Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Michał Cyran: Fasadowa zmiana Sarko

Michał Cyran: Fasadowa zmiana Sarko


24 marzec 2010
A A A

Przetasowania w gabinecie nie rozwiążą problemów UMP. W wyborach lokalnych ugrupowanie to poniosło porażkę, jednak największym problemem partii jest jej lider.

ImagePodczas wystąpienia w Pałacu Elizejskim, trzy dni po ogłoszeniu wyników Sarkozy powtarzał, że najważniejsze jest to, aby trzymać się wytyczonego kierunku działań. Zwracał uwagę, że ostatnią rzeczą, jakiej Francja teraz potrzebuje, są jakieś większe modyfikacje w przyjętej polityce. W głowie francuskiego wyborcy błyskawicznie pojawiało się pytanie: o czym właściwie jest mowa?

Wróćmy do 2007 roku. Jakimy hasłami szafował przyszły prezydent podczas walki o fotel? Były trzy punkty: wzrost bezpieczeństwa, nowa polityka wobec imigrantów oraz zwiększenie siły nabywczej. Każdy z nich został rozliczony w wyborach do samorządów – Super-Sarko nie spełnił oczekiwań. Ludzie nie odczuli zapowiadanej metamorfozy, która miała zmienić ich położenie. Informacje z rynku pracy nie krzepią, zawodzi samo państwo. L'État c'est moi – taki wizerunek wykreował Sarkozy i tego oblicza Francuzi mają dość. Funkcja urzędu prezydenta ograniczyła się do obserwacji każdego posunięcia w polityce wewnętrznej i choć nic z tego nie wynika, ważna jest towarzysząca zjawisku autopromocja. Bo o nią w tym wszystkim chodzi. Narcystyczne rządy skutecznie rozbiły szanse na odnalezienie spójnego kierunku działań, jaki ma przyjąć państwo i rzuciły je w chaotyczną grę pojedynczych skoków.

Ten brak pomysłu to znak rozpoznawczy polityków UMP. Po lokalnej porażce Sarkozy postanowił pociągnąć za niektóre sznurki, chcąc tym samym mrugnąć okiem do swojego elektoratu – widzicie staram się coś zmienić, teraz będzie lepiej. Po pierwszych zmianach gabinetowych posadę stracił minister pracy Xavier Darcos (w Akwitanii otrzymał 28 procent głosów), którego zastąpi dotychczasowy minister ds. budżetu Eric Woerth. Jego obowiązki przejmie z kolei związany z byłym prezydentem Jacquesem Chirakiem Francois Baroin, który w 2007 roku był ministrem spraw wewnętrznych. Do rządu wszedł też Georges Trona (będzie kierował służbą cywilną), związany z oponentem Sarko – Dominique'iem de Villepin'em. Ten ostatni snuł plany startu z nową partią, która jeszcze bardziej zagroziłaby pozycji UMP, dlatego, wciągając do gabinetu ludzi takich jak Trona, prezydent liczy na utrzymanie władzy, a to będzie coraz trudniejsze.

Nie tak dawno nad Loarą głośno było na temat debaty dotyczącej tożsamości narodowej. Inicjatywa miała nie tyle odpowiedzieć na pytania obywateli, co odebrać parę procent poparcia z koszyka Frontu Narodowego i przerzucić je do tego z napisem UMP. Wyniki lokalnych wyborów pokazały, że strategia nie tylko upadła, ale i przyniosła skutek odwrotny. Spisani na straty radykałowie zyskali więcej niż przewidywano. Na północy kraju (Pas de Calais) Marine Le Pen zdobyła prawie 40 procent. Jest to o tyle ciekawe, że rejon ten od zawsze popierał centroprawicę. Ta jednak zawiodła głównie rolników, których szybko wziął w swoje objęcia Front, zapewniając im soczystą, antyunijną retorykę. Tutejsi wyborcy, porzuceni przez Sarkozy’ego, wybrali tych, którzy pochylili się nad ich problemami, to jest polityką rolną.

Przetasowania w gabinecie nie podniosą UMP. Jeśli prezydent uznał za priorytet kontynuację dotychczasowych działań, to Francuzów czeka polityka pustych gestów. Wszystko po staremu, czyli wciąż brak kierunku. Niska frekwencja wyborcza to także wymowny sygnał, świadczący o maraźmie, w jakim tkwi Pałac Elizejski i który zatopi również nowy gabinet.