Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Marek Sarjusz-Wolski: "Nie oczekujcie wiele po prezydencji francuskiej"


08 lipiec 2008
A A A

„Nie oczekujcie wiele po prezydencji. To tylko więcej odpowiedzialności, a nie siły”, to zdanie Huberta Vedrine, byłego ministra spraw zagranicznych Francji, które usłyszałem przed dwoma tygodniami w Paryżu, będzie mi dźwięczeć w uszach przez najbliższe pół roku. Powiedział to wprawdzie żartem, w niezobowiązującej, wieczornej sytuacji, ale wyznał sporo prawdy. Vedrine zakończył jeszcze mocniej: „Nie bójcie się, sześć miesięcy to zbyt krótko, by cokolwiek zepsuć!”

 

Za radą innego francuskiego polityka uznajmy zatem, że będzie bardzo dobrze, jeśli jeden z czterech głównych celów francuskiej prezydencji UE zostanie spełniony. Obrona, migracja, energia i rolnictwo. Na tych obszarach Francuzi chcieli operować. Jak zwykle, plany strategiczne zostały zweryfikowane przez „aktualną sytuację na froncie”. A ta, „jak zwykle”, jest krytyczna. Na pierwszy plan wysunęła się, zgodnie z powyższą zasadą, kwestia ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Ofensywę w na tym froncie Francuzi zaczęli na długo przed formalnym rozpoczęciem ich przewodnictwa. Zakończy się ona nie wcześniej, niż w październiku.

„Ludzie mają w nosie Traktat Lizboński. Ich interesuje, jak Europa odpowie ma wzrost cen paliw”, uważa z kolei Bernard Kouchner, obecny minister spraw zagranicznych Francji. I to jest drugi problem, którego nie sposób było przewidzieć, planując zadania prezydencji.

Można przyjąć zatem za pewnik, że cztery cele strategiczne zostaną tylko nadgryzione. Pamiętajmy wszakże, że przewodnictwo francuskie oznacza także rozpoczęcie drugiej w historii UE, trójprezydencji. Pierwsza (Niemcy, Portugalia, Słowenia) właśnie się skończyła. Trójprezydencja oznacza koordynację działań przez półtora roku, przez trzy kolejne kraje. Po Francji będą Czechy i Finlandia. Warto zatem zwrócić uwagę na charakterystyczny dobór państw. Jedno wielkie, założycielskie, drugie małe, ale już z doświadczeniem we wspólnocie oraz trzecie – nowe, z ostatniego rozszerzenia. Takie zestawienie pozwala mieć wpływ na bieg spraw wielkim rozgrywającym.