Tunezja: Policja brutalnie rozpędziła manifestację w centrum Tunisu
Około tysiąca osób manifestowało w poniedziałek (09.04) na głównej arterii Tunisu Al. Habiba-Bourguiby, na której od 28 marca b.r. obowiązuje zakaz zgromadzeń. Manifestacja nie trwała dłużej jak pół godziny, po tym jak policja użyła gazu łzawiącego do rozpędzenia tłumu. W odpowiedzi na wezwanie, które od wczoraj pojawiło się w sieciach społecznościowych setki osób zebrało się aby uczcić „dzień męczenników” i zarazem domagając się ponownego otwarcia alei Bourguiby w centrum Tunisu. Dzisiejsza manifestacja została zwołana w rocznicę protestów z 9 kwietnia 1938 r. w Tunisie, które zostały krwawo stłumione przez francuskich kolonistów. Pod wpływem wydarzeń jakie mają miejsce w Tunezji w ostatnich miesiącach m.in. po tym jak grupa artystów została zaatakowana przez salafitów, aleja Bourguiby (pierwszego prezydenta wolnej Tunezji) dekretem ministra MSW z 28 marca b.r. została zamknięta.
W sobotę (07.04) w podobny sposób, przy użyciu gazu łzawiącego i pałek policja rozpędziła protest bezrobotnych absolwentów, których manifestacja próbowała się przebić na główną aleję miasta. W trakcie zamieszek rannych zostało kilka osób.
Aleja Habiba-Bourguiby to prestiżowa arteria stolicy, gdzie koncentruje się życie miasta znajdują się tu liczne kawiarnie, sklepy, hotele, teatry, a także siedziba MSW. Aleja, która jest symbolem zeszłorocznej rewolucji, gdzie 14 stycznia zeszłego roku, manifestanci wtargnęli do gmachu głównego MSW ogłaszając symbolicznie upadek reżimu. Od tego czasu została częściowo zablokowana zasiekami z drutu kolczastego i posterunkami wojska, a od 28 marca b.r. zakazano na niej protestów.
Koalicja rządowa zdominowana przez partię islamistów Ennahda (Odrodzenie) spotyka się z coraz większą presją społeczeństwa domagającego się zmian. Świecka opozycja oskarża tę partię o przymykanie oka na małe, ale bardzo medialne zagrywki skrajnych islamistów (salafitów), domagających się wprowadzenia prawa szariatu.
Salafici, którzy opowiadają się za powrotem muzułmanów do swoich korzeni, zyskują w Tunezji coraz więcej zwolenników. Wielu pośród nich deklaruje się otwarcie: „dla obrony islamu jesteśmy gotowi umierać i zabijać, jeśli umrę, zginę jak męczennik, a to największy honor dla muzułmanina”. W 2011 r. w ramach rehabilitacji byłych więźniów politycznych władze zwolniły również wielu salafitów, którzy odsiadywali długoletnie wyroki za swoją działalność w czasach Ben Alego.
Także dzięki sympatii imamów, salafici w ostatnich miesiącach znacznie umocnili swoją pozycje, zyskując coraz większe poparcie. W marcu b.r. zorganizowali kilka masowych protestów przy alei Habiba-Bourguiby, podczas których domagali się oni wprowadzenia prawa szariatu. W trakcie ostatniego z nich, który miał miejsce pod teatrem miejskim, zniszczyono bannery teatralne i zaatakowano grupę aktorów.
Żródła: aljazeera.com, Le Monde


Świat
Saudyjska wojna cenowa