Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Boża Armia Oporu znowu atakuje


22 kwiecień 2012
A A A

Od początku 2012 r. wzrosła liczba ataków na cywili w Republice Środkowej Afryki po tym jak Boża Armia Oporu (Lord’s Resistance Army) wznowiła działania w tym niespokojnym regionie, piszą działacze organizacji Human Rights Watch (HRW), w ostatnim raporcie opublikowanym w piątek (22.04).
Od początku bieżącego roku wzrosła liczba ataków przypisywanych zbrojnej milicji, znanej pod nazwą Bożej Armii Oporu (LRA). Ataki nasiliły się zwłaszcza w Republice Środkowej Afryki i sąsiedniej Demokratycznej Republice Konga (Kongo Kinszasa). Boża Armia Oporu operująca w regionie od 25 lat wyspecjalizowana w torturach, okaleczeniach, gwałtach, masakrach  wieśniaków, a zwłaszcza w porywaniu i szkoleniu dzieci żołnierzy. Dowodzona przez fanatycznego Josepha Konny, który twierdzi że objawił się mu duch Lakwena i nakazał obalić władze Ugandy, zniszczyć grzeszników, a krajem rządzić wg dziesięciu przykazań. W wyniku konfliktu tysiące dzieci każdego dnia, przed zapadnięciem zmroku, zmuszonych było opuszczać swoje wioski i przemieszczać się do miast gdzie bezpiecznie mogły spędzić noc. Bożej Armii Oporu przypisuje się odpowiedzialność za śmierć ok. 100 tys. ludzi i zmuszenie do ucieczki ok. 2 mln cywilów w krajach regionu.

Jak podaje HRW w swoim ostatnim raporcie, w okresie pierwszych trzech miesięcy 2012 r. partyzanci  LRA przeprowadzi 53 ataki na wioski, porywając 90 osób i zabijając 9 osób. Wzrost ataków w porównaniu z identycznym okresem poprzedniego roku, oznacza że ta zbrojna milicja złożona w większości z dzieci jest nadal niebezpieczna i stanowi poważnie zagrożenia w regionie, powiedziała Anneke Van Woudenberg, pracownica HRW.

„Przez trzy dni i noce bez przerwy obładowani żywnością i innymi dobrami szliśmy przez las”, mówi kobieta której udało się wyrwać z rąk partyzantów LRA. „Okropnie nas bili, a kiedy moja siostra po trzeciej nocy zachorowała i zasłabła - porywacze zostawili nas w lesie. Nasi bracia porwani tego samego dnia - nie wiemy co się z nimi dzieje - boimy się że zostali zabici”. To jeden z wielu udokumentowanych przypadków aktywności LRA w ostatnich miesiącach opisany w raporcie HRW.

Aktywność LRA nie budzi wątpliwości, metody i działanie stosowane przez partyzantów są identyczne w RŚA, jak w DR Kongo. Ofiary ataków i porwań są bite kijami, maczetami, często rozebrane do naga przed tym jak zostały zabite. Jednak większość ofiar ataków to porwane dzieci, które za jakiś czas zastąpią porywaczy i będą tak samo bezwzględnie i groźne.

W regionie nie ma ani sieci telefonicznej, ani radia wieśniacy często nie mają możliwości powiadomić władz państwowych, które mogłyby wysłać dodatkowe oddziały wojska, piszą aktywiści.

Joseph Konny obecnie poszukiwany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości, popełnione w Ugandzie w latach 2002-04. Według władz  Ugandy, Konny z grupą ok. 100-150  uzbrojonych partyzantów, porwanych dzieci, a także dorosłych oraz członków swojej rodziny ukrywa się w regionie Darfur w Sudanie.

Dwaj pozostali przywódcy LRA poszukiwani przez MTK; Dominic Ongwen i Okot Odhiambo - jak podają ugandyjscy wojskowi - ukrywają się w Republice Środkowej Afryki, każdy z nich z odziałem liczącym po ok. 100 uzbrojonych wojowników, często jeszcze dzieląc się na mniejsze pododdziały. Wszyscy oni przetrzymują w niewoli bliżej nie znana liczbę porwanych dzieci jak i dorosłych, podaje raport.

