Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Politycy z RPA przybyli z misją mediacyjną do Zimbabwe

Politycy z RPA przybyli z misją mediacyjną do Zimbabwe


10 lipiec 2008
A A A
Przywódcy Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) spotkali się w środę z prezydentem Zimbabwe, Robertem Mugabe aby rozmawiać o rozwiązaniu trawiącego ten kraj kryzysu politycznego. Tymczasem rośnie krytyka poczynań prezydenta RPA, Mbekiego, w sprawie Zimbabwe. W ślad za prezydentem

Do Harare przybyli wiceprzewodniczący ANC Kgalema Motlanthe i sekretarz generalny partii, Gwede Mantashe (co ciekawe ten ostatni miał od 2005 r. zakaz wjazdu na terytorium Zimbbawe). W siedzibie rządzącej partii ZANU-PF spotkali się z prezydentem Mugabe oraz dwojgiem wiceprezydentów - Joyce Mujuru i Joseph’em Msiką.Image

Południowoafrykańscy politycy nie chcieli zdradzać szczegółów rozmów. Stwierdzili jedynie, że opowiadają się za dialogiem najważniejszych sił politycznych w Zimbabwe.

ANC utrzymuje ciepłe stosunki z ZANU-PF od czasów, gdy obie partie były jeszcze ruchami partyzanckimi walczącymi z białymi reżimami w ówczesnej Rodezji Pd. i RPA. Odkąd przywódcą ANC został Jacob Zuma, ANC dość mocno krytykuje jednak politykę Mugabe.

Cztery dni wcześniej prezydent RPA Thabo Mbeki (wywodzący się z ANC) również przebywał w Zimbabwe na rozmowach z Mugabe i przywódcą opozycji, Morganem Tsvangirai, których namawiał do stworzenia rządu jedności narodowej. W dzień po jego wyjeździe prorządowe milicje najechały jednak dwa obozy dla uchodźców.

Robert Mugabe zwyciężył niespełna dwa tygodnie temu (27.06.) drugą turę wyborów prezydenckich w Zimbabwe, uzyskując 85 procentowe poparcie. Wynik nie mógł być inny, gdyż jego kontrkandydat, Morgan Tsvangirai wycofał się z wyścigu tydzień wcześniej na znak protestu przeciwko terroryzowaniu swych zwolenników przez prorządowe bojówki.  

Opozycja donosi, że w wyniku kampanii terroru rozpętanej po przegranej przez prezydenta pierwszej turze wyborów (29.03.) z rąk służb bezpieczeństwa i prorządowych bojówek zginęło już ok. 100 osób, 5 tysięcy zaginęło, a 200 tysięcy wypędzono ze swych domów.

„Policzek dla Mbekiego”

Tymczasem południowoafrykańscy analitycy twierdzą, że prezydent Thabo Mbeki, przez swą ustępliwość wobec Mugabe zdyskredytował się oczach świata. Hussein Solomon, dyrektor Centrum Polityki Międzynarodowej na uniwersytecie w Pretorii, twierdzi, że wtorkowe oświadczenie grupy G-8, wzywające do nałożenia sankcji na Zimbabwe jest „upokarzające dla Mbekiego”. Peter Fabricius, szef działu zagranicznego dziennika „Star” mówi z kolei o „policzku” i „wotum nieufności”. W podobnym duchu wypowiada się Karin Alexander z Instytutu na rzecz Demokracji.

Od 2002 roku gdy kryzys w Zimbabwe znacząco się zaostrzył Mbeki pełnił rolę głównego negocjatora pomiędzy rządem a opozycją. Jego „cicha dyplomacja” sprowadzała się do tego aby nacisk na Mugabe wywierać w jak najbardziej dyskretny i dyplomatyczny sposób, a rozwiązanie kryzysu pozostawić w gestii państw afrykańskich. W imię tej polityki Mbeki unikał jakiejkolwiek ostrzejszej krytyki reżimu Mugabe i blokował takową na arenie międzynarodowej (chociażby na forum ONZ).

Mimo ogromnej niechęci do Mugabe państwa Zachodu długo pokładały zaufanie w działaniach południowoafrykańskiego prezydenta. Po tym jednak jak na szczycie Unii Afrykańskiej zrezygnowano z jakiejkolwiek krytyki Mugabe, a Mbeki zachował niemal zupełną bierność wobec oczywistych oszustw i przemocy stosowanych przez jego reżim, cierpliwość Zachodu się wyczerpała. Przywódcy G-8 odrzucili obiekcje prezydenta RPA i wezwali do nałożenia odczuwalnych sankcji na Zimbabwe. Co więcej, apel o wyznaczenie specjalnego wysłannika ONZ ds. Zimbabwe uznano za wyraźne wotum nieufności wobec Mbekiego – dotychczasowego głównego mediatora.

Analitycy zauważają, że Mbeki nie tylko stracił zaufanie Zachodu ale i części krytykujących Mugabe przywódców afrykańskich (m.in. Kenia, Botswana, Zambia). Jego polityka wobec Zimbabwe budzi również coraz większą krytykę w samej RPA. Co ciekawe, wyrażają ją politycy z bardzo różnych opcji politycznych – od liberalnej opozycji po komunizujące związki zawodowe.

Na podstawie: mg.co.za, iol.co.za