które popierałyby interesujące inicjatywy żeńskiej części społeczeństw o korzeniach wyrastających z nauk Mahometa. Natomiast skandale prawne, takie jak wywołany przez sędzinę Christinę Danz-Winter z pewnością nie ułatwiają wyboistego dialogu kultur wewnątrz Europy. Dialogu oraz działania, które są podstawowymi gwarantami wypracowania rozsądnych warunków bezkonfliktowego współżycia.

Na podstawie: faz.net, iht.com, nyt.com