W sąsiednim Kongo nadal przebywają na wolności inni zbrodniarze. Wsławiony okrucieństwem pułkownik Binany oraz komendant zwany Obol, którym przypisuje się przynależność do Armii Żołnierzy Boga. Ścigani są za masakrę w Makombo, we wschodnim Kongo, wgrudniu 2009 r. gdzie zginęło 345 cywili a ok. 250 osób zostało porwanych. Według władz ugandyjskich, prawdopodobnie przebywają oni w okolicach parku narodowego Garamba w DR Kongo.

Jak piszę aktywiści HRW w ostatnich miesiącach partyzanci LRA operują w małych grupkach, łupiąc  wioski, porywając cywili głównie do transportu żywności i zrabowanych wcześniej dóbr. Porwani, którym udało się uciec, mówią o nowej taktyce polegającej na rabowaniu  ludności cywilnej i unikaniu masakr na cywilach. Taktyka ta ma im zapewnić bezpieczne kryjówki, na które w przeciwnym razie mogliby ściągnąć uwagę i interwencję wojska.

Władze Ugandy po kilkuletnich zmaganiach z partyzantami LRA, od kilku lat wysyłają także swoje wojska do sąsiednich krajów; DR Konga, Południowego Sudanu, a także do Republiki Środkowej Afryki. Jak podają działacze w raporcie HRW - tylko 100 żołnierzy Republiki Środkowoafrykańskiej strzeże wschodniego regionu kraju (!) W wielu miastach posterunki liczą od dwóch do pięciu słabo uzbrojonych żołnierzy; często bez samochodów, bez  środków łączności, a w wielu  miejscach nie ma żołnierzy w ogóle. Władze RŚA, które nie dysponują wystarczająco silną armią  wspólnie z władzami Ugandy przy, wsparciu ze strony ONZ przyjęły plan ochrony ludności cywilnej w ramach porozumienia Uganda wyśle do RŚA ok. 600-800 swoich żołnierzy.

14 października 2011 r. także USA włączyły się w zwalczanie żołnierzy Boga. Barak Obama wysyłał  100  komandosów,  którzy przeszkolą i pomogą w organizacji skutecznej walki z LRA. Amerykańscy doradcy mają pomóc we współpracy pomiędzy cywilami a wojskiem, koordynacji działań wojskowych w sąsiednich krajach, a w zwłaszcza w ujęciu Konnego. Informacje z satelitów szpiegowskich udostępnione przez Amerykanów, mają pozwolić wojskowym na bardziej skuteczne działanie w rejonach aktywności LRA.

ONZ w grudniu zeszłego roku zdecydował powołać misję pokojową w Republice Środkowoafrykańskiej (BINUCA), która ma być odpowiedzialna za bieżące informowanie o sytuacji w regionie, a także za rozbrojenie i demobilizację kombatantów LRA. Jednak do dziś Narody Zjednoczone nie wcieliły swojej decyzji w życie, podaje raport HRW.

W marcu Unia Afrykańska ogłosiła program współpracy regionalnej pomiędzy sąsiednimi krajami,  mający na celu wzmocnienie i koordynację wspólnych wysiłków w zwalczaniu partyzantki Konnego. Program przewiduje zaangażowanie ok. 5 tys. żołnierzy z Ugandy, DR Kongo, Republiki Środkowej Afryki i Południowego Sudanu, na razie projekt zyskał poparcie UE, która zapowiedziała że wesprze tę inicjatywę. Obecnie jednak nie jest jasne w jaki sposób przeprowadzone zostaną wspólne działania. Działacze HRW piszą, że są to nadal ilości niewystarczające, aby wyśledzić przywódców LRA i zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej.

Źródło: HRW